- Jesteśmy świadkami początku kolejnej strategicznej inwestycji, z której korzystać będą nie tylko pasażerowie z całej Polski, ale również mieszkanki i mieszkańcy stolicy. Tym bardziej, iż modernizacja obejmie nie tylko sam dworzec, ale również cały węzeł komunikacyjny i jego otoczenie. Zyska na tym cała Warszawa i obie Pragi. Bo w ramach inwestycji powstanie wyczekiwany od lat tunel pod torami kolejowymi – pomiędzy Kijowską a Żupniczą – łączący Pragę-Północ z Pragą-Południe – powiedział na konferencji prasowej prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. Inwestycja w kolejnym etapie obejmie także modernizację przystanku Warszawa Stadion i będzie kosztowała łącznie blisko trzy miliardy złotych. Diametralnie odmieni oblicze oblicze Wschodniego, przez który w ciągu doby przejeżdża prawie tysiąc pociągów – w tym 279 dalekobieżnych - co czyni go jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w skali całej Polski. Szykuje się więc wielka metamorfoza tej części miasta. Nie po raz pierwszy.
Stacja dla żelaznej
18 maja 1866 roku w w obecności namiestnika carskiego w Królestwie Polskim Fiodora Berga w fundamentach Dworca Terespolskiego umieszczono kamień węgielny pod budowę Drogi Żelaznej Warszawsko – Terespolskiej. Obiekt znajdował się mniej więcej w połowie drogi między obecnym gmachem Wschodniego, a ulicą Targową. Do dziś zachował się fragment XIX-wiecznego budynku, ale o tym później.

Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę Dworca Terespolskiego, 18 maja 1866 (fot. Autorstwa Nieznany – Railway Museum in Warsaw/ Wikimedia)
Wspomniana "Droga Żelazna" była trzecią - po Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej oraz Warszawsko-Petersburskiej – linią na terenie dawnego Królestwa Polskiego. Inicjatorem budowy był warszawski bankier i przemysłowiec, wywodzący się z zasymilowanej rodziny żydowskiej Leopold Kronenberg, w owym czasie jeden z najbogatszych ludzi w zaborze rosyjskim. Właściciel okazałego pałacu, którego ruiny zburzono dopiero w latach 60. (dziś stoi tam hotel Victoria), wiedział, co robi.
Szampan dla imperium
Kolej warszawsko-terespolska miała ułatwić transport towarów i surowców oraz ułatwić ich zbyt na gigantycznym rynku imperium. Zgodnie z carskimi tory miały szeroki rozstaw szyn, inny niż obowiązywał na zachód od Wisły. Na inwestycji skorzystał przemysł Kongresówki i Warszawy – także prawobrzeżnej. W kolejnych dekadach w okolicy dworca zaczęły powstawać fabryki w dużej mierze nastawione na produkcję dla Rosji. Na przełomie XIX i XX wieku w bliższym i dalszym sąsiedztwie wytwarzano m.in. drut, łańcuchy i gwoździe (słynna "Drucianka"), "wstążki gumowe i taśmy" (Jaeger i Ziegler), worki jutowe i lniane (Juta), ołów (odlewnia Kemnitza), garbarnie, a choćby wytwórnia "szampana krajowego" (Osterloff). Wyrastały robotnicze czynszówki i domy dla kadry kierowniczej, które zachowały się do dziś, np. przy ulicach Lubelskiej i Mińskiej.

Dworzec Terespolski (1908) (fot. Autorstwa nieznany/ – R. Marcinkowski, Ilustrowany Atlas Dawnej Warszawy, Oliwka, Warszawa 2013)
Podziały kasowe i klasowe
Ale wróćmy do dworca, którego monumentalna architektura wśród przedmiejskiej zabudowy robiła wrażenie. Klasycystyczny dwukondygnacyjny gmach zaprojektował Alfons Kropiwnicki. Fasadą budynek zwrócony był do dzisiejszej Kijowskiej - wówczas małej ulicy bez nazwy – a tylną elewacją do peronów. Główne wejście wyróżniało się ozdobnym balkonem, wspartym na czterech toskańskich kolumnach. Parter zdobiły półkoliste okna, a całą fasadę pilastry. W holu głównym znajdowały się kasy biletowe, bagażowe, poczekalnie i bufety - oddzielne dla pasażerów pierwszej, drugiej i trzeciej klasy. Na piętrze urzędował zarząd Drogi Żelaznej Terespolskiej. Prasa narzekała na ciasnotę pomieszczeń dworca, który – po przedłużeniu linii do Brześcia – nazywano Brzeskim. Gmach przetrwał pierwszą wojnę światową, ale po odzyskaniu przez Polskę niepodległości stracił na znaczeniu. W 1933 roku po przebudowie stacja przy Kijowskiej stała się elementem warszawskiej linii średnicowej. Wtedy też zyskała obecną nazwę – Dworzec Wschodni. Perony przesunięto na nasyp w obecne miejsce, a przy budynku pozostawiono tylko jeden tor. Kasy biletowe przeniesiono do prowizorycznych pawilonów przy torach.
We wrześniu 1939 Niemcy zaciekle bombardowali i ostrzeliwali dworzec i poważnie uszkodzili gmach. Jeden z najtragiczniejszych nalotów miał miejsce 5 września. Zginęło wtedy dwadzieścia warszawskich harcerek i uczennic, niosących pomoc ewakuującej się ludności. Masakrę upamiętnia głaz przed głównym wejściem.
Siekiera, motyka, morfina
W czasie okupacji z Warschau-Ostbahnhof odjeżdżały transporty do obozów koncentracyjnych i zagłady. Był też miejscem tranzytu niemieckiego wojska i zaopatrzenia na front wschodni. Te ostatnie w porozumieniu z kolejarzami okradali prascy złodzieje, dokładając cegiełkę do klęski III Rzeszy. Raz przechwycili transport żółwi greckich, co opisał Stefan "Wiech" Wiechecki w sfilmowanej powieści "Cafe pod minogę". Dlatego podczas okupacji w warszawskich garkuchniach pojawiła się zupa żółwiowa. Ale zwierzątka jechały na front nie w celach jedzeniowych, ale jako maskotki, mające umilić żołnierzom trudy wojny. Łupem chłopaków z Pragi i Grochowa padły też zapasy medycznej morfiny i metamfetaminy w tabletkach, którą dla kurażu i podniesienia sprawności szprycowali się żołnierze Wehrmachtu. Dopalacze trafiły na czarny rynek. - Łatwiej było wtedy w Warszawie o narkotyki niż o dobrą żywność – wspominała nauczycielka, która wówczas mieszkała na Ochocie.
Wschodni ucierpiał podczas walk w czasie powstania – silnie ufortyfikowany i broniony węzeł atakowały i na krótko zdobyły oddziały Armii Krajowej. W ruinę został obrócony podczas szturmu sowietów we wrześniu 1944 roku. Po wojnie ludowe władze nakazały rozbiórkę pozostałości i zdecydowały o budowie nowego dworca i modernizacji układu torów. Póki co kasy i poczekalnie działały w prowizorycznych budkach. Prowizorka potrwała ponad dwie dekady.
Mister z kratownicą
W 1964 oddano do użytku część węzła linii średnicowej oraz pawilon od strony ul. Lubelskiej. Główny budynek od Kijowskiej z imponującą, przeszkloną halą zwieńczoną dachem z wielkich kratownic zbudowano pięć lat później. Wnętrze pomieściło restaurację, kawiarnię z mozaiką Marii Leszczyńskiej i bar szybkiej obsługi, najdłużej (od wczesnych godzin rannych do późnej nocy) czynną placówkę tego typu w ówczesnej Warszawie. Nie żałowano funduszy na wystrój wnętrz – na ścianach i podłogach zastosowano trzy rodzaje polskiego marmuru, trawertyn, granity, beton o urozmaiconych fakturach. Aż do wybudowania Centralnego, Dworzec Wschodni był najnowocześniejszym i najbardziej reprezentacyjnym obiektem tego typu w stolicy.
Rzęsiście oświetlony i błyskający neonami "szklany dom" przyjeżdżały zwiedzać wycieczki z całej Polski. Zdobył choćby tytuł architektonicznego Mistera Warszawy. I gwałtownie zanotował regres.

Warszawa Wschodnia w latach 70. (fot. autor nieznany – W. Kiwilszo, Warszawa-Moskwa, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1975/ Wikimedia)
Dworzec Wschodni (2018) (fot. Adrian Grycuk/ Wikimedia)
Menele i straganiarze
Jak to często w PRL bywało, po oddaniu do użytku obiekt, zaprojektowany przez Arseniusza Romanowicza i Piotra Szymaniaka, nie był remontowany, degradował się technicznie i społecznie. W barze i poczekalniach melinowali się menele (scenę z ich udziałem w jednej ze próz opisał Edward Stachura). Proceder nasilił się po upadku komunizmu, kiedy na Wschodni zaczęli przyjeżdżać handlarze z państw byłego ZSRR. Hale i tunele prowadzące na perony zapełniły się prowizorycznymi budkami z mydłem i powidłem. Dochodziło wtedy do napadów, kradzieży, bijatyk, krwawych porachunków, a okolice stacji stały się jednym z najniebezpieczniejszych rejonów Warszawy. W 2008 roku w plebiscycie "Gazety Wyborczej" Wschodni został wybrany najgorszym dworcem w Polsce. Z okazji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012 obiekt wreszcie przeszedł remont obu hal i częściową modernizację. Przestał być też targowiskiem – usunięto stragany.
"Kurka wodna" z "Czterdziestolatkiem"
Co zostało po Dworcu Terespolskim? Ocalał fragment wschodniego skrzydła budynku z półkolistymi oknami. Zdewastowany ostaniec znajduje się pod adresem Kijowska 14A i mieści... skup złomu. W 2020 roku relikt trafił na listę zabytków i czeka na renowację. Zostało też kino. Kolejową prowizorkę lat powojennych utrwalił Andrzej Munk w "Człowieku na torze" (1957), jednym z pierwszych dzieł polskiej szkoły filmowej. W komedii "Nie lubię poniedziałku" (1971) Tadeusza Chmielewskiego grany przez Jerzego Turka zaopatrzeniowiec "Kurka wodna" z Sulęcic usiłuje złapać taksówkę do "Maszynohurtu na Kasprzaka" na parkingu przed głównym wejściem do Wschodniego z epoki Gomułki. Zaś inżynier Karwowski w "Czterdziestolatku" wita na peronie teścia-myśliwego z psem gończym.
Filmowcy prawdopodobnie wrócą na Wschodni po przebudowie. Wszak odjazd z dworca i podróż pociągiem to pierwszych i jeden z najbardziej żywotnych motywów w dziejach kina.
Przeczytaj także: Łódź zagrała Warszawę. Tak filmowano Warszawę 1939 roku










