Donald Trump zaatakował sojuszników z NATO, twierdząc, iż zapewniali jedynie symboliczne wsparcie w Afganistanie. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski ostro zareagował na słowa prezydenta USA, broniąc honoru polskich żołnierzy.
Trump w wywiadzie dla FOX News stwierdził: "Tak naprawdę, nigdy niczego od nich nie żądaliśmy. Wiecie, powiedzą, iż wysłali wojska do Afganistanu albo Sudanu, i tak zrobili. Pozostali trochę z tyłu, trochę poza linią frontu [...]" Wcześniej, w środę na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, krytykował NATO i kwestionował korzyści płynące z sojuszu dla Ameryki.
Sikorski odpowiedział na platformie X: "Znam Afganistan z młodości. Byłem tam także jako szef MON i MSZ. Prowincja Ghazni, gdzie służył nasz kontyngent, na pusztuńskim południu, była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw. Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy".
Wcześniej Sikorski zamieścił na platformie X sarkastyczny wpis, wzmiankując zwierzchnika sił zbrojnych, który na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy, dołączając zdjęcie Nawrockiego z Trumpem z Davos.
Polska ofiara w Afganistanie
W misji afgańskiej uczestniczyło ponad 33 tysięcy polskich żołnierzy i pracowników resortu obrony narodowej przez prawie 20 lat. Zginęło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny – ratownik medyczny. Polski kontyngent służył w prowincji Ghazni na pusztuńskim południu, ocenianej na 7 na 10-stopniowej afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw.
Afganistan był jedynym w historii przypadkiem zastosowania artykułu 5 NATO o wzajemnej obronie. Polskie wojska nie stały "z tyłu, poza linią frontu", jak sugerował Trump.
Tragedia z grudnia 2011 roku
11 grudnia 2011 roku zginęło pięciu żołnierzy z 20. Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej: kapral Piotr Ciesielski, starsi szeregowi Łukasz Krawiec, Marcin Szczurowski i Marek Tomala oraz szeregowy Krystian Banach. Zabezpieczali konwój zespołu odbudowy regionalnej wracającego z miasta Razaak, gdy talibowie zdetonowali ponad 100 kilogramów materiałów wybuchowych ukrytych pod drogą. Pancerz polskiego pojazdu nie był w stanie ochronić żołnierzy przed eksplozją takiej siły.
Ich trumny wróciły do Polski na Okęcie w przeddzień Bożego Narodzenia 2011 roku.
Zaskakująca reakcja Terleckiego
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz i minister Radosław Sikorski wyrazili stanowczy sprzeciw wobec narracji Trumpa.
Premier Donald Tusk napisał w mediach społecznościowych: "Amerykańskie przywództwo we wspólnocie transatlantyckiej opierało się na wzajemnym zaufaniu, wspólnych wartościach i interesach, a nie na dominacji i przymusie. Dlatego zostało zaakceptowane przez nas wszystkich. Nie zmarnujmy tego, drodzy przyjaciele. Dla mnie to jest główne przesłanie z wczorajszego spotkania UE".
Zaskakująco wypowiedział się poseł PiS Ryszard Terlecki, były wicemarszałek Sejmu. Dziennikarze zapytali go w Sejmie. Stwierdził: "Prezydent Trump z tego, co rozumiem i słyszałem, ocenia pozytywnie nasz udział". Dodał: "Ginęli za Zachód, za pewne wartości, które wyznaje Zachód. Niekoniecznie Ameryka. Ja myślę, iż Trump docenia nasz udział". Dziennikarze zauważyli, iż interpretacja Terleckiego nie do końca zgadza się z faktami.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).
