Wyobraźcie sobie lekarza, który nie tylko propaguje medycynę naturalną, ale też bada zjawiska paranormalne i tworzy własną religię syntezy. Brzmi jak opis bohatera powieści fantasy? Nic bardziej mylnego! To Stanisław Breyer – człowiek, który na początku XX wieku przybył do Gdowa i wspólnie z lokalnymi społecznikami postanowił dać mieszkańcom coś wyjątkowego: pierwszą Czytelnię Ludową. Tak zaczyna się trwająca ponad stulecie, pełna zwrotów akcji opowieść o tym, jak Gdów walczył o dostęp do kultury – wbrew wojnom, kryzysom i politycznym zawirowaniom.
Choć pierwsza czytelnia, prowadzona przez późniejszego wójta Henryka Cebulę, prężnie działała do wybuchu I wojny światowej w 1914 roku, prawdziwy złoty wiek gdowskiego czytelnictwa nadszedł w dwudziestoleciu międzywojennym. Wtedy w Gdowie funkcjonowały aż… trzy różne biblioteki! Mieszkańcy mieli do dyspozycji: Bibliotekę Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, Bibliotekę Domu Ludowego (obie mogły pochwalić się imponującymi księgozbiorami po około 2 tysiące tomów), Bibliotekę im. Marii Konopnickiej – stanowiącą kulturalne centrum ludności żydowskiej. Co najpiękniejsze, wszystkie te miejsca działały wyłącznie w czynie społecznym. Pieniądze na nowe książki zdobywano organizując lokalne imprezy, a cenne tomy przekazywali w darach sami mieszkańcy. Wśród darczyńców znaleźli się m.in. Michał Grażyński (późniejszy wojewoda śląski), Konstanty Jasielski oraz Maria Grenikowa.
Nadeszła II wojna światowa, a wraz z nią czarny okres dla polskiej kultury. Gdowskie księgozbiory stały się celem okupanta – część książek bezpowrotnie zaginęła, inne celowo zniszczono. Na szczęście Gdów miał swoich cichych bohaterów. Dzięki odwadze i determinacji bibliotekarza Domu Ludowego, Stanisława Matuszyka, oraz wsparciu Władysława Chruściela, Józefa Mikło i Mariana Mikło, udało się uratować przed zniszczeniem część najcenniejszych dzieł. Ci ludzie ryzykowali wiele, by ocalić pamięć zapisaną na papierze.
gdy w 1945 roku lokalny nauczyciel Jerzy Masłowski sporządził pierwszy powojenny inwentarz, okazało się, iż przetrwał zaledwie ułamek dawnej potęgi. Do dzisiejszego dnia z tamtego historycznego księgozbioru zachowało się około 40 pozycji.
W 1946 roku Masłowski przekazał ocalałe książki nowej bibliotece utworzonej przez Samopomoc Chłopską. Instytucja zaczęła gwałtownie rosnąć. Dzięki wsparciu Wydziału Kultury w Myślenicach w okolicznych wsiach powstało aż 12 punktów bibliotecznych, a Gdów zyskał swojego pierwszego etatowego bibliotekarza – został nim wspomniany już wojenny bohater, Władysław Chruściel. Po jego śmierci w 1957 roku stery przejęła Janina Niewiarowska. W tamtych latach domem dla książek był… budynek Straży Pożarnej. Przeprowadzka w wyższy standard nastąpiła dopiero w 1971 roku, kiedy bibliotekę przeniesiono do nowo otwartego Ośrodka Kultury w Gdowie. Przydzielono jej trzy nowoczesne pokoje i dodatkowe etaty.
Gdy w 1978 roku kierownictwo objęła Helena Chechelska, sieć była już potężna. Oprócz placówki głównej działały filie w Marszowicach, Niegowici, Książnicach i Winiarach. Niestety, brutalna ekonomiczna rzeczywistość lat 80. i 90. zmusiła sieć do skurczenia się – filie w Marszowicach, Winiarach i Książnicach nie przetrwały kryzysu finansowego.
Nowe stulecie przyniosło rewolucje organizacyjne: 1 stycznia 2001 roku – bibliotekę połączono z Gminnym Ośrodkiem Kultury, a 1 stycznia 2009 roku – po latach fuzji, biblioteka oficjalnie odzyskała pełną niezależność, stając się samodzielną instytucją kultury.
Dziś, trzymając w rękach książkę z gdowskiej biblioteki, warto pamiętać, iż każda karta niesie w sobie echo przedwojennych salonów, odwagę wojennych konspiratorów i pasję ludzi, dla których czytanie było warte każdej walki.












