Dzisiaj to postać niemal zapomniana. Późniejszy pułkownik dyplomowany
Wojska Polskiego, planista bitwy o Monte Cassino, szef sztabu 5. Kresowej Dywizji Piechoty i żołnierz, który przez całe życie pozostał wierny pamięci o
Polsce.Na spełnienie dziecięcego życzenia musiał czekać ponad 60 lat. W tym czasie przeszedł przez niemiecką niewolę i sowiecki łagier, walczył na krwawych szczytach Apeninów, kierował sztabem polskiej dywizji i po wojnie osiadł na emigracji w Chicago. Ostatecznie jego prochy spoczęły na Górze Kumowskiej - dokładnie w miejscu, które jako dziecko wybrał na swój przyszły gró
b.Nad jego dzieciństwem zawisł cieńPiotr urodził się 21 czerwca 1907 roku w Strachosławiu koło Chełma jako najmłodszy z siedmiu synów Pawła Harceja i Tekli z domu
Duch.Dzieciństwo chłopca gwałtownie naznaczyła tragedia. Ojciec zmarł w 1916 roku, gdy Piotr miał zaledwie dziewięć lat. Matka odeszła dokładnie w dniu jego 18. urodzin - 21 czerwca 1925 roku. Ta sama data miała jeszcze powrócić w rodzinnej historii w dramatycznych okolicznoś
ciach.Po śmierci matki Piotr rozważał wstąpienie do seminarium duchownego i poświęcenie życia służbie Bogu. Na drodze do realizacji tego planu stanęła jednak prozaiczna przeszkoda - brak znajomości łaciny wymaganej w dalszej
edukacji.Zamiast do seminarium trafił więc, dzięki finansowemu wsparciu starszych braci Jana i Franciszka, do Korpusu Kadetów nr 2 w Chełmnie nad Wisłą. Później ukończył Szkołę Podchorążych Artylerii w Grudzią
dzu.Wstępując do wojska, podjął również symboliczną decyzję. Zmienił rodowe nazwisko Harcej na Harcaj. Poszedł tym samym śladem swojego pradziadka Szymona, który w identyczny sposób zmodyfikował nazwisko, gdy ruszał do walki w powstaniu styczniowym w 1863
roku.Losy pozostałych braci Piotra również były związane z burzliwą historią pierwszej połowy XX wieku.Władysław pozostał na ojcowiźnie w Strachosławiu i prowadził gospodarstwo. Zginął tragicznie w 1965 roku po ugryzieniu przez konia. Julian, skuszony obietnicą lepszego życia, wyjechał z rosyjskimi osadnikami na Syberię. Do rodzinnej wsi powrócił ostatecznie bez mają
tku.Franciszek przez całe życie pracował jako konduktor tramwajowy w Warszawie. Józef wraz z bratem Janem walczył w Armii Ochotniczej w 1920 roku pod dowództwem gen. Józefa Hallera. Podczas II wojny światowej przeżył traumę po wybuchu bomby w Strachosł
awiu.Stanisław wyuczył się zawodu rzeźnika i przed wojną prowadził sklep w Chełmie. Jan był utalentowanym fotografem. Prowadził cenioną pracownię na placu Parysowskim oraz przy ulicy Złotej w Warszawie. To właśnie on miał odegrać szczególną rolę w jednym z najtragiczniejszych rozdziałów życia Piotra.