Ares kontra drony

polska-zbrojna.pl 2 godzin temu

System kierowania ogniem Ares przechodzi kolejne testy. Sprawdzane są m.in. możliwości śledzenia gwałtownie manewrujących celów. PCO rozwija też rozwiązania, które w przyszłości mogą umożliwić zwiększenie poziomu autonomii tego systemu. Na tegorocznym MSPO zaprezentowano Aresa w konfiguracji z karabinkiem MSBS Grot i bezzałogowcem Gronostaj.

Ares został zaprojektowany jako system kierowania ogniem dla lekkiej broni strzeleckiej. Łączy m.in. dalmierz laserowy, kamerę dzienną i termowizyjną, wideotracker, moduł IMU, komputer balistyczny oraz czujniki meteorologiczne. System na podstawie danych z tych urządzeń oblicza parametry potrzebne do oddania skutecznego strzału i wskazuje użytkownikowi punkt celowania.

Firma PCO po raz pierwszy zaprezentowała Aresa na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w 2025 roku. Tegoroczna prezentacja na kieleckich targach pokazała kolejny etap rozwoju – od demonstratora rozwiązania do systemu, którego poszczególne elementy są poddawane intensywnym próbom i integracji z różnymi platformami. W tym roku Ares był prezentowany w konfiguracji z karabinkiem MSBS Grot w wersji manualnej i zintegrowanej z platformą Pan-Tilt (gimbal) umieszczonej na lądowym bezzałogowcu Gronostaj.

REKLAMA

Od ubiegłorocznej prezentacji konstrukcja przeszła serię testów. Podczas prób wykorzystywano różne drony wyposażone w czujniki opromieniowania laserowego, a Ares w wersji manualnej i automatycznej śledził i wskazywał cel. Kolejnym etapem mają być zaawansowane strzelania poligonowe, które są zaplanowane na ten rok.

Jednym z głównych kierunków rozwoju Aresa jest wideotracker, czyli układ odpowiedzialny za śledzenie celu. PCO pracuje nad zwiększeniem jego odporności na zakłócenia i sytuacje, w których dron chwilowo znika z pola widzenia, np. za budynkiem. Rozwijane są również algorytmy pozwalające odróżniać drony od obiektów, które mogą się znaleźć w polu widzenia systemu.

Kolejnym obszarem prac jest precyzja pomiarów z wykorzystaniem akcelerometrów i żyroskopów. – Dokładna kalibracja tych czujników ma znaczenie dla określenia położenia broni i przewidywania, gdzie znajdzie się lufa w kolejnym momencie. W przypadku gwałtownie poruszających się celów choćby niewielkie opóźnienia w przetwarzaniu danych mogą wpływać na skuteczność strzału – wyjaśnia Piotr Kostrzewa, główny specjalista konstruktor mechanik PCO.

Firma rozwija własny wideotracker oraz algorytmy uczenia maszynowego, chcąc zachować pełną kontrolę nad jednym z kluczowych elementów systemu. – Gotowe rozwiązania dostępne na rynku są kosztowne, a ich zakup ogranicza możliwość ingerowania w sposób działania i dalszego rozwoju systemu – mówi Kostrzewa. Podkreśla, iż własne rozwiązanie ma pozwolić PCO rozwijać te technologie zgodnie z wymaganiami systemu i budować kompetencje, które mogą być wykorzystane także w przyszłych projektach.

Na obecnym etapie Ares nie jest systemem w pełni autonomicznym. To operator wydaje zgodę na rozpoczęcie strzelania, a następnie system może automatycznie prowadzić cel do momentu odwołania zgody, utraty celu lub jego trafienia. PCO rozwija jednak rozwiązania, które w przyszłości mogą umożliwić zwiększenie poziomu autonomii systemu, jeżeli pozwolą na to przepisy i przyjęte zasady użycia.

System ma być również modułowy pod względem uzbrojenia. PCO rozpoczęło integrację z rozwiązaniami używanymi przez Wojsko Polskie, w tym z karabinkiem MSBS Grot i amunicją 5,56 mm. Konstrukcja pozwala jednak na dostosowanie systemu do innych karabinków i rodzajów amunicji.

Istotnym elementem zestawu jest stabilizowana platforma Pan-Tilt. Piotr Kostrzewa potwierdza, iż to rozwiązanie przeszło już odpowiednie testy, w tym próby ogniowe. w tej chwili zapewnia prędkość obrotu do 60 stopni na sekundę, ale konstruktorzy rozważają zwiększenie jej do około 100 stopni na sekundę, co miałoby ułatwić śledzenie coraz szybszych bezzałogowców. Większa prędkość wymaga jednak odpowiednio szybkiego przetwarzania obrazu.

Dotychczasowe założenia projektowe przewidywały możliwość skutecznego zwalczania z odległości kilkudziesięciu metrów dronów poruszających się z prędkością 100–160 km/h. Jak zaznacza przedstawiciel PCO, przeprowadzone testy wskazują już na możliwość zwiększenia tych parametrów. Pod koniec roku spółka chce przeanalizować wyniki prób i zdecydować o kierunku dalszych prac. Celem na przyszły rok jest przygotowanie wersji bliskiej przedprodukcyjnej, w większej liczbie egzemplarzy, które można będzie przekazać użytkownikom do testów.

Jakub Zagalski
Idź do oryginalnego materiału