11 stycznia minął 1418. dzień rosyjskiej „specjalnej operacji wojskowej” przeciwko Ukrainie. Dokładnie tyle samo trwała wielka wojna ojczyźniana – mit założycielski współczesnej rosyjskiej tożsamości politycznej, fundament narracji o wyjątkowej roli rosji w historii XX wieku i główne źródło legitymacji imperialnych ambicji Kremla. rosyjska propaganda od lat buduje analogię między oboma konfliktami. Ich porównanie ma wzmocnić przekaz o dziejowej misji, o walce dobra ze złem i o konieczności poświęceń. Ale dziś stało się pułapką, bolesnym ciosem w prestiż federacji.
No bo co zrobiła armia rosyjska w czasie, w którym armia czerwona podbiła pół Europy? Ano nie zdołała zrealizować żadnego z deklarowanych celów strategicznych. Nie zniszczyła ukraińskiej państwowości, nie złamała oporu społeczeństwa, rosja nie narzuciła Kijowowi swojej woli politycznej. Co więcej, choćby na poziomie czysto militarnym rosyjskie postępy okazały się ograniczone i nietrwałe.
W pierwszych tygodniach inwazji rosja zajęła znaczne obszary Ukrainy, jednak kolejne miesiące przyniosły serię odwrotów i kontruderzeń sił ukraińskich. Dziś kontrola terytorium, którą Moskwa przedstawia jako „historyczne zdobycze”, w istocie sprowadza się do części Donbasu oraz pasa ziem na południu kraju. W dodatku linia frontu od dawna nie przypomina dynamicznego teatru działań znanego z II wojny światowej, ale raczej wyczerpującą wojnę pozycyjną, w której każdy kilometr zdobywa się kosztem setek ludzi i ogromnych zasobów. Także tu analogia do wielkiej wojny ojczyźnianej zaczyna obracać się przeciwko swoim autorom. Wielkie straty armii czerwonej dało się usprawiedliwić ogromnymi zdobyczami, „przemiału” rosyjskiej armii już nie sposób.
—–
Jednym z kluczowych elementów tej porażki jest struktura ludzka armii. Pisałem o tym szczegółowiej w tekście sprzed kilku dni, dziś tylko wspomnę ów wątek dla klarowności wywodu. Związek Radziecki prowadził wojnę totalną, opartą na potencjale całego imperium. Armia czerwona była formacją wielonarodową, w której rosjanie stanowili rdzeń, ale ogromną rolę odgrywali przedstawiciele innych republik. Wśród nich szczególne miejsce zajmowali Ukraińcy. Historyczne dane wskazują, iż w latach 1941–1945 zmobilizowano ich 6-7 milionów, co czyniło z nich jedną z największych grup narodowych w sowieckich siłach zbrojnych. W świadomości wojskowej funkcjonowali jako żołnierze solidni, odporni psychicznie i dobrze przystosowani do realiów frontowych. Ukraińcy stanowili znaczną część kadry liniowej, technicznej i podoficerskiej. Współczesna rosja została tego zasobu całkowicie pozbawiona. Co więcej, dawni „najlepsi żołnierze imperium” – uchodzący za takich jeszcze w czasach carskich – walczą dziś po drugiej stronie frontu.
Drugim systemowym problemem jest sposób dowodzenia. W czasie II wojny światowej armia czerwona była strukturą skrajnie scentralizowaną i brutalną, ale mimo to zdolną do uczenia się w warunkach wojny. Katastrofalne błędy z 1941 roku kosztowały ją miliony ofiar, ale w kolejnych latach doprowadziły do realnych korekt w planowaniu, organizacji i prowadzeniu działań bojowych. Współczesna armia rosyjska funkcjonuje w odmiennym, znacznie mniej elastycznym modelu. Strach przed odpowiedzialnością paraliżuje inicjatywę dowódców na wszystkich szczeblach, a przekazywanie w górę informacji o problemach bywa traktowane jako przejaw nielojalności wobec przełożonych i władzy politycznej. W efekcie propaganda zastępuje rzetelną analizę sytuacji, a kryterium politycznej lojalności wypiera kompetencje wojskowe. System, który nie dopuszcza krytycznej oceny własnych działań, traci zdolność do adaptacji – a w warunkach długotrwałej wojny oznacza to narastanie tych samych błędów zamiast ich korygowanie.
—–
Trzecim czynnikiem jest korupcja, która z patologicznym uporem przeniknęła wszystkie szczeble rosyjskich sił zbrojnych. Wojna obnażyła skalę fikcyjnych kontraktów, niedoborów sprzętu i zapasów istniejących jedynie w dokumentach. W wielu jednostkach stan etatowy, ilość uzbrojenia czy poziom zaopatrzenia funkcjonowały poprawnie wyłącznie na papierze, podczas gdy na froncie brakowało podstawowych środków walki i ochrony. Zjawisko to ma charakter systemowy, ponieważ korupcja nie jest w rosji patologią wymagającą usunięcia, ale elementem mechanizmu lojalności i kontroli, tolerowanym tak długo, jak długo nie zagraża bezpośrednio władzy politycznej.
Dla porównania, armia czerwona funkcjonowała w realiach skrajnie represyjnego państwa, w którym nadużycia i niekompetencja w warunkach wojennych często kończyły się odpowiedzialnością karną, a choćby fizyczną eliminacją. System stalinowski był brutalny i bezwzględny, ale działał i wymuszał realne dostarczanie sprzętu, amunicji i zapasów na front. Dziś jest inaczej, a korupcja nie tylko osłabia zdolności logistyczne i techniczne armii, ale także podkopuje morale żołnierzy, którzy na froncie konfrontują propagandowy obraz potęgi z rzeczywistością niedoboru i improwizacji.
—–
I na koniec jeszcze jeden element: skala i jakość zewnętrznego wsparcia. Związek Radziecki, mimo iż w propagandzie przedstawiał zwycięstwo jako wyłącznie własny triumf, korzystał z ogromnej pomocy sojuszników. Program Lend-Lease dostarczył ZSRR setki tysięcy pojazdów, lokomotyw, wagony kolejowe, samoloty, środki łączności, paliwo lotnicze, a choćby żywność, bez której armia czerwona nie byłaby w stanie prowadzić operacji na taką skalę. Była to pomoc systemowa, długofalowa i oparta na potędze przemysłowej Stanów Zjednoczonych, działających w ramach szerokiej koalicji antyhitlerowskiej.
Dzisiejsza rosja znajduje się w sytuacji diametralnie odmiennej. Jej zaplecze międzynarodowe ogranicza się do relacji z państwami takimi jak Chiny, Iran czy Korea Północna. Owszem, Moskwa otrzymuje od nich drony, amunicję czy komponenty podwójnego zastosowania, ale jest to wsparcie fragmentaryczne, obciążone politycznymi warunkami i dalece niewystarczające, by zrównoważyć presję sankcyjną i skalę zużycia sprzętu na froncie. Chiny unikają otwartego zaangażowania militarnego, Iran działa w granicach własnych ograniczeń produkcyjnych, a Korea Północna dysponuje zasobami, które bardziej pasują do wojny XX niż XXI wieku. W przeciwieństwie do ZSRR, rosja nie ma dziś za sobą koalicji zdolnej zasilać ją przemysłowo w sposób ciągły i masowy. Jest słaba także sojuszami, co unaocznia, jak daleko współczesna federacja rosyjska odeszła od realnej potęgi, którą próbuje symbolicznie dziedziczyć. W 1945 roku Związek Radziecki wychodził z wojny jako jedno z dwóch globalnych supermocarstw. W 2026 roku rosja, po identycznym czasie walk, pozostaje państwem uwikłanym w konflikt, którego nie potrafi zakończyć ani wygrać, a którego sens coraz trudniej wytłumaczyć własnemu społeczeństwu.
PS. Nie, żebym wierzył w jakąś rosyjską zdolność do samorefleksji, spodziewał się społecznego głośno wyartykułowanego „sprawdzam!”; prawdopodobnie putin nie ma się czego obawiać, przynajmniej na razie. Bardziej prawdopodobne, iż rosjanie przełkną kolejne symboliczne upokorzenie, a propaganda im „wyjaśni” umowność tych 1418 dni. Bez bicia się w pierś i szukania rzeczywistych powodów rosyjskich niepowodzeń…
Ten tekst – bez nawiązań do poprzedniego materiału i w wersji bardziej rozbudowanej – opublikowałem w portalu TVP.Info. Oto link do tego materiału.
—–
A gdybyście chcieli wesprzeć mój ukraiński raport, polecam się poniżej.
Tych, którzy wybierają opcję wsparcia „sporadycznie/jednorazowo”, zachęcam do wykorzystywania mechanizmu buycoffee.to.
Osoby, które chciałyby czynić to regularnie, zapraszam na moje konto na Patronite:
Szanowni, to dzięki Wam powstają także moje książki! W sklepie Patronite możecie nabyć je w wersji z autografem i pozdrowieniami. Szeroka oferta pod tym linkiem.


![Iran w ogniu. Rewolucja czy nowa dyktatura? [KOMENTARZ]](https://cdn.defence24.pl/2024/09/20/1200xpx/j37fCAlxxwDLqX14SAe1grx9uivJpSGgA4yc0A8e.ffnn.jpg)








