40 złotych za interpretację: Inspekcja Pracy dostaje nowe uprawnienia jak urząd skarbowy

upday.com 1 godzina temu
Ministerstwa przedstawiły nową wersję reformy Państwowej Inspekcji Pracy (Zdjęcie symboliczne - Wygenerowane przez AI) AI Generated Stock Image

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości przedstawiło nową wersję reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Kluczowa zmiana: Główny Inspektor Pracy będzie wydawał indywidualne interpretacje prawa pracy – podobnie jak robi to urząd skarbowy w sprawach podatkowych. To próba kompromisu po tym, jak premier Donald Tusk zablokował wcześniejszą wersję projektu.

Nowe uprawnienie pozwoli na wyjaśnienie, czy dana relacja prawna – na przykład umowa o dzieło, zlecenie czy kontrakt B2B – stanowi w rzeczywistości umowę o pracę. Za interpretację trzeba będzie zapłacić 40 złotych. Od decyzji Głównego Inspektora Pracy będzie można się odwołać do sądu pracy.

Jak będą działać inspektorzy

Inspektorzy pracy otrzymają kompetencje do zobowiązywania stron stosunków prawnych do przestrzegania przepisów. Jak czytamy w projekcie: "W tym celu inspektor pracy, w razie ujawnienia nieprawidłowości, będzie zobligowany do wydania polecenia skierowanego do stron stosunku prawnego, wskazującego na konieczność jego ukształtowania w sposób odpowiadający obowiązującym normom prawnym".

Inspektor będzie następnie oceniał, czy polecenie zostało wykonane. "Inspektor pracy zostanie wyposażony w kompetencję do dokonania oceny schematy realizacji wydanego polecenia. W przypadku oceny pozytywnej, postępowanie również zostanie zakończone" – wynika z dokumentu.

Natomiast ocena negatywna będzie podstawą do wszczęcia przez okręgowego inspektora pracy postępowania administracyjnego i albo wydania decyzji ustalającej istnienie stosunku pracy albo wytoczenia powództwa o ustalenie istnienia lub treści stosunku pracy.

Kompromis po sprzeciwie Tuska

Nowy projekt jest odpowiedzią na obawy premiera Donalda Tuska, który na początku stycznia zatrzymał wcześniejszą wersję reformy. Tusk obawiał się, iż nadanie urzędnikom zbyt dużej władzy będzie destrukcyjne dla firm i doprowadzi do utraty pracy przez wielu ludzi.

Włodzimierz Czarzasty zapewnił po spotkaniu z premierem, iż reforma będzie kontynuowana, ale w zmienionej formie. Podkreślił, iż to sąd będzie ostateczną instancją decydującą o przekształceniu umów cywilnoprawnych w umowy o pracę.

Projekt zakłada, iż decyzje nie obowiązują automatycznie natychmiast. "Projekt nie wprowadza szczególnych regulacji w zakresie nadawania rygoru natychmiastowej wykonalności, obowiązują mechanizmy przewidziane w Kodeksie postępowania administracyjnego. Oznacza to, iż brak będzie automatyzmu w tym zakresie, nie wyłączając możliwości nadania rygoru natychmiastowej wykonalności na zasadach ogólnych, o ile będzie to uzasadnione okolicznościami konkretnego stanu faktycznego" – czytamy w dokumencie.

Presja terminu i wyzwania

Polska musi wdrożyć odpowiednią dyrektywę unijną do 30 czerwca tego roku. Reforma stanowi również jeden z kamieni milowych wymaganych do otrzymania środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Dr Joanna Knapińska, prezes Rządowego Centrum Legislacji, powiedziała Business Insider Polska: "To najtrudniejszy projekt, z jakim się zetknęliśmy od dwóch lat, ze względu na nieprzewidywalność jego skutków".

Problem polega również na tym, iż indywidualne interpretacje wydawane przez Głównego Inspektora Pracy będą wiążące dla samej Państwowej Inspekcji Pracy, ale nie dla pracodawców.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału