Na początku lat 60. to Związek Radziecki miażdżył rywalizację kosmiczną. Sputnik, Łajka, Jurij Gagarin i sondy Łuna – Moskwa regularnie biła rekordy. W odpowiedzi prezydent John F. Kennedy w 1961 roku postawił ambitny cel: „Zanim dekada się skończy, człowiek wyląduje na Księżycu”.
I udało się. 20 lipca 1969 roku moduł „Orzeł” wylądował na Morzu Spokoju. Neil Armstrong i Buzz Aldrin zeszli na powierzchnię, a Michael Collins czekał na nich na orbicie. Kolejne misje Apollo pozwoliły na coraz dłuższe spacery po Księżycu i zebranie ogromnej ilości próbek skał.
Program zakończył się w grudniu 1972 roku misją Apollo 17. Ameryka zdecydowanie wygrała kosmiczny wyścig.
Kosmiczne miliardy, które zwróciły się z nawiązką
Program Apollo kosztował ponad 25 miliardów dolarów (po uwzględnieniu inflacji ponad 300 miliardów). Pieniądze te zasiliły tysiące firm i doprowadziły do rewolucyjnych wynalazków, z których korzystamy do dziś – od materiałów ognioodpornych, przez technologie bezprzewodowe, po zaawansowane komputery.
Dla porównania – realizowany w tej chwili program Artemis ma pochłonąć ponad 100 miliardów dolarów do czasu pierwszego załogowego lądowania.
Jakub Tokarek z UAM w Poznaniu podkreśla, iż dzisiejszy wyścig kosmiczny wygląda zupełnie inaczej:
„Nowy wyścig toczy się przede wszystkim między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, przy ogromnym udziale sektora prywatnego. Artemis to nie tylko powrót na Księżyc – to budowa stałej bazy i przygotowanie do lotów na Marsa. Jesteśmy świadkami historycznego momentu.”
rocznica lądowania Apollo 11 przypomina, iż marzenia o podboju kosmosu mogą się spełniać. Dzięki programowi Artemis wrócimy na Księżyc już na stałe – tym razem po to, by zostać dłużej.







