Ci, którzy pociągają za sznury

dakowski.pl 9 godzin temu

Ci, którzy pociągają za sznurki

6 Maj, 2026 Autor robert waterski

====================================================

Cytowałem niedawno Alastaira Crooke‘a, który mówił o ponadnarodowych strukturach sterujących światem, o których nic nie wiemy. Crooke jest byłym brytyjskim dyplomatą, który z pewnością pośrednio lub bezpośrednio z takimi strukturami miał do czynienia, więc sądzę, iż wie więcej mówi. Na początku mego kompendium systemu monetarnego pisałem też, iż jestem przekonany o istnieniu jakiejś struktury stojącej za naszym systemem monetarnym, ale także nie potrafię jej określić. Czy obaj mówimy o tej samej strukturze? Myślę, iż nie, ale jestem więcej niż pewny, iż obydwie te struktury są ze sobą powiązane. Może jedynie przez wspólnotę interesów, ale może także personalnie. Myślę, iż zbyt wiele faktów przemawia za istnieniem takich struktur, by można było machnąć ręką i zbyć wszystko stwierdzeniem, iż jest to kolejna teoria spiskowa. Ale wtedy nasuwa się kolejne pytanie: jak głęboko sięgają te struktury? Czy są one obecne we wszystkich krajach? Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie, a obserwacja faktów i wydarzeń prowadzi do całkowicie sprzecznych wniosków.

Ale na przeszkodzie w zrozumieniu tego, co się w tej chwili dzieje na świecie stoją też nasze utarte schematy myślowe. Podobnie jak nasi pożal się Boże analitycy, rozumiemy wojnę jako zagony pancerne idące na Moskwę Bramą Smoleńską.

Nie widzimy i nie rozumiemy tego, iż trzecia wojna światowa już trwa, ale to nie jest wojna, w której czołgi, samoloty i żołnierze odgrywają główną rolę. To wojna, w której walczy się przy pomocy finansów, kontroli łańcuchów dostaw, kontroli korytarzy transportowych, kontroli informacji, ale przede wszystkim kontroli dostępności i dostaw źródeł energii.

Nikt formalnie nie wypowiada nikomu wojny, nie atakuje i nie zajmuje obcego terytorium! Wystarczy uzależnienie!! To wojna, której nie rozumie i dlatego nie dostrzega przeciętny oglądacz telewizyjnych bredni.

Nie ja jeden uważam, iż USA chylą się ku upadkowi. Nie ja jeden uważam, iż dedolaryzacja, iż powstanie struktur typu BRICS i SCO jest dla USA śmiertelnym zagrożeniem i nie ja jeden uważam, iż USA muszą na to zareagować. Większość komentatorów i analityków spodziewa się reakcji militarnej. Muszę szczerze przyznać, iż ja także się tego spodziewałem. Wojna na Ukrainie, a potem atak na Iran, zdawały się to potwierdzać. Trochę ostatnio chorowałem, więc miałem okazję oderwać się od zajęć domowych i w spokoju trochę pomyśleć. Dało mi to okazję do spokojnego zastanowienia się nad wydarzeniami ostatnich lat.

Ale w dużej mierze postawiło na głowie moje patrzenie na te wydarzenia i spowodowało, iż jestem teraz pełen podziwu dla perfidii planu, który te ponadnarodowe struktury przygotowały dla ratowania potrzebnego im imperium. Nie mam tu na myśli polityków, bo to durnie i marionetki, ale struktury, o których nic nie wiemy, struktury, które naprawdę pociągają za sznurki i struktury, dla których pracują sztaby naprawdę myślące ludzi! Wszystko jest dość skomplikowane, ale nie będę wdawać się w szczegóły i postaram się przedstawić względnie krótko i w ogólnie zrozumiały sposób, na czym ten plan polega.

Wyjaśnianie zacznijmy od czegoś, o czym wszyscy już dawno zapomnieli – od gazu (g)łupkowego. W wielu krajach – także u nas – był wielki jazgot wokół tego tematu, potem wszystko ucichło, bo okazało się, iż metody wydobycia grożą zanieczyszczeniem wód gruntowych. USA są dużym krajem, z dużą ilością rzadko zaludnionych terenów, ale przede wszystkim są krajem, w którym dla pieniędzy wszystko się zniszczy. Przypomnijmy sobie filmiki z płomieniami wydobywającymi się z kranów z wodą. Wody gruntowe na tych terenach zniszczone są na setki, a może na tysiące lat. Ale ci, którzy na tym zarabiają żyją dzisiaj i mieszkają gdzie indziej. Mimo nieopłacalności, przez lata nie tylko zwiększano możliwości wydobywcze, ale rozbudowywano także sieć zakładów do upłynniania gazu, które niczego nie upłynniały i stały bezczynnie. Dodatkowo zwiększano możliwości wydobycia ropy. Ale jakoś nie nagłaśniano tego…

Potem przyszła wojna na Ukrainie. Nie rozpoczęła się z niczego. Posunięcia USA zmusiły Rosję do interwencji. Przyszły sankcje na Rosję i rozpoczęło się odejście od rosyjskich źródeł energii – głównie gazu. Naszego ogłupionego i nastawionego antyrosyjsko społeczeństwa nie trzeba było przekonywać, iż dobrodziejstwem dla nas i dla naszej gospodarki jest odejście od taniego i pewnego rosyjskiego gazu, i zamiana na wielokrotnie droższy gaz z USA i innych źródeł.

Dzisiaj narzekamy na ceny energii, ale przecież winny jest Putin! Inne kraje trzeba było „przekonywać” wysadzając rurociągi i zwalając wszystko, jeżeli nie na Rosję, to na Ukrainę. I w tym momencie musimy spojrzeć innymi oczami na wieloletnią, z pozoru bezsensowną i nieopłacalną budowę amerykańskich instalacji do wydobycia i upłynniania gazu. Mam nadzieję, iż teraz rozumiemy, iż wszystko było już dawno zaplanowane. A to dopiero początek.

Przenieśmy się teraz nad Morze Śródziemne. USA już od dawna dążyły do upadku Assada w Syrii. Próbowano różnych metod. Ale albo okazywały się one bezskuteczne, albo na przeszkodzie stawała Rosja. W końcu wielonarodowościowe i wielowyznaniowe społeczeństwo Syrii zostało do tego stopnia „zmiękczone” sankcjami, iż było mu wszystko jedno co nastąpi. Dodatkowo sam Assad także nie widział sensu dalszego oporu i ewakuował się do Rosji. Syrię przejęli stworzeni przez USA i wspierani przez Turcję islamscy terroryści, którzy nagle przeistoczyli się w polityków w garniturach.

Potem zaczęła się rzeź Palestyńczyków w strefie Gazy. Świat patrzył na to ewidentne ludobójstwo i nie zrobił nic. Dopiero USA częściowo położyły temu kres, powołując tzw. Board of Peace – Radę Pokoju (oczywiście „Pokoju”). Dało to USA swego rodzaju mandat do sprawowania „opieki” nad tym terenem. Oczywiście nie chodzi o dobro Palestyńczyków! Musimy wiedzieć, iż od wybrzeży strefy Gazy, poprzez wybrzeże Libanu, aż do Syrii ciągną się jedne z największych na świecie złóż gazu, których jeszcze nie zaczęto eksploatować. A właśnie! Zapomniałem o Libanie! Teraz wszyscy rozumieją, jaki jest cel aktualnych izraelskich ataków na ten kraj!

I wreszcie dochodzimy do amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran. To pierwsze niepowodzenie w tym tak starannie zaplanowanym scenariuszu. Czy naprawdę wierzono, iż można obalić irański rząd i postawić w jego miejsce posłuszne marionetki? Wszystko wskazuje na to, iż tak. Sądzę, iż te międzynarodowe struktury wierzyły w potęgę armii amerykańskiej. Ale Martianow, który jest fachowcem w dziedzinie wojskowości i od dawna twierdzi, iż amerykańska armia to jedynie hollywoodzki mit, jak zwykle miał rację. Dodatkowo dochodzi do tego przepaść cywilizacyjna. Dwustuletnia cywilizacja, która dała światu Coca Colę i Big Macka, zamierza obalić, ale nie jest w stanie wznieść się na poziom istniejącej od kilku tysięcy lat cywilizacji, która dała światu m. i. algebrę, podstawy dzisiejszej medycyny i astronomii!

Ale czy to niepowodzenie oznacza klęskę całego planu? Uważam, iż nie. Paradoksalnie Iran nieświadomie wykonał dla tego planu kawał pożytecznej roboty. Nie wiem, czy Iran to rozumie, najwyraźniej nie rozumieją tego wszyscy komentatorzy, ale mam wrażenie, iż twórcy tego planu powoli zaczynają to rozumieć i zaczynają odpowiednio korygować swoje posunięcia. Tak, wiem, wszyscy stukają się teraz w czoło, ale spróbuję wytłumaczyć, dlaczego tak sądzę.

Ale aby to wytłumaczyć, musimy wreszcie wyjaśnić sobie cel tego planu. Struktury stojące za nim wiedziały, iż jakiekolwiek bezpośrednie starcie militarne z Rosją lub Chinami, doprowadzi do wojny nuklearnej i końca ludzkości. Rosja jest wprawdzie łakomym kąskiem, ale nie jest zagrożeniem dla tych struktur i zagrożeniem dla amerykańskiego imperium. Prawdziwym zagrożeniem są Chiny. Chiny są już taką potęgą, iż nie da się wygrać z nimi klasycznej wojny gospodarczej. Ale Chiny mają też słabe punkty. Jednym z nich jest zależność od dostaw energii.

Prawdziwym celem tego planu jest więc odcięcie Chin od głównych dostawców energii – czyli od dostaw ropy i gazu. Zamierza się to osiągnąć albo poprzez przejęcie złóż tych surowców, albo poprzez kontrolę nad nimi, albo przez przerwanie lub kontrolę kanałów dostaw. Do tej pory nie wspomniałem o Wenezueli, która była pierwszym bezpośrednim krokiem prowadzącym do tego celu. Wprawdzie był to krok spektakularny, ale bez większego znaczenia. Ropa wenezuelska to jedynie ok. 4% chińskiego importu. Poza tym musimy zrozumieć, iż ropa ropie nie równa. Wenezuela ma wprawdzie rzekomo największe na świecie złoża ropy, ale jest to ropa szczególna – praktycznie asfalt. Wymaga skomplikowanych i kosztownych technik wydobycia i specjalnych rafinerii do jej przeróbki. Poza medialną wrzawą nie był to dla USA wielki zysk a dla Chin wielka strata.

Tym, co miało być dla Chin naprawdę bolesne, to odcięcie od irańskiej ropy. Ale Iran nie tylko nie upadł, ale na dodatek zaczął zadawać bolesne ciosy. Zaatakował amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie, ale dodatkowo zaatakował także instalacje naftowe i gazowe państw arabskich. Sądzę, iż tego się nikt nie spodziewał! Na domiar złego Iran ogłosił kontrolę nad Cieśniną Ormuz.

Wbrew temu, co kłamią media, nie jest ona całkowicie zamknięta. Przepływają przez nią statki zaprzyjaźnionych z Iranem państw oraz państw, które za przewożoną ropę zapłaciły w Yuanach i nie wiozą jej do USA, Izraela, Europy i innych państw wrogich wobec Iranu. Nagle cały świat stał się zakładnikiem Iranu i ofiarą amerykańsko-izraelskiej agresji.

Ale popatrzmy na to, co zaczęło dziać się potem, a zrozumiemy, jak struktury, które stoją za tym planem, zaczęły obracać wszystko na swoją korzyść, a Iran nieświadomie im to ułatwił. Nagle USA ogłosiły: możecie ropę i gaz kupować u nas! W mgnieniu oka stały się monopolistą w dostawach tych nośników energii! Zaraz potem ogłoszono „blokadę blokady” Cieśniny Ormuz. Wszystkie statki, którym Iran pozwolił przez nią przepłynąć, mają być przechwytywane. Oczywiście wszyscy wyśmiali ten pomysł jako nierealny, bo faktycznie USA nie są w stanie przechwycić wszystkich statków. Ale nikt nie rozumie tego, iż tu wcale nie chodzi o szczelność tej blokady, ale o niepewność!

Każdy transport ropy to ogromne pieniądze, więc każdy woli kupić ją bezpiecznie od USA lub powiązanych z nimi dostawców, niż ryzykować niepewny transport z Zatoki Perskiej. A każdy przechwycony przez USA transport ropy jest konfiskowany (czytaj: rabowany) i sprzedawany posłusznym państwom.

Ale musimy wspomnieć też o innym celu całej tej awantury. Odcięcie Chin od irańskiej ropy to nie wszystko. Dodatkowo chodzi o zmuszenie Chin do płacenia za nią w dolarach. Kraje Zatoki Perskiej były do tej pory głównym filarem petrodolara. Ale w tym filarze zaczynały pokazywać się rysy. Coraz więcej państw, z Arabią Saudyjską na czele, zaczynało powoli odchodzić od rozliczeń dolarowych. Całkowite ich odejście byłoby praktycznie wyrokiem śmierci dla petrodolara, wyrokiem śmierci dla USA i co za tym idzie także wyrokiem śmierci dla ponadnarodowych struktur, które stworzyły to imperium. Ale jak wyjaśniam w moim kompendium systemu monetarnego, petrodolar stał się z czasem także obciążeniem dla USA.

I tu zaczynam się przenosić w sferę przypuszczeń… Atak Iranu na kraje Zatoki Perskiej stworzył dla USA i stojących za nimi struktur świetną okazję do pozbycia się niepewnego wasala. Zwłaszcza, iż wasal ten przekonał się, iż amerykańskie bazy nie są dla niego żadną ochroną, ale zagrożeniem! Musimy zdać sobie sprawę z tego, iż kraje Zatoki Perskiej to taka pustynna fatamorgana. To sztuczne twory niezdolne do samodzielnej egzystencji. Gdy piszę ten tekst, trwa zawieszenie broni, USA nie atakują Iranu, ale sądzę, iż niedługo ataki zostaną wznowione.

Podejrzewam, iż głównym celem tych ataków nie będzie zadanie strat, ale rozzłoszczenie Iranu i zadanie irańskimi rękami jak największych strat krajom Zatoki Perskiej! Akurat wczoraj, 5 maja 2026, media obiegła wiadomość, iż Iran zaatakował terminal naftowy Fujairah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ale parę godzin później Iran ogłosił, iż nie zrobił tego. Kto wie, czy moje podejrzenia nie zaczynają się sprawdzać! Struktury kierujące USA mogły zmodyfikować swój plan. Rękoma Iranu doprowadzić do upadku państw Zatoki Perskiej i do przejęcia ich złóż ropy i gazu przez amerykańskie koncerny. To, iż spora część Arabii Saudyjskiej i innych państw tego regionu przewidziana jest do włączenia w planowane granice Wielkiego Izraela, czyni ten scenariusz jeszcze bardziej prawdopodobnym! Tak, wiem, ponoszą mnie w tym momencie wodze fantazji, ale nie jest to całkiem niemożliwy scenariusz. Czas pokaże…

Ale przeanalizujmy teraz inny element planu, czyli dostawy energii z Rosji. Nagle wszystkie oczy zwróciły się w jej kierunku. choćby najbardziej zajadli europejscy rusofobi (ale nie u nas) zaczynają przebąkiwać o normalizacji stosunków z Rosją. Ale równocześnie zaczęły się ukraińskie ataki na rosyjskie instalacje naftowe. To nie jest zbieg okoliczności! To element planu!! Musimy zdać sobie sprawę z tego, iż Ukraina sama nie jest do tego zdolna. Za wszystkim stoi obca pomoc.

Równocześnie nastąpiła intensyfikacja polowania na tankowce przewożące rosyjską ropę. Rosyjska ropa eksportowana jest prawie wyłącznie z bałtyckich portów. Ich odcięcie od świata jest sprawą bardzo prostą, ale jak wtedy zareaguje Rosja? Dotychczasowa rosyjska bierność, brak reakcji na użycie obcej przestrzeni powietrznej do ataków na terminale naftowe i całą masę innych prowokacji, może rozzuchwalić europejskie jastrzębie. Czy taka blokada nastąpi? Sądzę, iż wcześniej, czy później (raczej wcześniej) tak. Widać wyraźnie, iż struktury stojące za tym planem, pchają Europę do konfliktu z Rosją. Oczywiście ciśnie się na usta pytanie, czy Rosja jest w stanie zaspokoić potrzeby energetyczne Chin? Odpowiedź brzmi: dopiero za wiele lat, gdy wybudowana zostanie odpowiednia ilość rurociągów. Paradoksalnie Rosja jest w lepszej sytuacji niż Chiny, gdyż może funkcjonować w całkowitej izolacji od świata. Ma wszystko co potrzeba i sama wszystko produkuje.

Dla wielu osób ogłupionych medialną propagandą i zaślepionych nienawiścią jest to szok, ale takie są fakty. Rosja sama jest w stanie wyprodukować wszystko, co potrzebuje. Produkuje choćby własne mikroprocesory. Wprawdzie nie nadają się one do gier komputerowych, ale ich wydajność jest wystarczająca do pracy w satelitach, samolotach, okrętach, w komputerach w centrach dowodzenia i wielu innych miejscach. Silniki odrzutowe do samolotów pasażerskich budują jedynie USA, Wielka Brytania i Rosja. Ale jedynie Rosja buduje je całkowicie samodzielnie. Przykłady można długo wyliczać. Pokazują one jedynie naszą ignorancję, uprzedzenia i niewiedzę na temat tego kraju.

Mam nadzieję, iż rozumiecie już Państwo, iż zbyt dużo tu zbiegów okoliczności, zbyt dużo splatających się i zazębiających czasowo wydarzeń, by można je było zbyć stwierdzeniem: przypadek. Ale to wszystko jest na razie taktyka. Wyjaśnijmy sobie jaka kryje się za tym strategia. Jej pierwszym i najważniejszym elementem jest dominacja nad głównymi światowymi źródłami energii. To jest prawdziwa kontrola nad światem! To kontrola kto i za ile otrzyma potrzebną ilość ropy i gazu. Rosji i Iranu nie trzeba bezpośrednio atakować. Wystarczy je odizolować i w maksymalny sposób utrudnić im dostawy ich surowców. Ale to nie wszystko! To zakończy proces de-dolaryzacji, bo za wszystko trzeba będzie zapłacić jedynie w dolarach. Chiny zostaną zmuszone do stania się głównym nabywcą amerykańskich obligacji. Dodatkowo będzie można dyktować im ceny i w każdej chwili, jeżeli nie zamknąć, to przynajmniej trochę „przymknąć kurek”. To umożliwi kontrolę dalszego rozwoju chińskiej gospodarki. Ale przede wszystkim spowoduje ogromną różnicę cen energii pomiędzy USA i innymi krajami. Tania amerykańska energia już sprowadza wielu zagranicznych inwestorów, na razie głównie z Europy, ale z czasem mogą oni zacząć przenosić swoje firmy choćby i z Chin!

Mam nadzieję, iż wyjaśniłem moje przemyślenia. Oczywiście pominąłem masę rzeczy i skupiłem się na trzech głównych elementach tej układanki: Chinach, Rosji i Iranie. Pominąłem inne kraje i inne rejony świata, ale to nie oznacza, iż nic tam się nie dzieje! Wręcz przeciwnie!! Ale opis tego jedynie skomplikowałby obraz. Chodziło mi o pokazanie w jak najprostszy sposób, iż to, co się w tej chwili dzieje na świecie nijak się ma do naszych archaicznych i naiwnych wyobrażeń o polityce i wojnie oraz do tego co serwują nam media – także te alternatywne.

Czy ten plan się powiedzie? Trudno w tej chwili powiedzieć. To zależy czy Chiny i Rosja znajdą sposób na jego udaremnienie. Szczerze mówiąc kompletnie nie rozumiem bierności Rosji i spokoju Chin. Nie potrafię tego wyjaśnić. Ale nie sądzę, iż jest to dobry znak dla tego planu. Musimy poczekać na dalszy rozwój wydarzeń.

Idź do oryginalnego materiału