Wojna w Ukrainie trwa
Siły Powietrzne Sił Zbrojnych Ukrainy w piątek 30 stycznia wydały komunikat. Poinformowano w nim, iż od czwartkowego wieczoru Rosja przeprowadziła ataki z wykorzystaniem rakiety balistycznej Iskander-M oraz 111 bezzałogowych statków powietrznych typu Szahed, Gerbera, Italmas i innymi dronami. Według wstępnych danych ukraińska obrona przeciwlotnicza zneutralizowała 80 z nich. "Akcja trwa, w przestrzeni powietrznej znajduje się kilka wrogich bezzałogowych statków powietrznych" - poinformowało ukraińskie wojsko. Komunikat wydało również Ministerstwo Obrony Rosji, które przekazało, iż "w ciągu minionej nocy dyżurne systemy obrony powietrznej przechwyciły i zniszczyły 18 ukraińskich bezzałogowych statków powietrznych typu samolot nad terytorium obwodu briańskiego, Republiki Krymu, nad Morzem Czarnym oraz nad terytorium obwodów: rostowskiego, astrachańskiego i kurskiego.
REKLAMA
Infrastruktura energetyczna została oszczędzona
Jak się okazało, ataki nie zostały jednak wymierzone w ukraińską infrastrukturę energetyczną. - W nocy nie było żadnych ataków Rosji na ukraińską infrastrukturę energetyczną - powiedział w czwartek ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar w programie 1 Polskiego Radia. Ukraina walczy jednak z efektami ostatnich rosyjskich uderzeń, które według doniesień "Kyiv Independent" pozbawiły prądu milionów mieszkańców Ukrainy. w tej chwili energetycy starają się przywracać zasilanie. - Na zewnątrz są kilkunastostopniowe mrozy, a w mieszkaniach w dużych miastach temperatura pokojowa często wynosi kilka stopni - poinformował dyplomata, który stwierdził, iż zawieszenie ataków na obiekty energetyczne świadczy o tym, iż "apel Trumpa poskutkował".
Zobacz wideo Rosja udaje, iż nie musi negocjować, a jest do tego zmuszona
Apel Trumpa do Putina
Zaprzestanie ataków na infrastrukturę energetyczną nastąpiło bowiem po doniesieniach medialnych, które potwierdził Donald Trump. - Osobiście poprosiłem prezydenta Putina, aby przez tydzień nie strzelał do Kijowa i innych miast, a on się zgodził - powiedział w czwartek prezydent USA, cytowany przez "The Guardian". Z kolei Wołodymyr Zełenski napisał na X, iż Trump złożył "ważne oświadczenie dotyczące możliwości zapewnienia bezpieczeństwa Kijowowi i innym ukraińskim miastom w tym ekstremalnym okresie zimowym". Potwierdził on również, iż sprawa ta była uzgadniana podczas rozmów w Abu Zabi, które odbyły się 23 i 24 stycznia. Kreml odmówił jednak komentarza - przekazała TASS. Wasyl Bodnar wyraził w rozmowie z Polskim Radiem nadzieję, iż zawieszenie broni dotyczące infrastruktury energetycznej potrwa i przyczyni się do powodzenia kolejnej rundy negocjacji pokojowych w Abu Zabi, które zostaną przeprowadzone w nadchodzący weekend.
Sceptyczne reakcje lokalnych władz w Ukrainie
Według doniesień IAR mer Lwowa Andrij Sadowyj podkreślił, na antenie telewizji "24 Kanał", iż Rosjanom nie można wierzyć, niezależnie od okoliczności. Nadchodzą bowiem mrozy do -18 stopni i Rosjanie mogą to wykorzystać, aby pogrążyć w krytycznej sytuacji również inne ukraińskie miasta, tak jak stało się z Kijowem. Z kolei szef dniepropietrowskiej rady obwodowej Mykoła Łukaszuk ocenił, iż - mimo informacji o możliwym energetycznym zawieszeniu broni - należy przygotowywać się do trudnych scenariuszy. W związku z tym sprawdzane są generatory prądu i zapasy paliwa w obiektach krytycznych - szczególnie w szpitalach.
Więcej informacji na temat rozejmu energetycznego znajduje się w artykule: "Energetyczny rozejm w Ukrainie? Rosja zabrała głos. Ukraiński dziennikarz ma teorię".
Źródła: Siły Powietrzne Sił Zbrojnych Ukrainy (Telegram), PolskieRadio24.pl, Wołodymyr Zełenski (X), Kyiv Independent, The Guardian, IAR, TASS






