Dzisiaj był barszcz ukraiński. Ucieszyłem się, bo lubię tę zupę. Co było w środku? Ano, ostra papryka, parę grzybków, trochę warzyw i całkiem sporo mięsa. Z tym mięsem był jednak problem.
Oprócz smacznej drobnicy w zupie znalazły się dwa duże i tłuste kawałki. No cóż, jak to w życiu bywa, do gara wrzuca się czasem i to, czego w normalnym daniu zjeść by się nie dało. Ale jak się wygotuje, to całość uzyskuje dodatkowy walor.
Posiłek był smaczny, ale zamiast tym się cieszyć, na myśl przyszła mi wojna ukraińska. Wojna, w której dokładnie nie wiadomo, o co chodzi, wojna pełna niepotrzebnych ofiar, wojna z udziałem „składników”, które do niczego nie pasują, a choćby bardzo irytują.
Ta wojna z pozoru wydaje się oczywista. Silniejszy kraj napadł na kraj niby słabszy. I ten kraj robi wszystko, żeby tanio nie sprzedać swojej skóry.
Tak naprawdę bardzo mało wiemy o tej wojnie, bo cenzura jest przeolbrzymia, a do publicznej wiadomości przedostają się tylko wyselekcjonowane wiadomości. Głównie o wyczynach „bohaterskich” obrońców, którzy w swojej walce nie cofają się choćby przed użyciem ogórków zakiszonych czy zakonserwowanych w słoikach.
Polskie władze niemal od razu całkowicie przyjęły ukraińską narrację. Dziś już nigdzie nie znajdziecie zdjęć z maltretowania rosyjskich jeńców czy z dobijania rannych żołnierzy. Na „szczęście” udało mi się kilka tego rodzaju filmów nagrać. Oczywiście, jest to „szczęście” w cudzysłowie, bo patrzenie na głupią przemoc i zbrodnie absolutnie mnie nie cieszy. I dotyczy to wszystkich zbrodni.
Państwo wpadło w taki zachwyt nad ukraińskimi sprawami, iż chwilami tracę orientację, czy żyję jeszcze w swoim kraju. Olbrzymia i wszechstronna pomoc, bezpłatne świadczenia zdrowotne i darmowe emerytury dla Ukraińców już wydawały mi się dziwne, a do tego niezrozumiałe oczekiwania, iż ze wszystkiego będę cieszył się jak małe dziecko. No i polskie emerytury wypłacane już po miesiącu pracy, kiedy ja – zwyczajny Polak – zasługiwał będę na jakiekolwiek świadczenie z ZUS dopiero po dwudziestu pięciu latach systematycznego opłacania składek. Dużo tego dobrego dla naszych gości…
Niestety, aplauz polskich władz ma też inny wymiar. Mówi się, iż pięćset czołgów, iż prawie wszystkie haubice z bieżącej produkcji wraz z amunicją zostały przekazane wojskom ukraińskim. Nie pytam, za jakie to zasługi, pytam o jakikolwiek sens pozbawienia polskiej armii większości uzbrojenia.
To była historia. Bieżące wydarzenia też są interesujące i wiążą się z wielką akcją pozyskania nowszych zabawek dla wojska. Wszystko zaczęło się jednak nieciekawie i nie mam tu na myśli prezydenckiego weta wobec programu SAFE. Część olbrzymich kosztów modernizacji armii moglibyśmy pokryć z zysków z odbudowy ukraińskiej infrastruktury, ale po aferze związanej z nadaniem ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy „Bohaterowie UPA” wiadomo, iż Polacy niczego odbudowywać nie będą Tak to sprytnie rozegrał prezydent Zełenski, a polski rząd choćby nie piśnie o tym słowa. interesujące – z żalu czy ze wstydu.
Zyski z produkcji nowego sprzętu dla armii będą jednak na tyle interesujące, iż władze i tak będą brnąć w zbrojenia. Zresztą, jest to tylko jedna z potencjalnych korzyści. Podobnie jak zyski zachodnich producentów broni nie będą przemawiały za szybkim zakończeniem wojny. Korzyścią większą będzie miano nieugiętych obrońców ojczyzny, które zagwarantuje kolejną kadencję dla obecnych władz.
Igrając z bezpieczeństwem całego kraju, i zwiększając ryzyko uwikłania Polski w konflikt, będą z prezydentem Nawrockim licytować się o tytuł prawdziwych patriotów.
Nawrocki też gra o dużą stawkę. Gdyby doszło do otwartego konfliktu z Rosją, prezydent zyskałby znacznie większą rolę w państwie, a rząd musiałby liczyć się z nową sytuacją. Pomyślcie, jaki byłby to sukces dla prezydenta i jego popleczników z PiS z Kaczyńskim na czele, a jaką traumę przeżywałby Tusk ze swoimi przystawkami. Myślę, iż w trakcie zbliżającej się kampanii wyborczej spotkamy się z niejedną zaskakującą rozgrywką. Żebyśmy tylko nie stracili przy tym głowy…
→ Tomasz Miller
20.09.2026
• ilustracja: barma / monica / Gazeta Trybunalska
• więcej tekstów autora: > tutaj
Od redakcji: Opinie i poglądy wyrażone w felietonie są stanowiskiem autora. Nie muszą one odzwierciedlać stanowiska redakcji „Gazety Trybunalskiej”.







