Resort spraw kombatantów nie znalazł czasu, żeby przy pomniku poległych w Afganistanie dopuścić do głosu tych, którzy tam walczyli. Czas znalazł się na trzy osoby z tzw. Pierwszych Narodów, które w tej wojnie nie brały udziału.
2 października poinformował o tym Blacklock’s Reporter, stołeczny serwis dokumentujący pracę rządu federalnego. Chodzi o uroczystość wkopania kamienia węgielnego pod Narodowy Pomnik Misji Kanady w Afganistanie, która odbyła się 4 maja 2026 roku na LeBreton Flats w Ottawie, tuż obok Kanadyjskiego Muzeum Wojny. Ceremonia trwała około 40 minut. Resort Veteran Affairs, którym kieruje minister Jill McKnight, usłyszał pytanie, dlaczego kombatantom wojny afgańskiej nie dano głosu, skoro zaproszono niekombatantów z Pierwszych Narodów. Odpowiedź departamentu, według Blacklock’s, sprowadzała się do braku czasu.
Na zdjęciu z uroczystości przy mównicy, pod kanadyjską flagą, stoi starszy w pełnym stroju ceremonialnym Pierwszych Narodów. W rzędzie za nim siedzą ministrowie i urzędnicy. Oficjalny przebieg potwierdza, iż miejsce w programie mieli przedstawiciele Pikwàkanagàn i Kitigan Zibi Anishinabeg, a wśród osób zaproszonych do symbolicznego wkopania kamienia byli między innymi wódz Sarrazin i radny Tenasco. Głos zabrali ministrowie: Jill McKnight (sprawy kombatantów), David McGuinty (obrona), Gary Anandasangaree (bezpieczeństwo publiczne) i Marc Miller (tożsamość kanadyjska).
Tego samego nie można powiedzieć o ludziach, którym pomnik jest formalnie poświęcony. Poseł konserwatystów Cathay Wagantall mówił w maju, iż kombatanci, którzy walczyli pod Kandaharem, zostali w dużej mierze pominięci, stowarzyszenia pułkowe nie dostały zaproszeń, a rodzinom poległych nie dano głosu. Poseł Alex Ruff, sam dwukrotnie wysyłany do Afganistanu, relacjonował rozczarowanie weteranów: uroczystość była bardziej o projekcie niż o ludziach, dla których projekt powstał. Departament nie potrafił podać, ilu weteranów afgańskich w ogóle było na miejscu. Tłumaczył, iż zapewniono transmisję online.
W Izbie Gmin złożono w tej sprawie pisemne zapytanie (Q-1221). Pyta wprost, dlaczego ani kombatantom, ani rodzinom 158 poległych żołnierzy nie przyznano oficjalnych wystąpień, jakie kryteria decydowały o zaproszeniach i które organizacje weteranów w ogóle konsultowano.
Spór nie zaczął się w maju. Pomnik ma upamiętniać najdłuższą bojową misję Kanady, lata 2001–2014: ponad 40 tysięcy żołnierzy, 158 poległych z Sił Zbrojnych oraz dyplomatę, czterech pracowników pomocy humanitarnej, kontraktora rządowego i dziennikarza. Ponad dwa tysiące zostało rannych. Obietnicę pomnika złożył jeszcze Stephen Harper w 2014 roku. Budowa ma się skończyć dopiero pod koniec 2028 roku. Koszt szacowano na około 5 milionów dolarów.
W 2021 roku niezależne jury architektów i weteranów jednogłośnie wybrało projekt zespołu Daoust z Quebecu. Rząd liberalny wynik zignorował i kontrakt przyznał Team Stimson, na czele z artystą z Pierwszych Narodów i weteranem Adrianem Stimsonem, powołując się na internetową ankietę, w której miało wziąć udział około 12 tysięcy osób. Była sędzia Sądu Najwyższego Louise Arbour zarzuciła rządowi złamanie reguł konkursu. Sam pomnik ma formę kręgu inspirowanego Kołem Medycyny: cztery brązowe kamizelki kuloodporne na krzyżach jako portale, nazwiska poległych na ścianach trzech ćwiartek, czwarta zwrócona w stronę Afganistanu i poświęcona Afgańczykom.
W sierpniu Blacklock’s ujawnił na podstawie dokumentów z dostępu do informacji, iż na pomniku znajdzie się algonkińskie uznanie ziemi, „wspierające pojednanie”. Departament nie odpowiedział, ilu z poległych i rannych było Algonkinami. Uzasadnienie brzmiało, iż napis ma uznać ludy, na których tradycyjnym terytorium stoi monument. Kitigan Zibi z Maniwaki złożyło zresztą pozew o tytuł tubylczy do części Ottawy, na której stoją instytucje federalne.
Przy pomniku wojny, w której zginęło 158 Kanadyjczyków, pierwszeństwo przy mównicy dostał rytuał pojednania, a ludziom, którzy w tej wojnie walczyli powiedziano, iż zabrakło czasu.












