Godz. 20.45 AKTUALIZACJA
W związku z tragicznymi wydarzeniami w Jarosławiu zwiększono ochronę także niektórych kościołów w Lubelskiem. Tak stało się między innymi w parafii pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego w Puławach.
Jak poinformowała parafia w mediach społecznościowych, po konsultacji z miejscową Komendą Powiatową Policji tak w dzień, jak i w nocy okolice kościoła oraz Domu Sióstr Benedyktynek będą patrolować funkcjonariusze. Jak przekazano „działania te mają charakter wyłącznie prewencyjny i służą zwiększeniu bezpieczeństwa oraz zapewnieniu spokoju wiernym, siostrom i wszystkim osobom przebywającym na terenie tych obiektów”.
W czwartek (24.09) 31-letni Ukrainiec zaatakował na terenie klasztoru w sumie pięć osób, jedna zmarła, dwie lżej ranne zostały przetransportowane do szpitali w Przeworsku i Przemyślu. Jedna z nich, która była na leczeniu w przemyskim szpitalu, w czwartek wieczorem wróciła do klasztoru w Jarosławiu.
Godz. 20.26
31-letni Ukrainiec, który w czwartek (24.09) w jarosławskim klasztorze zaatakował pięć osób, najpierw wszedł do kuchni. Gdy jeden z księży zwrócił mu uwagę, iż tylko pracownicy mogą tam przebywać, mężczyzna wziął nóż i zaatakował – relacjonowała Polskiej Agencji Prasowej 40-letnia Ukrainka, która pracuje w klasztorze.
Katia przyjechała do Jarosławia wraz z synkiem, dziś 11-letnim, cztery lata temu. Wówczas w klasztorze funkcjonował ośrodek pomagający uchodźcom wojennym z Ukrainy. Większość już wyjechała na Zachód Europy albo wróciła do Ukrainy. Kobieta nie chce wracać, bo tam, gdzie mieszka, codziennie spadają rosyjskie bomby. Została w Jarosławiu, tak jak kilka innych osób, i dostała pracę w klasztorze.
Jak mówiła, w opactwie zatrzymują się różne grupy osób z Ukrainy lub przyjeżdżają na różne wydarzenia organizowane przez siostry zakonne.
Z jej relacji wynika, iż w czwartek rano do klasztornej kuchni przyszedł mężczyzna, którego wcześniej nie znały, i chciał szklankę wody. – Kiedy jeden z księży zwrócił mu uwagę, iż w kuchni mogą przebywać tylko pracownicy, wziął nóż i zaatakował księdza – powiedziała Katia.
Na pomoc przybiegły kolejne osoby, które 31-latek atakował. Według kobiety mężczyzna nie atakował w kościele.
Kobieta przyznała, iż ta tragedia może wpłynąć na stosunek Polaków do Ukraińców. Jak powiedziała, już w czwartek syn jej koleżanki, która również pracuje w klasztorze, usłyszał od rówieśników kilka przykrych słów. – Już zapowiedziałam swojemu synowi, iż on nie pójdzie do szkoły przez kilka najbliższych dni – dodała.
Godz. 17.38
Po ataku, do którego doszło w czwartek (24.09) rano na terenie klasztoru w Jarosławiu na Podkarpaciu, stan dwóch osób przebywających w miejscowym szpitalu jest ciężki – poinformowała Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
31-letni Ukrainiec zaatakował na terenie klasztoru w sumie pięć osób, jedna zmarła, dwie lżej ranne przebywają w szpitalach w Przeworsku i Przemyślu.
Jak powiedziała na konferencji prasowej prokurator, dwie najciężej ranne osoby znajdują się w Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu: – Ich stan jest ciężki, ale w odniesieniu do jednej osoby (…) możemy powiedzieć, iż ten stan jest stabilny. Druga osoba jest w stanie cięższym. Pozostałe dwie osoby zostały przewiezione, jedna do szpitala w Przeworsku, kolejna osoba do szpitala w Przemyślu – przekazała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn.
Pytana o tożsamość rannych, przedstawicielka przemyskiej prokuratury doprecyzowała, iż wśród pięciu osób poszkodowanych trzy osoby były to osoby duchowne, dwie osoby są to osoby świeckie, mężczyzna i kobieta.
Sprawca ataku – obywatel Ukrainy – został zatrzymany. Po udzieleniu mu pomocy na szpitalnym oddziale ratunkowym przewieziono go do Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu. Mężczyzna w trakcie zdarzenia sam doznał obrażeń, m.in. dłoni. Przeprowadzone badanie alkomatem dało wynik 0,0 promila, a do dalszych analiz pobrano od niego krew na obecność środków odurzających – przekazuje Polska Agencja Prasowa.
Jak wynika z ustaleń śledczych, podejrzany wjechał do Polski w nocy z Niemiec i podróżował samochodem na przejście graniczne w Korczowej. – Ta granica nie została przekroczona najprawdopodobniej z tego powodu, iż było czasowe zamknięcie tego przejścia granicznego. Później wiemy, iż z jakichś powodów udał się do Jarosławia – powiedziała prokurator.
Narzędziem napaści był nóż zabrany najprawdopodobniej z klasztornej kuchni. Śledczy na tym etapie nie znają motywów działania sprawcy. Decyzja o przeprowadzeniu przesłuchania i formalnych czynności procesowych zależy od opinii lekarzy.
– Co do jego stanu zdrowia będą się wypowiadać lekarze i ewentualnie będą zezwalać na wykonanie z jego udziałem czynności procesowych – podkreśliła Harasz-Wołoszyn.
Śledztwo na miejscu prowadzą prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu.
Premier zapowiada surową karę dla podejrzanego o zabójstwo w Jarosławiu. Na terenie tamtejszego opactwa obywatel Ukrainy zamordował księdza i ranił cztery kolejne osoby, w tym duchownych. Donald Tusk we wpisie w mediach społecznościowych przypomniał, iż zatrzymany jest w rękach policji i realizowane są z nim czynności. „Będzie ukarany z całą surowością polskiego prawa” – zapowiedział premier. Szef rządu złożył też kondolencje bliskim ofiar ataku.
„Jesteśmy wstrząśnięci tym złem – napisał Wołodymyr Zełenski o tragicznych wydarzeniach w Jarosławiu na Podkarpaciu. Atak obywatela Ukrainy w opactwie benedyktynek nazwał straszliwą zbrodnią. „Składamy najgłębsze kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego. Wszystkim poszkodowanym życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Sprawca tego zła musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z obowiązującym prawem. Liczymy na szybkie i rzetelne wyjaśnienie wszystkich okoliczności. Wierzymy, iż sprawiedliwości stanie się zadość – czytamy we wpisie prezydenta Ukrainy w mediach społecznościowych.
Godz. 12.17
Jedna osoba zginęła, a cztery przebywają w szpitalach po ataku nożownika na terenie opactwa benedyktynek w Jarosławiu. Sprawca został zatrzymany. Według ustaleń prokuratury jest nim 31-letni obywatel Ukrainy, który w nocy wjechał do Polski z terenu Niemiec. Miał kierować się na przejście graniczne w Korczowej.
Prokuratura Okręgowa w Przemyślu nie potwierdza pojawiających się w przestrzeni medialnej informacji o śmierci drugiej osoby. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz powiedziała Polskiemu Radiu, iż w ataku poszkodowanych zostało łącznie pięć osób: – Sprawca został zatrzymany. Jest to 31-letni obywatel Ukrainy. Pięciu osobom zadano rany kłute ostrym narzędziem. Jedna osoba w wyniku zadanych obrażeń zmarła.
CZYTAJ: Premier: w czwartek doszło do ewakuacji przejść granicznych w Hrubieszowie i Dorohusku
Na razie śledczy nie znają motywu działania 31-latka. Od zatrzymanego pobrano krew do badań na obecność alkoholu, narkotyków i innych substancji psychoaktywnych: – To zbyt wczesny etap, aby mówić o motywach, pobudkach, okolicznościach tego zdarzenia. Sprawca został zatrzymany. Będą na pewno postawione mu zarzuty, oczywiście w miarę możliwości zebrania dowodów i oczywiście w miarę sytuacji, w której stan sprawcy będzie pozwalał na przeprowadzenie czynności.
Atak nożownika na terenie opactwa benedyktynek w Jarosławiu miał rozpocząć się od agresji słownej. Tak relacjonuje przełożona klasztoru siostra Barbara Dendor. Jak mówi, teren ośrodka jest otwarty i może wejść na niego każdy. Według jej relacji napastnik najpierw zachowywał się agresywnie słownie: – To też zamach na to dobro, które się tutaj dzieje. To jest teren otwarty i każdy tu może wejść. Dzisiaj – z tego co wiem – zaczęło się od agresji słownej napastnika. Mówili mu: „Niech pan się uspokoi. Proszę pana, to nie to miejsce”. A po wymianie słów zaczęła się „akcja”.
Przełożona klasztoru mówi, iż po ataku na terenie ośrodka zapanowała panika. Część młodzieży, która chwilę wcześniej zwiedzała ośrodek, była świadkiem wydarzeń: – Kiedy tutaj weszłam, bo akurat wracałam od lekarza, to była wielka panika. Młodzież, która pięć, dziesięć minut wcześniej wyszła ze zwiedzania ośrodka, była tego świadkiem. Mówiła: „Jakiś szaleniec, jakiś szaleniec”. Jest ciężko. Nie żyje ksiądz Stanisław, a ksiądz Marek jest też w ciężkim stanie.
Siostra Barbara Dendor podkreśla, iż wcześniej nie przypomina sobie podobnych agresywnych zdarzeń na terenie opactwa. Jak mówi, zakonnice nie wiedzą, dlaczego napastnik pojawił się w ośrodku.
Do końca tygodnia w Jarosławiu zostanie wprowadzona żałoba.
Informacyjna Agencja Radiowa / Polska Agencja Prasowa / RL/ opr. DySzcz / ToMa
Fot. PAP/Piotr Polak













