2 lata od zabicia Damiana Sobóla przez Izrael. Peja pyta o odpowiedzialność

dziejesienapodkarpaciu.pl 7 godzin temu

Mijają dokładnie dwa lata od tragicznych wydarzeń w Strefie Gazy, które wstrząsnęły Polską i opinią publiczną na całym świecie. 1 kwietnia 2024 roku w ataku izraelskiej armii (IDF) na konwój organizacji World Central Kitchen zginęło siedmioro wolontariuszy niosących pomoc głodującym. Wśród ofiar był przemyślanin Damian Soból.

Konwój WCK poruszał się po trasie uzgodnionej z Siłami Obrony Izraela (IDF). Wolontariusze dostarczali żywność, która przybyła morskim korytarzem humanitarnym z Cypru. Pojazdy były oznaczone logo organizacji i poruszały się poza strefami bezpośrednich walk. Mimo to izraelskie drony ostrzelały konwój kilkukrotnie – choćby po tym, jak ranni próbowali się ewakuować do innych samochodów. Izrael po ataku przyznał się do „poważnego błędu” i „mylnej identyfikacji” wolontariuszy jako członków Hamasu, zapowiadając wewnętrzne śledztwo. Organizacja World Central Kitchen wstrzymała wtedy działalność w Strefie Gazy.Atak wywołał międzynarodowe oburzenie i falę krytyki pod adresem izraelskiej armii.

Peja: pamięć i pytanie o sprawiedliwość

W rocznicowym wpisie Peja przypomniał o Damianie Sobólu jako człowieku, który niósł pomoc najbardziej potrzebującym i zginął podczas misji humanitarnej. Raper zwrócił uwagę nie tylko na samą tragedię, ale również na to, iż przez dwa lata nie doszło do rzeczywistego rozliczenia sprawców.

Artysta podkreślił, iż sprawa – mimo swojej wagi i międzynarodowego rozgłosu – utknęła, a odpowiedzialność za śmierć wolontariuszy przez cały czas pozostaje rozmyta. W jego słowach pobrzmiewa nie tylko żal, ale też gniew wobec bezradności instytucji i milczenia wokół tej tragedii.

Peja zwrócił uwagę na brak postępów w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Przemyślu, podkreślając, iż ani Izrael, ani USA nie udzieliły odpowiedzi na wnioski o pomoc prawną ani nie przekazały dokumentów. Post kończył się apelem do społeczeństwa o aktywne interesowanie się sprawą – zachętą do wysyłania zapytań do prokuratury o status śledztwa.

Damian Soból zginął, niosąc pomoc

Damian Soból był związany z działalnością humanitarną i od lat angażował się w pomoc ofiarom konfliktów zbrojnych. Do Strefy Gazy pojechał jako członek misji niosącej wsparcie ludności cywilnej. Zginął nie na froncie, nie jako żołnierz, ale jako człowiek, który przywiózł jedzenie i pomoc tym, którzy znaleźli się w samym centrum katastrofy humanitarnej.

Przypomnienie faktów: Trzy precyzyjne uderzenia

Wydarzenia sprzed dwóch lat do dziś budzą ogromne kontrowersje ze względu na okoliczności ataku:

  • Oznakowanie: Pojazdy WCK były wyraźnie oznakowane logo organizacji na dachach i bokach.
  • Koordynacja: Trasa konwoju była wcześniej uzgodniona z izraelską armią.
  • Przebieg: Atak nie był pojedynczą pomyłką. Rakiety uderzały w kolejne samochody, gdy wolontariusze próbowali ratować rannych kolegów, przesiadając się do następnych aut.

Prokuratura Okręgowa w Przemyślu wszczęła śledztwo 2 kwietnia 2024 roku z art. 148 § 2 pkt 4 kk (zabójstwo z użyciem materiałów wybuchowych). Postępowanie wielokrotnie przedłużano – ostatnio do 2 kwietnia 2026 roku, czyli dokładnie do drugiej rocznicy śmierci Damiana. Polska strona skarży się na brak pełnej współpracy ze strony Izraela. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, mimo analizy raportów międzynarodowych. Damian Soból został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jego ciało wróciło do Polski w kwietniu 2024 roku, a pogrzeb odbył się w Przemyślu przy ogromnym udziale mieszkańców.

Idź do oryginalnego materiału