43 żołnierzy zginęło w Afganistanie - Kosiniak-Kamysz broni ich poświęcenia wobec Trumpa

upday.com 2 godzin temu
Polski żołnierz służący w Legii Cudzoziemskiej podczas misji w Afganistanie (Zdjęcie symboliczne) (Photo by JOEL SAGET/AFP via Getty Images) Getty Images

Szef polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiedział na kontrowersyjne słowa prezydenta USA Donalda Trumpa o sojusznikach NATO w Afganistanie. Wicepremier podkreślił, iż Polska jest wiarygodnym sojusznikiem, który zapłacił najwyższą cenę - życie 43 żołnierzy.

Trump stwierdził w wywiadzie dla Fox News, iż sojusznicy NATO wysłali wprawdzie wojska do Afganistanu, ale "[...] trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu". Słowa amerykańskiego prezydenta wywołały burzę w Polsce i innych krajach NATO.

Kosiniak-Kamysz opublikował 23 stycznia wpis na platformie X, w którym bronił polskich żołnierzy. "Polska zawsze była, jest i będzie odpowiedzialnym i wiarygodnym sojusznikiem, który w momencie, kiedy zagrożone jest bezpieczeństwo, staje w jego obronie. Wojsko Polskie ramię w ramię z sojusznikami brało udział m.in. w misjach w Afganistanie i Iraku. Jest obecne dziś w misjach i operacjach prowadzonych przez NATO", napisał minister.

Wicepremier podkreślił ofiarę polskich żołnierzy. "Tragiczne momenty, kiedy ginęli nasi żołnierze, pokazały, iż w obronie bezpieczeństwa międzynarodowego, bezpieczeństwa Polski jesteśmy gotowi zapłacić najwyższą cenę. Ta ofiara nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana", zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Reakcja Pałacu Prezydenckiego i generała

Pałac Prezydencki również zareagował na słowa Trumpa. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej, powiedział Wirtualnej Polsce: "Prezydent Karol Nawrocki zawsze stoi i będzie stał po stronie polskiego żołnierza".

Generał Roman Polko w wywiadzie dla TVN24 ostro skrytykował amerykańskiego prezydenta. Stwierdził, iż Trump "przekroczył czerwoną linię", umniejszając poświęcenie żołnierzy. Polko przypomniał, iż Trump sam uniknął służby wojskowej ze względu na ostrogę na pięcie.

Brytyjskie głosy oburzenia

Słowa Trumpa wywołały furię także w Wielkiej Brytanii, która straciła w Afganistanie ponad 400 żołnierzy. Admirał Alan West, były szef marynarki wojennej, nazwał wypowiedź amerykańskiego prezydenta "złą i haniebną" w rozmowie z The Independent.

Mark Sedwill, były brytyjski ambasador w Afganistanie, stwierdził w Times Radio, iż słowa Trumpa "są obraźliwe". Brytyjski minister ds. sił zbrojnych Alistair Carns zaprosił zwolenników twierdzeń Trumpa do spotkania z rodzinami poległych żołnierzy.

Ian Wright, szkocki ojciec żołnierza poległego w misji, wyjaśnił w The Independent, iż w Afganistanie nie było "czegoś takiego jak linia frontu". Taliban nie działał w regularnych formacjach, używał improwizowanych ładunków wybuchowych i mieszał się z ludnością cywilną.

Kontekst misji w Afganistanie

Misja NATO w Afganistanie odpowiedziała bezpośrednio na ataki terrorystyczne z 11 września 2001 roku. Po raz pierwszy i jedyny w historii NATO uruchomiło Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Celem stało się rozbicie Al-Kaidy i odsunięcie talibów od władzy.

W Afganistanie zginęło 43 żołnierzy Wojska Polskiego i jeden cywilny pracownik polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej. Oprócz ponad 400 Brytyjczyków śmierć poniosło 158 kanadyjskich żołnierzy, 43 duńskich i setki żołnierzy z innych państw NATO.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału