Dziś (24.02) obchodzimy 4. rocznice wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. W 2022 roku o godzinie 4.55 czasu wschodnioeuropejskiego armia rosyjska zaatakowała naszych wschodnich sąsiadów. Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin ogłosił rozpoczęcie „specjalnej operacji wojskowej”. Rosja zaatakowała Ukrainę ze wschodu, południa i północy kraju. Siły rosyjskie spotkały się z zaciętym oporem, udało się im wejść w ciągu pierwszych 2 dni najgłębiej na 50 kilometrów w głąb Ukrainy.
– Emocje, które towarzyszą nam w tych dniach są bardzo podobne – zaznacza dyrektor Caritas-Spes Charków, kapłan Archidiecezji Lubelskiej, ks. Wojciech Stasiewicz.
– Najtrudniejsze było to, iż przeciwko nam szły wtedy oddziały specjalne. Elita rosyjskiej armii, ale jak to się mówi, my też nie byliśmy nowicjuszami. Byliśmy ludźmi z doświadczeniem, którzy wiedzieli jak się bronić, bo dostawaliśmy, mówiąc wprost, na głowę samoloty i helikoptery, artylerię i moździerze – mówi w rozmowie z Radiem Lublin obrońca Kijowa Edward Safronow.
– Zetknąłem się z pełnoskalową inwazją w szeregach sił zbrojnych Ukrainy. Ranny zostałem na przełomie maja i czerwca – zaznacza ukraiński weteran Serhij Dudziak. – Zapamiętałem to, bo w czerwcu mam urodziny i zabrakło mi kilku dni do okrągłej daty. Zostałem ranny, gdy Bachmut nie był jeszcze zajęty. Tego nie da się zapomnieć. To pozostanie w pamięci na całe życie. Atak był bardzo silny, było lotnictwo, a ewakuacja była niemożliwa. Musiałem pozostawać z założoną opaską uciskową przez ponad pięć godzin i ręka mi sczerniała. Jak powiedział chirurg, nadawała się już tylko do amputacji – dodaje.
– 23 maja doszło do ataku, a później do okrążenia – opowiada była wojskowa Ałła Senczenko, która w rosyjskiej niewoli spędziła 8 miesięcy. – Wycofywaliśmy się z moimi towarzyszami broni do ustalonego miejsca, skąd mieli nas odebrać nasi żołnierze. Wtedy zostaliśmy wzięci do niewoli. Rosyjscy wojskowi później rozstrzelali moich towarzyszy, a mnie wywieźli najpierw na terytorium okupowanej Ukrainy, a następnie w głąb Rosji. Moje pierwsze dni w niewoli to było 11 dni kompletnego koszmaru, o którym aż trudno wspominać. Byłam w obwodzie biełgorodzkim, w obwodzie kurskim. Traktowanie było po prostu okropne, pracowano ze mną 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, ale człowiek do wszystkiego się adaptuje. Pierwsze pobicia są straszne. Później pojawia się jakaś adaptacja. Puszczają na ciebie psy, pozbawiają cię jedzenia i snu, bez końca trzymają cię w strachu, ale człowiek ma jednak nadzwyczajny zasób siły, który pozwala mu po prostu to przetrwać – dodaje.
– Były momenty, kiedy oni tak „żartowali”. Nie mieli naboju w komorze, ale naciskali spust, przystawiając broń do głowy. Kiedy zdarzyło się to pierwszy raz, chyba wtedy umarł we mnie strach. Przestałem się bać – opowiada wolontariusz zajmujący się ewakuacją osób z okupowanej Buczy, Konstantin Gudauskas. – Zrozumiałem, iż są dwie rzeczy, które do mnie nie należą: moje narodziny i moja śmierć. One należą do Boga. Dlatego będę robił to, co mogę, z czystym sercem, wierząc, iż dobro powinno zwyciężać. Nie jestem wojskowym, nie umiem trzymać broni, ale mogę pomagać, pomagać i ratować ludzkie życie – dodaje.
POSŁUCHAJ CAŁEGO MATERIAŁU:
Z okazji 4. rocznicy pełnoskalowej inwazji placówki dyplomatyczne Ukrainy w Polsce przygotowały specjalne wideo „Dziękujemy, Polsko”. Ma ono być wyrazem wdzięczności całego narodu ukraińskiego dla Polaków. Swoje podziękowania wyraził między innymi ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar, konsul Generalny Ukrainy w Lublinie Oleh Kuts oraz Konsul Generalny Ukrainy w Krakowie Wiaczesław Wojnarowski.
InYa / opr. PaW
Fot. Iwona Burdzanowska
