"Braun będzie to mógł mówić otwarcie". Ekspert o czarnym scenariuszu

polsatnews.pl 2 godzin temu

- Pamięć o polskich żołnierzach Wermachtu jest bardzo silna na Śląsku i Pomorzu. Polska jest różnorodna. Nie należy oczekiwać, ze górale i Poznaniacy będą mieli taką samą pamięć o wojnie - powiedział dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku Rafał Wnuk. Stwierdził też, iż odchodom ostatni świadkowie historii, co ułatwi w jego ocenie "granie historią" takim osobom jak Grzegorz Braun.

Polsat News
Rafał Wnuk w "Najważniejszych Pytaniach"

W piątkowym wydaniu "Najważniejszych Pytań" Rafał Wnuk mówił m.in. o kontrowersjach dotyczących zmian w Muzeum II Wojny Światowej i sporach wokół polskiej pamięci historycznej. Historyk zgodził się, iż polska historia XX wieku była pod wieloma względami wyjątkowa.

- Część polityków prawicy uznała, iż uniwersalna opowieść jest groźna dla polskiej tożsamości. Ale jeżeli chcemy być wiarygodni, musimy opowiadać w szerszym wymiarze - zaznaczył Wnuk.

ZOBACZ: Szef ukraińskiego IPN: Uznajemy zbrodnię wołyńską

- jeżeli chodzi o II wojnę światową, czy też cały XX wiek, to na pewno będzie umiłowanie wolności, to na pewno będzie fenomen samoorganizacji i coś, czego Polacy często niedoceniają, ale doświadczenie dwóch totalitaryzmów w krótkim czasie. Zachód nie doświadczył dwóch totalitaryzmów, Związek Radziecki doświadczył adekwatnie jednego totalitaryzmu, my jesteśmy tymi, którzy mogą opowiedzieć tak naprawdę historię XX wieku globalnie - powiedział.

"To była ich historia". Rafał Wnuk o kontrowersyjnej wystawie

Historyk wyjaśnił, iż wiele sporów wynika z tego, iż Polska różni się regionalnie, a Polacy mają prawo do różnienia się w pamięci o II wojnie światowej.

- Jednym z ostatnich interesujących sporów i podziałów, jakie ja obserwowałem, był wokół wystawy (...) "Nasi Chłopcy", czyli kwestia poboru przymusowego osób narodowości polskiej, czy to ze Śląska, czy o Kaszubach, czyli o ludziach oraz mieszkańcach Pomorza do Wehrmachtu - powiedział Wnuk.

- Pamięć o Polakach, żołnierzach Wehrmachtu, jest niezwykle silna i odczuwana (...) jako własne cierpienie w dwóch regionach Polski, Śląsk i Pomorze. To było niezwykle ciekawe, mieliśmy obrońców z tych dwóch regionów niezależnie od opcji politycznej. PiS-owcy, konfederaci, liberałowie, ludowcy po paru dniach zastanawiania się koniec końców stanęli w obronie tej wystawy, bo to była ich historia - wyjaśnił historyk.

ZOBACZ: Siostry rozdzieliła II wojna światowa. 80-letnie Halina i Krystyna odnalazły się po latach

- Polska jest różnorodna i naprawdę nie należy oczekiwać, żeby Górale z Podhala, których doświadczają, których doświadczeniem jest Goralen Volk, mieli dokładnie taką samą pamięć wojny niż poznaniacy, którzy byli włączeni do III Rzeszy. Mówię tu tylko o swojej II wojnie światowej. Trudno też, krótko mówiąc, żeby do podziemia antykomunistycznego powojennego, tak samo odnoszono się na ziemiach poniemieckich i na Białostocczyźnie - podsumował.

Wnuk o pedagogice wstydu. "Możemy być dumni i się wstydzić"

Prowadzący Przemysław Szubartowicz i Karolina Olejak zapytali swojego gościa o kwestię "pedagogiki wstydu".

- Nie widzę nic złego we wstydzie. wróćmy do Arystotelesa, do Platona, do Chrystusa. Bez wstydu nie ma etyki. Wstyd jest tym, co nas uwrażliwia na zło - przekonywał Wnuk.

Stwierdził też, iż wstyd i duma z historii naszych przodków wcale nie musi się wykluczać.

- Weźmy na przykład Powstanie Warszawskie (...). Bohaterstwo powstańców jest niekwestionowane. Czy powinniśmy być dumni z tego, iż ci żołnierze dzielnie walczyli? Tak. Czy powinniśmy się wstydzić tego, iż podejmowano głupie decyzje? Tak - stwierdził dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

"Ostatni świadkowie odchodzą". Wnuk o czarnym scenariuszu wokół historii

Przy okazji zbliżającej się 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej Wnuk został zapytany o najważniejsze wyzwania, które stoją przed współczesnymi historykami badającymi ten tragiczny okres. Prowadzący zwrócili uwagę, iż opowiadanie o historii tamtych lat stanie się trudne, bo odchodzą ludzie, którzy na własne oczy widzieli te dramatyczne wydarzenia.

- Ostatni naoczni świadkowie historii odchodzą. To bardzo istotny moment. Oni odgrywali strażników pamięci. Nie będzie tych, którzy widzieli jak kominy komór gazowych dymią. Na to boisko wejdzie Braun. Granie historią będzie łatwiejsze - powiedział historyk.

ZOBACZ: Sprawa apartamentów w Muzeum II Wojny Światowej. Nowy komunikat prokuratury

- Krótko mówiąc, Braun mówiący o tym, iż komory gazowe tutaj nie pracowały, będzie mógł to mówić całkowicie otwarcie, bo już nie będzie ludzi, którzy widzieli jak te komory dymią - zaznaczył, nawiązując do skandalicznych słów polityka.

- Generalnie to wygląda tak, iż mniej więcej 80-90 lat po danym wydarzeniu, przechodzi ono z tak zwanej historii żywej do pamięci kulturowej, krótko mówiąc, przestajemy czerpać wiedzę od ludzi, którzy widzieli, a zaczynamy czerpać wiedzę wyłącznie z mediów, książek - podsumował dyrektor Muzeum II wojny światowej w Gdańsku.

WIDEO: Współpraca z Morawieckim? "Możemy im oddać ekspres do kawy"
Idź do oryginalnego materiału