Wczoraj nad ranem zmasowany atak dronowy na zachodnią Ukrainę postawił na nogi mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia. Mieszkańcy tych regionów słyszeli potężne wybuchy, a na przejściach granicznych wstrzymano odprawy. Ponad dwudziestokilometrowe kolejki tirów w Hrebennem, alerty RCB i zniszczona infrastruktura tuż przy granicy – kulisy tej gorącej nocy sprawdzał Tomasz Maczulski.
Uderzenia rosyjskich dronów bardzo blisko polskiej granicy
Syreny alarmowe, potężny huk i drżące szyby w oknach, a także strach przed najgorszym – tak wyglądała niedzielna noc i poranek na wschodzie Polski. Rosyjskie drony zaatakowały cele w odległości kilkuset metrów od polsko-ukraińskiej granicy, a w powietrze natychmiast poderwano polskie i sojusznicze myśliwce.
O skali nocnej operacji mówi podpułkownik Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. – Mieliśmy bardzo blisko granicy uderzenia Federacji Rosyjskiej dzięki bezzałogowych statków powietrznych, również w wersjach odrzutowych, więc niebezpiecznie, stąd decyzja dowódcy operacyjnego, m.in. o zaangażowaniu lotnictwa myśliwskiego, śmigłowców. Około godziny czwartej wystartowała pierwsza para samolotów F-16, która była później podmieniona przez następną parę, oraz śmigłowiec Mi-17, który również operował w naszej przestrzeni i zabezpieczał ją.
Przekroczenie prędkości dźwięku przez odrzutowce wywołało fale uderzeniowe, które mieszkańcy wzięli za eksplozję bomb. W powiecie kraśnickim i janowskim głośne detonacje poderwały ludzi z łóżek. Do tej pory nie mogą ochłonąć mieszkańcy miejscowości Szczecyn w powiecie kraśnickim.
– Łupnęło tak, iż się obudziłem. Wszyscy w domu też. Było „huuu”, tyle słyszałam. Syn też mówi, iż co to tak walnęło. Ja mówię, nie wiem, jakaś bomba czy coś, może na poligonie. Huk i dwie straże leciały – opowiadają mieszkańcy. – Po prostu zatrzęsło się wszystko w domu. Wszystkie szyby. Tak gdzieś czwarta dwadzieścia pięć, w pół do piątej, nie wiem dokładnie. Przyszedł alert przed wybuchem. Telefon mi zapiszczał. Dopiero gdzieś w pół do szóstej leciała jedna straż, policja, druga straż. Raczej coś spadło, jak samoloty latają, to jest całkiem inny dźwięk. W pół do piątej myśliwiec było słychać i za chwilę taki potężny huk.
– Wstrząsnęło szybami – opowiada sołtys wsi Stare Baraki Jacek Syroka. – Przypominało to wybuch. Człowiek się zastanawia, co to mogło być.
Czym był słyszany przez mieszkańców huk?
Nad ranem rozpoczęły się poszukiwania potencjalnych obiektów, które mogły spaść na nasze terytorium. Jednak informacje od mieszkańców zgłaszane na numer alarmowy 112 nie potwierdziły się. Wojsko mówi jednoznacznie: żaden obiekt nie naruszył naszej przestrzeni powietrznej, a całe zamieszanie spowodowane było przez nasze myśliwce – mówi podpułkownik Goryszewski. – Nasze systemy nie zaobserwowały naruszenia naszej przestrzeni powietrznej. Po to wydajemy komunikaty, ostrzegamy o operowaniu lotnictwa, by ostrzec mieszkańców, iż możliwy będzie hałas. Myśliwce po to, żeby osiągnąć bardzo gwałtownie zakładany obszar swojego działalności, niejednokrotnie przekraczają prędkość dźwięku. Stąd też mogą być słyszalne huki przypominające wybuchy. Jest to normalne zjawisko, które towarzyszy właśnie takim sytuacjom jak operowanie lotnictwa.
Dla wielu przeraźliwy był nie tylko sam huk, ale i opóźnione wiadomości ostrzegawcze. Część osób alerty RCB otrzymało długo po tym, jak syreny przestały wyć. Mieszkańcy Szczecyna zwracają także uwagę na brak precyzyjnych informacji.
– Syreny były, nie wiem, Gościeradów, Zaklików. I mówię, gdzie tu jest bezpieczne miejsce? U nas nie ma. Przyszedł alert przed wybuchem – mówią mieszkańcy. – Szczerze mówiąc, wystraszyłam się po prostu i tyle. Człowiek śpi, to skąd może słyszeć takie sprawy? Przekręciłem się na drugi bok i poszedłem spać.
Mogą zdarzyć się przypadki, iż ktoś nie otrzyma SMS-a od RCB
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało, iż SMS-y z alertami o zagrożeniu z powietrza trafiły do mieszkańców powiatów: włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, chełmskiego, krasnostawskiego i Chełma. O powody problemów z systemem ostrzegania zapytaliśmy w RCB.
– Czasem system się po prostu zapycha i rzeczywiście nie wszyscy dostają alerty w tym samym czasie – przyznaje Piotr Błaszczyk, rzecznik prasowy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. – Niezależnie od rodzaju zagrożenia, treść komunikatu przekazujemy operatorom telekomunikacyjnym i to tak naprawdę ci operatorzy wysyłają do swoich abonentów na danym terenie SMS-a ostrzegawczego. Zgodnie z ustaleniami robią to maksymalnie szybko. Mówimy szczególnie o tych przypadkach zagrożenia z powietrza. Rzeczywiście mogą zdarzyć się takie przypadki, iż ktoś tego SMS-a nie otrzyma. Najczęściej jest to związane z tym, iż telefon osoby, która znajduje się na zagrożonym obszarze, loguje się do stacji bazowej, która jest poza miejscem ostrzegania.
Rosyjskie drony trafiły w stację paliw i pociąg relacji Kijów-Warszawa
Wczorajsza sytuacja najgroźniej wyglądała jednak tuż przy polsko-ukraińskiej granicy. Po ukraińskiej stronie, zaledwie kilkaset metrów od Dorohuska, rosyjski dron uderzył w stację paliw. Mieszkańcy po polskiej stronie widzieli łunę ognia, a o szczegółach mówi wójt gminy Dorohusk, Wojciech Sawa.
– Po godzinie czwartej żona się obudziła, zobaczyła rozbłysk. Później był jeden potężny huk słyszalny tutaj na terenie naszej gminy – opowiada wójt. – Po chwili pojawiły się alerty i zaczęły wyć syreny w Dorohusku. Wtedy wspólnie z żoną udaliśmy się do bezpiecznego pomieszczenia i po około 7-10 minutach alarm został odwołany. O 8.30 również słyszalny był po stronie Ukrainy odgłos wybuchu. Ludzie się boją. Myślę, iż jest strach, bo pierwszy raz coś takiego tutaj u nas przy granicy się dzieje.
Dramatycznie wyglądała też sytuacja na torach. Zaledwie dwa kilometry od granicy z Polską rosyjski dron uderzył bezpośrednio w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa, który kursuje trasą przez Dorohusk, Chełm i Lublin. Mimo zniszczeń żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń. Co więcej, ukraiński i polski internet zalała fala nagrań z nocnych nalotów. Doniesienia ze wschodu śledził w Zamościu Bohdan Korecki z Włodzimierza Wołyńskiego, który na co dzień mieszka w Polsce.
– Na portalach takich jak Telegram jest bardzo dużo filmików, zdjęć z momentu, kiedy drony zaczęły spadać na stację benzynową – mówi Korecki. – Dużo filmików jest od pasażerów pociągu, którzy jechali do Polski. Mówią, iż było strasznie. Rozmawiałem ze znajomym, który pracował obok w sklepie i wybuch był tak potężny, iż u nich w sklepie obwalił się sufit. To jest 100 metrów od stacji benzynowej.
Chwilowo wstrzymano odprawy na polsko-ukraińskich przejściach w Lubelskiem
Ataki w rejonie przygranicznym wymusiły natychmiastowe wstrzymanie odpraw na polsko-ukraińskich przejściach w Lubelskiem. – Trzeba było też przeprowadzić natychmiastową ewakuację – mówi rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, major Dariusz Sienicki. – Zarówno ludzie, którzy byli w odprawie granicznej, podróżni, zostali ewakuowani w taki sposób, iż po prostu zostali odprawieni, aby mogli opuścić teren przejścia granicznego. Natomiast funkcjonariusze, pracownicy, którzy znajdowali się akurat w pracy na terenie drogowych przejść granicznych, zostali ewakuowani w miejsca bezpieczne. Jest to standardowa procedura przy tego typu zdarzeniach. Wszystko zadziałało bez problemów. Ważne jest to, iż nikomu nic się nie stało oraz nie było jakichś szczególnych zdarzeń w okresie ewakuacji i w okresie zagrożenia. Zagrożenie minęło, wszyscy powrócili do pracy, przejścia wznowiły odprawę graniczną.
Najdłużej zamknięte było polsko-ukraińskie przejście graniczne w Hrebennem, co doprowadziło do ogromnych kolejek, a te sięgały do Bełżca, ponad 25 kilometrów od granicy. O swoich obawach mówili naszym reporterom sami kierowcy ciężarówek. – Nic nie rusza się ani do przodu, ani do tyłu. CPN uderzony i koniec. Dymi się. Sześć godzin stoimy – mówili kierowcy.
Kolejki na granicy zostały już rozładowane. Co więcej, choć polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona, niedzielny poranek pokazał, jak blisko naszej granicy toczy się wojna.
Premier Donald Tusk ogłosił przejście służb państwowych w stan wyższej gotowości. Alerty RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza otrzymali wczoraj mieszkańcy w sumie sześciu powiatów: włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, chełmskiego, krasnostawskiego i kraśnickiego.
Wstrzymane zostały także na krótko odprawy w Dorohusku, Zosinie i Dołhobyczowie, a także w Hrebennem.
MaTo / opr. WM
Fot. pixabay.com







![Kazek w Ostrołęce! Zagościł na olimpiadzie przedszkolaków [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/sport/2026/img_0720.jpg)



