Armia planuje jednostki wojskowe w centralnej Polsce. "To może być impuls do rozwoju regionu"

kutno.net.pl 2 godzin temu

Rozmowa z doświadczonym oficerem

Płk dr hab. inż. prof. ucz. Remigiusz Wiśniewski to pułkownik rezerwy z którym niedawno mieliśmy okazję porozmawiać. Jest autorem publikacji, projektów, książek, artykułów, programów własnych nauczania z zakresu kształcenia obronnego społeczeństwa, łączenia praktyki dowódczej z analizą poznawczą w budowaniu i kształtowaniu społeczeństwa wiedzy i świadomości ku bezpieczeństwu jako stanu i procesu.

Ekspert ds. obronnych, dydaktyk. Pracownik naukowy Akademii Mazowieckiej w Płocku. Rzeczoznawca Ministerstwa Edukacji Narodowej ds. podręczników do kształcenia ogólnego do edukacji dla bezpieczeństwa.

Od lat penetruje, bada obszar edukacji obronnej, jej wpływ na powszechność obronną społeczeństwa, wskazując potrzebę budowy nowej koncepcji świadomościowej. Interesuje się obywatelską sytuacją psychosocjologiczną w obszarze patriotyczno-obronnym jako istotnego komponentu systemu obronnego RP w aspekcie hipotetycznych zagrożeń bezpieczeństwa.

https://kutno.net.pl/lodzkie-i-centralna-polska/coraz-wiecej-osob-rezygnuje-z-plytek-w-kuchni-oto-tansze-i-latwiejsze-w-utrzymaniu-rozwiazania/MP2sM9kN01U7s6B27eE5

Aktywność zawodowa dotyczyła problematyki szkolenia ogólnowojskowego, operacyjno - taktycznego oraz wsparcia systemu dowodzenia. W działalności służbowej zajmował się zgrywaniem, uzgadnianiem kooperacji komponentów lotnictwa transportowego z wojskami lądowymi, grupami specjalnymi oraz pozamilitarnymi ogniwami obronnymi.

Ukończył m.in. szkolenie z zakresu komunikacji społecznej i kontaktów z mediami w zakresie działań nieregularnych, tj. niszczenie newralgicznych elementów systemu informacyjnego przeciwnika, rozpoznanie i dywersja, oddziaływanie psychologiczne, kurs Pełnomocników ds. Ochrony Informacji Niejawnych, Wyższy Kurs Doskonalenia Oficerów Logistyki Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej. To dyrektor Liceum Mundurowego w Kutnie, a także członek zespołów eksperckich i badawczych.

Jednostki mają powstać do 2027 roku

Z pułkownikiem profesorem Wiśniewskim porozmawialiśmy o głośnych w ostatnim czasie planach dotyczących naszego regionu i wojskowych inwestycjach, które będą realizowane w pobliskich miastach – Gostyninie i Łowiczu.

- Trzeba mieć świadomość, iż powstanie jednostki wojskowej, niezależnie od jej specjalności, wynika z określonych potrzeb. Te z kolei są konsekwencją sytuacji geopolitycznej i oceny zagrożeń. Tworzenie nowych jednostek nie jest kwestią przypadku czy czyjegoś „widzimisię”, ale efektem analizy sytuacji międzynarodowej, geografii konfliktów oraz zmieniającego się poziomu ryzyka – podkreśla płk Remigiusz Wiśniewski.

Jednostki planowane w Łowiczu i Gostyninie mają, zgodnie z założeniami, osiągnąć gotowość bojową w 2027 roku. To stosunkowo niedługi termin. Są one elementem budowania odporności państwa na zagrożenia zewnętrzne. Mówimy o jednostkach rakietowych. Informacje o ich powstaniu są jawne.

- Warto podkreślić, iż obok wojsk pancernych i zmechanizowanych to właśnie wojska rakietowe przechodzą w tej chwili największą transformację i modernizację. Coraz częściej mówi się wręcz o „rakietyzacji” Wojska Polskiego. W tym miejscu warto wyjaśnić różnicę między rodzajem sił zbrojnych a rodzajem wojsk – mówi płk Wiśniewski.

W Polsce mamy pięć rodzajów sił zbrojnych: siły powietrzne, marynarkę wojenną, wojska lądowe, wojska specjalne oraz Wojska Obrony Terytorialnej. Dopiero w ramach tych rodzajów sił zbrojnych funkcjonują poszczególne wojska.

"To impuls gospodarczy"

Dla przykładu, w siłach powietrznych wyróżniamy wojska lotnicze, wojska obrony przeciwlotniczej oraz wojska rakietowe. Z kolei w wojskach lądowych znajdują się m.in. wojska aeromobilne, inżynieryjne czy właśnie wspomniane rakietowe i artylerii.

- Powstanie jednostki wojskowej to również impuls gospodarczy dla miasta i regionu. Spójrzmy na przykład Gostynina. Po wybudowaniu obwodnicy ruch tranzytowy został wyprowadzony poza miasto. Większość kierowców po prostu je omija. Podobnie stało się wcześniej z Krośniewicami – przypomina nasz rozmówca.

Jak zauważa, pojawienie się znaczącego podmiotu, jakim jest jednostka wojskowa, oznacza nowe miejsca pracy, napływ żołnierzy i pracowników cywilnych, a także rozwój lokalnych usług. To uruchomi cały łańcuch dostaw i zamówień.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/zdajesz-prawo-jazdy-w-kutnie-uwazaj-w-tych-miejscach-kursanci-masowo-popelniaja-tam-bledy/XmOTbetfKCJKw8wKHYg8

Wokół jednostki naturalnie zaczynają rozwijać się różnego rodzaju działalności – gastronomia, handel czy usługi. Jest to lokalne pobudzenie gospodarcze. Z powyższych często wynika rozbudowa lokalnej „pajęczyny” dojazdów - dróg wewnętrznych.

- Z punktu widzenia społecznego wzrasta również prestiż miasta. Przykładem może być Kutno, które od lat szczyci się znaczącym kompleksem wojskowym, głównie logistycznym ale nie tylko, wszak stacjonuje u nas także batalion WOT. Wszyscy się do tego przyzwyczailiśmy. Należy pamiętać, iż to również miejsca pracy – nie tylko dla żołnierzy, ale także dla pracowników cywilnych – dodaje nasz respondent - To także wielu lokalnych dostawców, reprezentujących okolicznych producentów oraz podmioty świadczące usługi, m.in. catering, remonty, transport – podkreśla.

Polska chce być gotowa

Jeśli chodzi o lokalizację jednostki w Gostyninie - istotnym argumentem jest bliskość Płocka i znajdującej się tam infrastruktury krytycznej.

Mowa przede wszystkim o Orlenie oraz PERN. W tym kontekście jednostka rakietowa może stanowić element szerszego systemu ochrony strategicznych obiektów znajdujących się w regionie.

- Warto zwrócić uwagę także na zmiany w planowaniu drogi ekspresowej S10. Początkowo miała ona omijać Płock, jednak ze względu na znaczenie logistyczno-obronne miasta i infrastruktury energetycznej planowane są rozwiązania zapewniające lepsze połączenia transportowe. Płock, mimo iż jest ponad stutysięcznym miastem, nie posiada bezpośredniego dostępu do autostrady ani drogi ekspresowej. Tymczasem mniejsze Kutno może pochwalić się dwoma węzłami autostradowymi oraz ważnym węzłem kolejowym – zauważa profesor Wiśniewski.

Z perspektywy strategicznej poprawa infrastruktury drogowej i kolejowej w rejonie Płocka wydaje się więc naturalnym kierunkiem rozwoju.

Rozbudowa wojsk rakietowych oznacza również znaczące inwestycje w polski przemysł obronny, co zadziało się jeszcze przed programami wsparcia finansowego, np. przed SAFE. Podstawę wyposażenia stanowią systemy HIMARS oraz ich polskie odpowiedniki funkcjonujące pod nazwą HOMAR. Warto doprecyzować, iż HIMARS jest systemem amerykańskim, natomiast HOMAR to polski program wykorzystujący zarówno rozwiązania amerykańskie, jak i koreańskie.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/dlaczego-w-kutnie-wstrzymano-sadzenie-roz-urzad-podal-twarde-dane-i-tlumaczy-decyzje/bSFRO3vdpcFruw6aACR3

Wyróżniamy HOMAR-A, oparty na technologii amerykańskiej, oraz HOMAR-K, spolonizowana wersja koreańskiego systemu Chunmoo. Oba rozwiązania bazują na podwoziach produkowanych przez polskiego Jelcza.

Spójny system

- Takie podejście wpisuje się w politykę dywersyfikacji dostaw uzbrojenia. W przeszłości Polska była uzależniona od jednego kierunku dostaw sprzętu wojskowego. Dziś celem jest kooperacja z wieloma partnerami, przy jednoczesnym zapewnieniu serwisu, konserwacji, ciągłości dostaw oraz dostępu do cały czas ewoluujących technologii - podkreśla oficer.

To również szansa dla krajowego przemysłu zbrojeniowego, między innymi w zakresie produkcji amunicji czy reaktywacji zakładów przemysłowych, które wcześniej ograniczyły lub zakończyły działalność dedykowaną w sektor uogólniając bezpieczeństwa.

Na pytanie o to, czy jednostki w Łowiczu i Gostyninie będą ze sobą ściśle współpracować, płk Wiśniewski odpowiedział, iż tak. Wojsko funkcjonuje w oparciu o jasno określoną strukturę, hierarchię i system zależności służbowych. Wszystkie jednostki muszą być ze sobą kompatybilne – zarówno w ramach wojsk lądowych, całych Sił Zbrojnych RP, jak i jako kooperant w ramach sojuszu północnoatlantyckiego - NATO.

- Dotyczy to wyposażenia, procedur dowodzenia, systemów identyfikacji „swój - obcy” czy wspólnych szkoleń. Jednostki w Gostyninie, Łowiczu, a także inne pododdziały i oddziały artyleryjskie i rakietowe tworzą jeden spójny system. Ostatecznym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa obywateli - słyszymy.

Pojawiają się też pytania, czy obecność jednostki wojskowej nie sprawia, iż dane miasto staje się potencjalnym celem w razie konfliktu zbrojnego.

Tutaj sprawa nie jest taka oczywista, a wynika to z kształtów obecnych kryzysów na mapie świata, oraz wynikających z powyższego zależności, które wyglądają zupełnie inaczej, niż dawniej.

Coraz większą rolę odgrywają działania dezinformacyjne, cyberataki, sabotaż, często z wykorzystaniem robotyki i AI. W wielu przypadkach celem nie jest bezpośredni atak na obiekt wojskowy, ale zakłócenie funkcjonowania państwa i społeczeństwa, np. ataki w systemy energetyczne czy wspomagające codzienność życia - programy obsługi klienta w urzędach, itp. Wyjątkiem są ataki z wykorzystaniem dronów, chociaż i one oddziałują społecznie, zwyczajnie budząc strach. Współczesność ukazała jak istotny jest element nastrojów społecznych.

Szpital wojskowy w Kutnie?

- W przypadku Gostynina należy pamiętać, iż jednostka ma pełnić również funkcję ochronną. jeżeli chroni określony obszar, to jednocześnie chroni samą siebie. Nie można wykluczyć działań dywersyjnych czy sabotażowych, jednak nie postrzegałbym obecności jednostki jako istotnego zwiększenia zagrożenia dla mieszkańców – mówi pułkownik.

Jak słyszymy, znacznie ważniejsze jest budowanie odporności społecznej, świadomości zagrożeń oraz kooperacja obywateli ze służbami.

Współczesne zagrożenia mogą obejmować cyberataki, zakłócanie infrastruktury energetycznej, systemów kolejowych, administracji publicznej czy łączności.

Zagrożeniem mogą być tak proste ataki sabotażowe, jak wywoływanie fałszywych alarmów np. o ładunku wybuchowym w danym budynku. Służby są w ten sposób zaabsorbowane na zagrożeniu, którego nie ma, a w tym samym czasie gdzieś indziej zagrożenie może być realne.

Niedawno ze strony posła Tomasza Rzymkowskiego pojawiła się propozycja, aby szpital w Kutnie stał się szpitalem wojskowym. Jak ekspert z którym rozmawiamy ocenia taki pomysł?

- Patrząc na to jako mieszkaniec miasta, podchodzę do tej koncepcji ostrożnie. Każdy szpital jest podmiotem gospodarczym, który generuje przychody i koszty. o ile właścicielem stałby się resort obrony narodowej, musiałoby to przynieść określone korzyści obu stronom. Z jednej strony mogłoby to pomóc w rozwiązaniu problemów finansowych placówki. Z drugiej jednak strony resort, przejmując odpowiedzialność za szpital, oczekiwałby określonych uprawnień lub korzyści wynikających z takiej inwestycji. Wszak to oczywistość biznesowa – mówi nam płk profesor Wiśniewski,

Nikt nie zna szczegółów ewentualnych porozumień. Dlatego zdaniem naszego rozmówcy trudno dziś jednoznacznie ocenić taki pomysł. Wszystko zależy od warunków umowy oraz decyzji podejmowanych na szczeblu centralnym.

Za mało jednostek straży pożarnej?

- Hipotetycznie, co by się stało w przypadku konfliktu zbrojnego? W tym momencie mielibyśmy na terytorium Kutna szpital resortowy, czyli dedykowany osobom bezpośrednio zaangażowanym w ów hipotetyczny konflikt. A co wtedy z ludnością cywilną? Może to być problematyczne – zaznacza - Pomijając wątek hipotetycznego zagrożenia, Polska jako członek NATO realizuje tzw. HNS, czyli obowiązki jako państwo gospodarz w ramach sojuszu. Biorąc pod uwagę nową rejonizację podmiotów wojskowych, powstających w Gostyninie i Łowiczu plus istniejące struktury w Kutnie i np. wieloaspektowe ćwiczenia sił zbrojnych, powyższe musi być jasno doprecyzowane, jeżeli chodzi o zachowanie użyteczności szpitala dla ludności cywilnej. Na zabezpieczenie ćwiczeń, właśnie w ramach HNS jest udostępnienie obiektów i infrastruktury, zabezpieczenie medyczne, no a jeżeli byłby to szpital resortowy - jak by to maiło wyglądać. Może chodzi o program „szpitale przyjazne wojsku” ale to co innego. Taki status ma od niedawna, m.in. jeden ze szpitali w Płocku czy Sierpcu.

W przypadku konfliktu problemem byłaby też logistyka na drogach wlotowych i wylotowych z Kutna związana z ruchem kolumn wojskowych, co przyniosłoby kolejny kłopot z transportem osób cywilnych muszących udać się do szpitala np. do Łęczycy, czy wspominanego w rozmowie wielokrotnie Gostynina.

- Proszę zwrócić uwagę ile mamy dróg dojazdowych do osiedli peryferyjnych miasta: Dybów, Azory, czy dzielnica przemysłowa Sklęczki, plus omawiane wcześniej kwestie. Uważam, iż najpierw priorytetem jest wiadukt na ulicy Grunwaldzkiej. Nasze miasto jest bardzo prosto tranzytowo unieruchomić, czego doświadczamy przy okazji bieżących napraw czy poprawy transferu komunikacyjnego – przypomina pułkownik.

W rozmowie z nami pułkownik poruszył jeszcze jedną ciekawą kwestię. W Kutnie jest tylko jedna Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza Państwowej Straży Pożarnej. Tymczasem w innych miastach przy strefach przemysłowych choćby mniejszych od naszej działają osobne JRG. Powyższe uważa za równoległy priorytet do wiaduktu.

Według pułkownika w Kutnie powinna więc działać druga JRG, która znacząco skróciłaby czas dojazdu w przypadku zagrożeń w którymś z zakładów strefy ekonomicznej i wcale nie musi to być związane z zagrożeniami militarnymi, a przede wszystkim z niebezpieczeństwami z pakietu zagrożeń przemysłowych, czy np. zdarzeniem drogowym w centralnej części miasta albo właśnie na istniejących traktach drogowych, które i tak nie wszystkie są/będą dedykowane dla pojazdów PSP. Oficer ma na myśli udrożniony niebawem przejazd pod wiaduktem na Józefowie.

Do tematu drugiej JRG w Kutnie na pewno będziemy wracać.

https://kutno.net.pl/lodzkie-i-centralna-polska/utrudnienia-na-autostradzie-a1-potrwaja-kilka-dni/TGFCGc511kIsUiHu85QG
Idź do oryginalnego materiału