Sprawca incydentu z dronem na lotnisku w Lipsku mógł znajdować się daleko poza miejscem zdarzenia – a choćby poza granicami Niemiec. Według ustaleń niemieckich mediów bezzałogowiec nie był zwykłym dronem sterowanym klasycznym łączem radiowym, ale konstrukcją zmodyfikowaną do wykorzystania sieci komórkowej.