Algorytmy i drony zamiast żołnierzy. Wałerij Załużny o technologicznym obliczu wojny w Iranie

imagazine.pl 2 godzin temu

Tradycyjne doktryny militarne można odłożyć na półkę.

Były naczelny dowódca ukraińskiej armii, Walerij Załużny, na łamach brytyjskiego „The Telegraph” dzieli się chłodną analizą obecnej eskalacji na Bliskim Wschodzie. Jego wnioski są jednoznaczne: tania, powszechnie dostępna technologia bezpowrotnie zmieniła zasady prowadzenia konfliktów zbrojnych. Kto uważa, iż wojnę w Iranie da się wygrać błyskawiczną operacją lądową, ten ignoruje brutalną, cyfrową rzeczywistość.

Według Załużnego, który w tej chwili pełni funkcję ambasadora Ukrainy w Wielkiej Brytanii, pełnoskalowa wojna rosyjsko-ukraińska wywołała globalną reakcję łańcuchową. Zburzenie dotychczasowego porządku i prawa międzynarodowego utorowało drogę do kolejnych konfliktów. Jednak to nie sama geopolityka jest w jego tekście najciekawsza, a zdiagnozowanie fundamentalnej zmiany technologicznej na współczesnym polu bitwy.

Tanie innowacje niwelują przewagę gospodarczą

Jak zauważa ukraiński dowódca, żyjemy w czasach, w których wielkość gospodarki i potencjał demograficzny przestały być jedynymi wyznacznikami siły państwa. Rozwój stosunkowo tanich, zaawansowanych technologii bezzałogowych sprawił, iż niemal każdy kraj posiadający odpowiednią wolę polityczną może dysponować zdolnościami bojowymi znacznie przewyższającymi jego tradycyjne możliwości.

Początkowe założenia, wedle których inwazję można zakończyć w kilka dni (czego symbolem stało się hasło „Kijów w trzy dni”), są w dzisiejszych realiach mrzonką. Załużny ostrzega, iż jeżeli obrońcy przejdą do wojny na wyniszczenie, wykorzystując nowoczesne, tanie systemy rażenia, mogą z łatwością sparaliżować przemysł naftowy i zrujnować gospodarkę każdego państwa, które zdecyduje się na atak.

Cyfrowa strefa śmierci

Najmocniejszym technicznym punktem analizy Załużnego jest koncepcja „kill zone” – strefy śmierci. To obszar, w którym wprowadzanie tradycyjnych sił lądowych staje się nie tylko nielogiczne, ale wręcz fizycznie niemożliwe.

Współczesna strefa walki to przestrzeń całkowicie zdominowana przez roje dronów, które autonomicznie i nieprzerwanie polują zarówno na sprzęt, jak i na ludzi. Ukraiński ambasador wprost nazywa pomysł wysłania żywych żołnierzy do takiej strefy – szczególnie w otwartym, pustynnym terenie na Bliskim Wschodzie – absolutną katastrofą. Epoka, w której żołnierz miał pełnić rolę maszyny na pierwszej linii frontu, dobiegła końca. Dziś to maszyny wykonują tę pracę ze znacznie większą precyzją.

Tylko trzy kraje rozumieją nową rzeczywistość

Załużny kończy swój wywód gorzką refleksją na temat globalnej gotowości do starć wielkich mocarstw. Jego zdaniem, mimo buńczucznych zapowiedzi wielu polityków, fizycznie i technologicznie do prowadzenia nowoczesnej, zrobotyzowanej wojny na wyniszczenie przygotowane są w tej chwili zaledwie trzy państwa na świecie.

Tą trójką są Ukraina, Rosja (która na potęgę wykorzystuje irańskie licencje i podzespoły) oraz właśnie Iran. Dla całej reszty świata technologiczny skok, jaki dokonał się w ciągu ostatnich lat na froncie, wciąż pozostaje jedynie teorią, której weryfikacja w praktyce może okazać się niezwykle bolesna.

Jeśli artykuł Algorytmy i drony zamiast żołnierzy. Wałerij Załużny o technologicznym obliczu wojny w Iranie nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału