10.05.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku – Kateryna Iakowlenko

radio.lublin.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: 10.05.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku – Kateryna Iakowlenko


Anna Kovalova: Czy miejsce, które dawało nadzieję i rozwijało wyobraźnię, może stać się przestrzenią przemocy? Witam, przy mikrofonie Anna Kowalowa.

—-

Moim gościem jest Kateryna Iakowlenko – kuratorka, pisarka i redaktorka naczelna Suspilne Kultura w Ukrainie. Rozmawiamy o jej książce „Donbas jak metafora”. Donbas – region, który dziś kojarzymy głównie z wojną. A co, jeżeli spróbować spojrzeć na niego inaczej?

Więcej o książce opowie jej autorka, Kateryna Iakovlenko

Kateryna Iakovlenko: Tak naprawdę ta książka ma bardzo długą historię: jest związana z moimi badaniami, które prowadziłam w trakcie studiów doktoranckich, kiedy uczyłam się we Lwowie, ale także – z moim zainteresowaniem tym, jak przedstawiano obraz tego regionu
w literaturze i w kinie.

Ta książka ma formę eseistycznego non-fiction, opartego na moim własnym doświadczeniu i postrzeganiu, ale jednocześnie w dużej mierze opiera się na dziełach sztuki. To zarówno sztuka współczesna, jak i kino czy literatura. W gruncie rzeczy film i literatura obejmują różne okresy, natomiast sztuka jest bardziej związana ze współczesnością. Dlaczego tak? Bo to właśnie pozwala zachować pewne rzeczy i opowiedzieć o czymś, czego nie da się po prostu wyrazić słowami. To są obrazy wizualne albo dźwięk – u mnie w książce dźwięk jest opisany jako osobny podrozdział, traktowany raczej jako temat czy motyw. I to też było dla mnie ważne.

Mówiąc na przykład o kinie, nie sposób nie wspomnieć o Dzydze Wertowie, który kręcił „Entuzjazm” właśnie na tym terenie. Możemy się też zastanowić, co stało się z obrazem, do którego się odwoływał. W ogóle to kino było rewolucyjne, bo było pierwszym filmem dźwiękowym. No i właśnie – jak wtedy kształtował się dźwięk i jak w istocie dość aktywnie pomagał kształtować ówczesne społeczeństwo.

Bo na przykład w Doniecku jeszcze do niedawna, przed wojną, działała syrena w zakładzie metalurgicznym. Od samego początku, od momentu powstania zakładu, była to tradycja – żeby ludzie nie przegapiali godzin pracy. Rozlegała się o określonych porach. Przez pewien czas milczała, ale choćby w tym „cichym” okresie radzieckim, kiedy walczono z nadmiarem hałasu, i tak działała, bo ludzie byli do niej przyzwyczajeni – to był element miasta, bez którego nie potrafili go sobie wyobrazić.

I ona działała. I adekwatnie, z tego, co rozumiem ze wspomnień ludzi, którzy byli przetrzymywani w „Izolacji”, w katowni urządzonej na miejscu dawnego centrum sztuki współczesnej, słychać było tę syrenę także w celach. Więc możliwe, iż działa do dziś, choć nie mogę tego powiedzieć na pewno, bo to już jest taka historia, do której bardzo trudno dotrzeć i ją zrozumieć. Dowiemy się o tym później.

Anna Kovalova: W książce jest fragment o „Izolacji”, iż wcześniej było to galeria sztuki, a teraz – katownia. I to jest szok.

Kateryna Iakovlenko: To jest właśnie coś, o czym musimy stale mówić, bo bardzo często kultura jest postrzegana jako coś apolitycznego, estetycznego, coś, co ma nam dawać przyjemność – ale tak naprawdę nigdy nie jest to pełny obraz. I szczególnie dobrze widać to na tym przykładzie, bo oczywiste jest, dlaczego powstało tam brutalne więzienie: to miejsce wcześniej dawało sens i idee, rozwijało wyobraźnię, dawało ludziom nadzieję na lepszą przyszłość. A więc, żeby to wszystko zniszczyć, trzeba było całkowicie przekształcić tę przestrzeń.

I kiedy pojawi się pytanie, co dalej po tym więzieniu – raczej trudno sobie wyobrazić, iż znów powstanie tam centrum sztuki współczesnej, bo ta historia zostawia bardzo wyraźny ślad.
A to, co wiemy o tym, co się tam dzieje, to rzeczy niezwykle przerażające.

Wiem, iż zespół „Izolacji” zbiera świadectwa i współpracuje z dziennikarzami, żeby doprowadzić te sprawy karne do sądu. I oni nad tym pracują, dlatego wydaje mi się, iż naszym zadaniem też jest o tym mówić.

Tym bardziej iż Rosjanie stale usuwają z Internetu informacje o „Izolacji”, żeby jak najmniej osób się o tym dowiedziało. My powinniśmy robić dokładnie odwrotnie: mówić o tym jak najwięcej, żeby jak najwięcej ludzi miało świadomość, co się tam wydarzyło.

Anna Kovalova: Czy coś panią zaskoczyło podczas pracy nad książką?

Kateryna Iakovlenko: Tak naprawdę takich odkryć było bardzo dużo. Może nie były to jakieś ogromne, przełomowe rzeczy, ale detale potrafią robić wrażenie. Na przykład chciałabym jeszcze bardziej zgłębić wątek archeologiczny – jak to wszystko przebiegało, bo o tym regionie wciąż wiemy bardzo niewiele. Było tam dużo tak zwanej „czarnej archeologii” albo sytuacji, gdy coś budowano bardzo gwałtownie – adekwatnie na terenach dawnych cmentarzy.

I dla mnie odkryciem było na przykład to, iż „Azowstal” zbudowano na dawnych kurhanach, czyli de facto na miejscach pochówków. Takie rzeczy naprawdę zmieniają sposób, w jaki postrzegasz przestrzeń, w której się znajdujesz, i to, jak później kształtuje się tam kultura – czy w ogóle było to zauważalne, czy nie.

Anna Kovalova: Moim gościem była Kateryna Iakovlenko – kuratorka, pisarka i redaktorka naczelna Suspilne Kultura w Ukrainie. Dziękuję Państwu za dziś, do usłyszenia za tydzień, Anna Kovalova. Radio Lublin.

Idź do oryginalnego materiału