CIA wygrała? Wszystko [w meRdiach] w co wierzysz jest kłamstwem

dakowski.pl 13 godzin temu

CIA wygrała: wszystko w co wierzysz jest kłamstwem.

Autorstwa Jamesa Corbetta

„Będziemy wiedzieć, iż nasz program dezinformacyjny został ukończony, gdy wszystko, w co wierzy amerykańska opinia publiczna, okaże się kłamstwem”.

– były dyrektor CIA William Casey

Jeśli od jakiegoś czasu obracasz się w kręgach teorii spiskowych, z pewnością słyszałeś ten niesławny cytat byłego dyrektora CIA/nieoskarżonego współspiskowca Iran-Contras/Rycerza Malty/członka Le Cercle, Williama Caseya. I w przeciwieństwie do wszystkich innych cytatów, które stały się viralem w internecie i rzekomo zawierają sensacyjne wyznanie spiskowca, ten może być prawdziwy!

Tak przynajmniej twierdzi Barbara Honegger. Zapytana przez internetowego detektywa o pochodzenie cytatu, była pracownica kampanii Reagana i analityczka polityczna potwierdziła, iż ​​słyszała, jak Casey wypowiadał te słowa na spotkaniu w Białym Domu w 1981 roku.

Osobiście byłem źródłem tego cytatu Williama Caseya. Wypowiedział go na spotkaniu na początku lutego 1981 roku w Sali Roosevelta w Zachodnim Skrzydle Białego Domu, w którym uczestniczyłem. Natychmiast opowiedziałem o tym mojej bliskiej przyjaciółce i mentorce politycznej/starszej korespondentce Białego Domu, Sarah McClendon, która następnie upubliczniła go, nie podając źródła.

No i proszę. Według naocznego świadka, jeden z tajemniczych spiskowców po prostu stwierdził oczywistą prawdę: CIA nie tylko chce ogłupić amerykańską opinię publiczną, ale celowo chce ją oszukać do tego stopnia, iż ​​będzie się mylić dosłownie we wszystkim, w co wierzy. Cóż za zdumiewające wyznanie!

Ale czy kiedykolwiek zastanowiłeś się nad tym, co ten cytat naprawdę oznacza? I czy kiedykolwiek pomyślałeś, iż ci, którzy jako pierwsi rzucają tym cytatem w swoich ideologicznych przeciwników, mogą być w rzeczywistości największymi ofiarami tej kampanii dezinformacyjnej?

Cóż, ja osobiście zatrzymałem się, żeby się nad tym zastanowić! I wnioski, do których doszedłem, was zaskoczą.

Myślisz, iż dasz radę znieść prawdę? Czytaj dalej, żeby się dowiedzieć!

WSZYSTKO W CO WIERZYSZ JEST ZŁE

Prawdopodobnie nie muszę się wysilać, żeby przekonać moich stałych czytelników, iż wszystko, w co wierzy dziś amerykańska opinia publiczna, jest błędne. Ale jeżeli mi nie wierzycie, rozejrzyjcie się dookoła.

Czy to nie są ci sami ludzie, którzy dwie dekady temu ostro krytykowali przemysł farmaceutyczny, a potem zaczęli wychwalać firmę Pfizer, gdy poplecznicy głównego nurtu mediów powiedzieli im, żeby zaszczepili się na COVID-19?

Oczywiście, iż tak!

Czyż ci sami ludzie, którzy potępiali cenzurę państwową, gdy była prowadzona przez Scary Poppins i skierowana przeciwko zwolennikom Trumpa, nie są teraz tymi samymi ludźmi, którzy wiwatują na cenzurę państwową, gdy prowadzi ją Trump i skierowana jest przeciwko propalestyńskim protestującym na kampusach uniwersyteckich i lewicowym gospodarzom talk-show?

Wiesz o tym!

A czy ci sami ludzie, dla których noszenie maseczki było centralnym elementem tożsamości w czasie „oszustwa pandemii”, nie zdjęli po prostu maseczki i nie wywiesili ukraińskiej flagi, gdy tylko porzucono narrację o Covidzie?

Możesz w to uwierzyć, kolego!

A czyż ci sami ludzie, którzy głosowali na Trumpa, bo obiecał osuszyć bagno, ujawnić akta Epsteina i uchronić Amerykę przed niepotrzebnymi wojnami na Bliskim Wschodzie, nie są teraz tymi samymi ludźmi, którzy bronią Trumpa za zasypanie bagna, zatuszowanie akt Epsteina i wciągnięcie Ameryki w kolejną niepotrzebną wojnę na Bliskim Wschodzie?

Czy w ogóle trzeba zadawać to pytanie?

Właściwie nie trzeba szukać daleko, żeby znaleźć przykłady na to, jak Joe Q. Normie i Jane Q. Soccermom (nacisk na „Q”) dają się nabrać na każdą bzdurę, jaką serwuje nam telewizyjna prasa.

Żeby było jasne: to nie jest zjawisko wyłącznie amerykańskie. William Casey mógł celowo wprowadzić w błąd amerykańską opinię publiczną podczas spotkania w Białym Domu w 1981 roku, ale to tylko dlatego, iż powszechnie przyjmuje się, iż oszukiwanie reszty świata jest istotną częścią misji CIA. Casey powiedział jedynie, iż kampania dezinformacyjna agencji nie będzie kompletna, dopóki amerykańska opinia publiczna nie zostanie oszukana tak samo jak wszyscy inni na świecie. I uwierzcie mi, Kanadyjczykowi mieszkającemu w Japonii, który mieszkał w Irlandii i dużo podróżował po Europie i Azji: ludzie na całym świecie są wprowadzani w błąd tak samo jak Amerykanie.

No cóż, to dopiero! Ktoś powinien zadzwonić do fotografów i przygotować kombinezon lotniczy George’a Busha. Czas na zdjęcie z napisem „Misja wykonana”!

…ale chwila. Zaczekaj chwilę. Jesteś członkiem społeczeństwa, prawda? I nie jesteś jednym z tych, którzy dali się nabrać na kampanię dezinformacyjną CIA, prawda?

Nie jestem częścią amerykańskiej opinii publicznej, ale jestem częścią globalnej opinii publicznej, która, jak już ustaliliśmy, była niewypowiedzianym celem kampanii Caseya. I z pewnością nie jestem jedną z ofiar kampanii dezinformacyjnej CIA, prawda?

Przecież nie wszystko w co wierzymy jest złe… prawda?

MYŚLISZ, ŻE WSZYSTKO JEST ZŁE

Tak, my, tu, w krainie teorii spiskowych, uważamy się za garstkę wybrańców, którym jakimś cudem udało się przejrzeć kampanie dezinformacyjne CIA. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się, iż rosnąca świadomość społeczna kampanii dezinformacyjnych i brudnych sztuczek CIA może sama w sobie być wykorzystana do napędzania kolejnych kampanii dezinformacyjnych?

Przyjrzyjmy się fascynującemu studium przypadku, które właśnie się pojawiło: narastającemu sprzeciwowi wobec centrów danych AI. Widzowie programu „The Corbett Report” wiedzą, iż narasta ruch sprzeciwu wobec budowy tych pochłaniających wodę i energię, a umożliwiających inwigilację potworów – i nie bez powodu. Centra danych niszczą lokalne środowisko, podnosząc koszty użytkowania dla mieszkańców, którzy i tak ledwo wiążą koniec z końcem, pomagają gigantom Big Tech stać się jeszcze bogatszymi, budując sieć inwigilacji „Wielkiego Brata” dla Państwa Głębokiego, a także ułatwiają zastępowanie stanowisk pracy technologiami AI.

Biorąc pod uwagę wszystkie te niezaprzeczalne fakty, z pewnością każdy może sympatyzować z ruchem przeciwko centrom danych, prawda? Młodzi/starzy, robotnicy/pracownicy umysłowi, liberałowie/konserwatyści – jak jedna z typowych taktyk „dziel i rządź” mogłaby zadziałać, by skłonić ludzi do odwrócenia się od protestujących przeciwko centrom danych?

…A potem nasi przyjaciele z głównego nurtu mediów przychodzą z nowym, szokującym odkryciem: „Finansowana przez Sorosa firma Indivisible atakuje centra danych w Temple w Teksasie”.

Zgadza się, czołowi reporterzy „The Dallas Express” odkryli skandal stulecia! Okazuje się, iż ogólnokrajowa grupa, która kiedyś otrzymywała finansowanie od Sorosa, ma lokalny oddział w Temple w Teksasie, który kiedyś poparł pojedynczy „ protest i petycję przed ratuszem Temple, protestując przeciwko lokalnemu centrum danych. Wiecie więc, co to oznacza: sprzeciw wobec centrów danych jest całkowicie fałszywy! To część tej samej armii astroturfowej Sorosa, która odpowiada za każdy protest, jaki kiedykolwiek miał miejsce w Ameryce! Sprawa zamknięta!

…A przynajmniej taki wniosek sugeruje raport, który przenika świat teorii spiskowych, gdy „godne zaufania” „alternatywne” źródło informacji, ZeroHedge, podchwytuje tę historię i kontynuuje ją. Jak zauważył jeden z bystrych komentatorów ZeroHedge:

ZeroHedge naprawdę ujawnia swoje prawdziwe oblicze, przedstawiając opór wobec centrów danych jako rodzaj ideologii luddyzmu. Warto zauważyć, iż artykuł nie łączy bezpośrednio Sorosa z tym oporem, a jedynie wskazuje na udział w nim jednej organizacji opozycyjnej, finansowanej przez niego. Kto czytając to, może faktycznie twierdzić, iż te centra poprawią nasze życie? Kto ma nadwyżki wody i prądu?

Albo, cytując innego komentatora: „Wyobrażam sobie burzę mózgów na ZH: Jaki nagłówek możemy wymyślić, aby przekonać naszych czytelników o zaletach centrów danych?”

Ale tak to już jest w świecie, w którym ludzie przejrzeli kampanię dezinformacyjną CIA. Gdy już wszyscy zidentyfikujemy złoczyńcę, można go wykorzystać do zastraszenia dysydentów i voilà: problem rozwiązany!

Więc jeżeli masy są o krok od rozpoczęcia dżihadu butlerowskiego, wystarczy wysłać Kevina O’Leary’ego, żeby argumentował, iż wszelki opór przeciwko wielkim technologiom jest finansowany przez Chińczyków . A jeżeli to nie zadziała – co oczywiście nie zadziała – po prostu powiedzcie ludziom, iż Soros finansuje ten opór.

Szach-mat, teoretycy spiskowi! Teraz musicie wesprzeć centra danych. Przecież nie jesteście w drużynie Sorosa, prawda?!

Ale czekaj, będzie jeszcze gorzej! Tak, teoretycy spiskowi, którzy nie czytają dalej niż nagłówki, mogą dać się zmanipulować sztuczką „finansowania Sorosa” lub podobnymi zwodniczymi manewrami. Ale co, gdyby udało się skłonić byłych krytycznych myślicieli ze społeczności spiskowej do całkowitego odrzucenia wszelkich informacji na dany temat? Czyż nie byłby to szczytowy trik poznawczy?

No cóż, zgadnij co…

ŚWIAT POSTPRAWDY

Zatrzymaj mnie, jeżeli już to słyszałeś: żyjemy w świecie postprawdy.

Oczywiście, słyszeliście już to wyrażenie. Od pierwszej inauguracji Trumpa w 2017 roku ukazały się niezliczone analizy, felietony, komentarze, a choćby artykuły naukowe, zmagające się z naturą naszej „ery postprawdy”. Te lamentujące jeremiady globalistycznych propagandystów i kolesi z establishmentu ostrzegają nas, iż Trump spycha członków swojego kultu MAGA w epistemologiczną przepaść i iż wkraczamy w świat, w którym „obiektywne fakty liczą się mniej niż osobiste odczucia i ideologiczna lojalność”.

Prawda jest taka, iż ​​od bardzo dawna żyjemy w tej „post-faktycznej” rzeczywistości .

Właśnie taką rzeczywistość opisał Orwell w „Retrospektywnym spojrzeniu na hiszpańską wojnę domową”, swoich wspomnieniach z 1943 roku, opisujących jego walkę po stronie republikanów w hiszpańskiej wojnie domowej. W tekście tym autor opowiada nie tylko o swoich doświadczeniach bojowych, ale także o tym, jak wojna była przeinaczana w gazetach w kraju.

Już na początku życia zauważyłem, iż żadne wydarzenie nie jest dokładnie relacjonowane w gazecie, ale w Hiszpanii po raz pierwszy zobaczyłem relacje prasowe, które nie miały żadnego związku z faktami, choćby tego sugerowanego przez zwykłe kłamstwo. Widziałem doniesienia o wielkich bitwach, w których nie doszło do żadnej walki, i absolutną ciszę, w której zginęły setki ludzi. Widziałem żołnierzy, którzy walczyli dzielnie, potępianych jako tchórze i zdrajcy, a innych, którzy nigdy nie oddali strzału, czczonych jako bohaterów wyimaginowanych zwycięstw. Widziałem, jak londyńskie gazety rozpowszechniają te kłamstwa, a gorliwi intelektualiści wznoszą emocjonalne nadbudowy nad wydarzeniami, które nigdy nie miały miejsca. W rzeczywistości widziałem historię pisaną nie według tego, co się wydarzyło, ale według tego, co powinno się wydarzyć według różnych „linii partyjnych”.

To, iż gazety kłamią o wydarzeniach, aby stworzyć narrację zgodną z ich poglądami politycznymi, niestety nie jest szokujące. Zszokowało jednak Orwella – i powinno zszokować nas – to, iż opinia publiczna nie tylko wiedziała, iż ​​jest okłamywana, ale wręcz to akceptowała. Wręcz przeciwnie, ostrzegał, iż przekonanie opinii publicznej, iż wszelkie doniesienia są propagandą, pozostało bardziej niebezpieczne niż sama propaganda.

Tego rodzaju rzeczy mnie przerażają, ponieważ często sprawiają, iż czuję, iż koncepcja obiektywnej prawdy znika ze świata. […] Wiem, iż modne jest twierdzenie, iż większość udokumentowanej historii i tak składa się z kłamstw. Jestem skłonny uwierzyć, iż historia jest w dużej mierze niedokładna i stronnicza, ale cechą charakterystyczną naszych czasów jest porzucenie idei, iż historię można napisać zgodnie z prawdą.

To właśnie ta obserwacja – obserwacja, iż ​​społeczeństwo tak bardzo przyzwyczaiło się do kłamstw, iż przestało wierzyć w samą prawdę – ukształtowała późniejszą konstrukcję państwa policyjnego Orwella w „ Roku 1984” , a w konsekwencji naszą wizję totalitarnego reżimu. Misja Wielkiego Brata nie została wypełniona, dopóki Winston nie uwierzył , iż dwa plus dwa równa się pięć, czy cokolwiek innego partia mu wmówiła.

Nietrudno dostrzec paralele do naszych czasów. Jak często słyszeliśmy w społeczności zwolenników teorii spiskowych i poszukiwania rzeczywistości, iż „wszystko, co nam powiedziano, jest kłamstwem”? Czy dotyczy to również samej obserwacji – iż „wszystko, co nam powiedziano, jest kłamstwem” – czy też ta obserwacja jest wyłączona z tego dictum? W rzeczywistości, krótka chwila refleksji ujawnia, iż ​​destrukcyjny cynizm refrenu „wszystko jest kłamstwem” grozi choćby zniszczeniem samego refrenu.

Te rozważania nie są jedynie ćwiczeniem filozoficznym. jeżeli pozwolimy sobie na oderwanie się od prawdy, skończymy jako rozbita, apatyczna i niezdolna do działania grupa, całkowicie niezdolna do przeciwstawienia się spiskowcom i ich machinacjom.

CZY CIA WYGRAŁA?

Nic nie jest bardziej szkodliwe dla świadomego, zmotywowanego i zorganizowanego oporu niż społeczeństwo, które przestało wierzyć w prawdę.

Co może być bardziej sprzeczne z badaniami, studiami i dochodzeniami niż toksyczne wzruszenie ramion cynicznego zaprzeczenia?

Po co tracić czas na studiowanie wojny w Iranie? Nie ma broni jądrowej!

Po co tracić czas na badanie broni biologicznej? Wirusy choćby nie istnieją!

Po co marnować czas na zgłębianie tajnego programu kosmicznego? Kosmos nie istnieje (a Ziemia jest płaska, ty ignorancie, obieżyświatze!).

Po co tracić czas na martwienie się 11 września, zamachem bombowym na maratonie w Bostonie czy jakimkolwiek innym incydentem w wojnie z terroryzmem? To wszystko hologramy i aktorzy inscenizujący kryzysy!

Widzisz, nie chodzi tylko o to, iż wszystko, w co wierzysz, jest fałszywe. Chodzi o to, iż jeżeli dasz się nabrać na kampanię dezinformacyjną Caseya, uwierzysz, iż wszystko jest fałszywe! Nie ma ani jednego wydarzenia w wiadomościach ani przełomowego wydarzenia, którego nie dałoby się zignorować hasłami współczesnych teoretyków spiskowych: „To nie istnieje!”, „To się nigdy nie wydarzyło!” albo „To wszystko jest fałszywe!”.

Nie potrzeba żadnego śledztwa. Nie trzeba przyjmować żadnych informacji. Nie potrzeba żadnego wysiłku. Tylko protekcjonalne machnięcie ręką, podczas gdy spiskowcy forsują swoje plany.

A jeżeli naprawdę wierzymy, iż „wszystko, co nam powiedziano, jest kłamstwem” – innymi słowy, jeżeli nie mamy żadnego fundamentu prawdy, na którym moglibyśmy się oprzeć, poza naszymi własnymi uczuciami i intuicją – to jaki jest sens budowania wspólnoty? Jaki jest sens podejmowania działań przeciwko przestępcom? Jaki jest pożytek ze znalezienia wspólnego gruntu z osobami o podobnych poglądach i zawiązania sojuszy, aby poprawić nasze życie?

Wreszcie, twój sąsiad, który nie wierzy w 99,99% rzeczy, w które ty nie wierzysz, prawdopodobnie potajemnie w coś wierzy. Może jest płaskoziemcą ( ups !)! A może * powie, iż to nieprawda! * wierzy, iż wirusy są najlepszym wytłumaczeniem rozprzestrzeniania się przeziębienia w społeczności, którego wszyscy doświadczyliśmy dziesiątki razy w życiu. A może * na litość boską! * wierzy, iż broń jądrowa naprawdę istnieje i iż warto uniknąć nuklearnego holokaustu!

Każdy, kto kiedykolwiek poświęcił czas na dyskusję na te tematy na forach internetowych, doskonale wie, iż ludzie wolą kłócić się z sąsiadami niż współpracować z nimi w celu tworzenia równoległych struktur i ograniczania kontroli spiskowców.

W świetle powyższego, wypowiedź Caseya można przeformułować w następujący sposób: „Będziemy wiedzieć, iż kampania dezinformacyjna CIA dobiegła końca, gdy ludzie na świecie przestaną wierzyć w cokolwiek”.

Gdyby tak było, jakie dictum moglibyśmy sformułować, aby temu przeciwdziałać? Co moglibyśmy ustanowić jako punkt odniesienia, mierząc nie sukces, ale porażkę CIA?

Być może: „Będziemy wiedzieć, iż kampania dezinformacyjna CIA poniosła porażkę, gdy krytyczna masa społeczeństwa zacznie aktywnie współpracować ze swoimi przyjaciółmi i sąsiadami, aby weryfikować informacje, ustalać, co jest prawdą, i wspólnie pracować nad poprawą warunków życia”.

Z jakiegoś powodu wątpię, iż zdanie to przyjmie się wśród ogółu społeczeństwa, ale może któryś z Was, znawców sztuki słowa, zasugeruje coś bardziej zwięzłego.

Źródło: CIA wygrała: wszystko w co wierzysz jest kłamstwem

Idź do oryginalnego materiału