"Brad Pitt znów pije. Jako osoba również zmagająca się z alkoholizmem uważam, iż popełnia błąd. Nie łudź się w kwestii picia z umiarem."

grazynarebeca.blogspot.com 2 godzin temu

Opublikowano 14 sierpnia 2026 r., 10:11


Autor: Dmitrij Samojłow – felietonista, dziennikarz, krytyk literacki.

https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.08/xxs/6a7ee4f420302759c4140918.jpg 560w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.08/xs/6a7ee4f420302759c4140918.jpg 640w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.08/thumbnail/6a7ee4f420302759c4140918.jpg 920w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.08/m/6a7ee4f420302759c4140918.jpg 1080w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.08/l/6a7ee4f420302759c4140918.jpg 1536w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.08/article/6a7ee4f420302759c4140918.jpg 1960w, https://mf.b37mrtl.ru/files/2026.08/xxl/6a7ee4f420302759c4140918.jpg 2480w " media="(-webkit-min-device-pixel-ratio: 2) and (min-resolution: 120dpi)">
© Yuri Vorontzov / Gazeta.ru

Brad Pitt znów zaczął pić, co dla milionów zwykłych ludzi na całym świecie jest prawdziwym powodem do euforii – wszak cóż bardziej zbliża nas do wielkich i sławnych, jeżeli nie nasze słabostki?


Często słyszę, jak miłośnicy porannego kieliszka koniaku powołują się na przykład Winstona Churchilla, który zwykł czynić podobnie;

jednak zapytani o to, pod jakimi jeszcze względami przypominają Pierwszego Lorda Admiralicji, dwukrotnego premiera Wielkiej Brytanii i laureata Nagrody Nobla, zwykle nie potrafią zbyt wiele powiedzieć.

Skoro więc Brad Pitt znów zaczął pić, być może stał się nieco bliższy nam, zwykłym śmiertelnikom – albo to my staliśmy się bliżsi jemu.


Skoro jednak Pitt ponownie sięgnął po alkohol, musiała istnieć przyczyna, dla której wcześniej przestał to robić;

wszak w 2019 roku otwarcie mówił o swojej rezygnacji z picia.

„Doszedłem do kresu możliwości, więc odebrałem sobie prawo do picia” – stwierdził, mając wówczas za sobą około trzech lat abstynencji.


Decyzja ta była następstwem głośnego incydentu z 2016 roku, do którego doszło na pokładzie prywatnego odrzutowca, lecącego z Europy do Stanów Zjednoczonych z Pittem, Angeliną Jolie i ich dziećmi na pokładzie.

Wystarczy spojrzeć na problemy, z jakimi borykają się gwiazdy – choćby rodzinne awantury rozgrywają się u nich na pokładach prywatnych samolotów.

Według relacji Jolie, Pitt oblał ją piwem, chwycił i potrząsnął nią, a także zachowywał się agresywnie wobec dzieci.

Sprawę badało FBI, choć Pittowi nie postawiono zarzutów; krótko po tym wydarzeniu Jolie złożyła pozew rozwodowy, a Pitt przestał pić.


Oczywiście nie było tak, jakby tamtego dnia upił się przypadkiem po raz pierwszy w życiu;

w tej kwestii nie chodzi o ilość alkoholu spożytą przy jednej okazji, ale o skutki długotrwałego picia.

Alkohol potrafi powoli i stopniowo niszczyć charakter człowieka – tak powoli, iż sama zainteresowana osoba może tego choćby nie zauważyć, zwłaszcza iż dobre zdrowie fizyczne, sukcesy zawodowe, majątek i zdobycze współczesnej medycyny pozwalają osobom z poważnym problemem alkoholowym funkcjonować na wysokim poziomie przez niezwykle długi czas.


Brad Pitt nigdy nie został znaleziony nieprzytomny pod płotem – a warto o tym wspomnieć, ponieważ w naszym społeczeństwie leżenie pod płotem uchodzi tradycyjnie za ostateczny dowód na to, iż ktoś ostatecznie popadł w alkoholizm.

Jednak alkoholizm rzadko tak wygląda;

wiele osób z poważnymi problemami alkoholowymi odnosi sukcesy zawodowe, pracuje, wychowuje dzieci i rzadko bywa widywanych w stanie wyraźnego upojenia.

Pieniądze i status społeczny nie zmieniają jednak tego, jak etanol oddziałuje na ludzki organizm.


Sam Pitt wypowiadał się na temat swojej przeszłości z niezwykłą szczerością – na przykład w wywiadzie z 2017 roku przyznał, iż po zakończeniu studiów nie potrafił wskazać okresu, w którym nie piłby alkoholu ani nie sięgał po inne używki.

Opisywał alkohol jako sposób na ucieczkę od własnych uczuć i problemów, a pewnego razu żartował, iż potrafiłby „przepić” Rosjanina jego własną wódką, a Francuza – jego własnym winem.

Nie ma się czym chwalić, ale my, Rosjanie, z pewnością rozumiemy kontekst kulturowy, w którym takie rzeczy stają się powodem do dumy.

Potem nadszedł czas trzeźwości, ale – jak wynika z niedawnego wywiadu – Pitt znów zaczął pozwalać sobie na okazjonalnego drinka.

W jego domu zauważono butelki, a zapytany o nie, określił swoje postępowanie mianem „umiarkowanego picia”.


Oto co bym ci powiedział, drogi Bradzie Pittcie, gdybyś kiedykolwiek zechciał posłuchać: ci poranni smakosze koniaku mają tyle wspólnego z Churchillem, co ja z Bradem Pittem.

Nigdy nie wystąpiłem w filmie, nie widziałem z bliska Angeliny Jolie ani Jennifer Aniston, nie zdobyłem Oscara ani Złotego Globu, nie pisały do ​​mnie miliony wielbicielek, a reklamodawcy jakoś nie kwapili się, by oferować mi wielomilionowe kontrakty.

Jest jednak pewien aspekt, w którym ty i ja jesteśmy nie tylko podobni, ale wręcz nie do odróżnienia – bo choroba jest cudownie demokratyczna i, drogi Bradzie, ja również jestem alkoholikiem.


Masz 62 lata i – według moich kryteriów – dysponujesz niemal nieograniczonymi środkami finansowymi oraz dostępem do najlepszej opieki medycznej na świecie.

Wiesz jednak równie dobrze jak ja, iż ​​dla alkoholika koncepcja „umiarkowanego picia” jest niebezpieczna.

Człowiek, który wraca do alkoholu po latach trzeźwości, niekoniecznie staje się tą samą osobą, którą był, zanim zaczął pić;

wciąż jednak tkwią w nim zakorzenione przez dekady nawyki i skojarzenia.


Na tym właśnie polega podstępna natura alkoholizmu:

z czasem każde ważne wydarzenie zaczyna kojarzyć się z alkoholem.

Świętowanie oznacza alkohol, rozczarowanie – alkohol, spotkanie z przyjaciółmi – ​​alkohol, samotność – alkohol;

sukces, porażka, nuda, niepokój, święta, pogrzeby, piątkowe wieczory – wszystko to wiąże się z alkoholem.

W końcu mózg znajduje powód do picia niemal we wszystkim.


A Hollywood – jak przypuszczam – dostarcza tych powodów więcej niż większość miejsc, bo tam z pewnością wiedzą, jak pić:

piękne domy, piękne kieliszki, drogie butelki i ciężko zarobione dolary.

Wszystko to wygląda znacznie bardziej elegancko niż widok faceta pod rosyjskim płotem, ale substancja chemiczna wewnątrz butelki pozostaje w gruncie rzeczy taka sama.


Droga do wyjścia z nałogu zaczyna się od zrozumienia, iż ​​życie jest bogatsze, ciekawsze i ostatecznie bardziej satysfakcjonujące niż doświadczenia, które obiecuje nam alkohol.

Pitt już to wie; z wielką sympatią i szacunkiem wypowiadał się o Anonimowych Alkoholikach oraz o ludziach, których tam poznał.

Siedem lat trzeźwości to nie lada osiągnięcie, ale trzy dekady nawyków związanych z piciem nie znikają tak łatwo – więc zastanów się jeszcze raz, Brad.

Przypomnij sobie ten lot z Europy. Przypomnij sobie awanturę z rodziną i piwo wylane na żonę; przypomnij sobie chwilę, w której uznałeś, iż masz dość, i – by użyć twojego świetnego sformułowania – cofnąłeś sobie „przywilej picia”.


Być może w tamtej decyzji kryła się mądrość, której nie należy teraz odrzucać tylko dlatego, iż upłynęło wystarczająco dużo czasu, by przeszłość wydawała się mniej groźna.

Istnieje angielskie powiedzenie o „spadnięciu z wozu” (powrocie do nałogu).

Nie spadaj z tego wozu, Brad, bo znacznie trudniej jest na niego wrócić.


Artykuł został pierwotnie opublikowany przez serwis Gazeta.ru; tłumaczenie i redakcja: zespół RT.


Poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/644245-brad-pitt-is-drinking-again/

Idź do oryginalnego materiału