'De Witte wysyła wiadomość' / Schwengel2009

publixo.com 1 godzina temu

Rozdział III „De Witte wysyła wiadomość”

Haga była stolicą Holandii. 20 sierpnia 1672 roku jej ulice były pełne mężczyzn noszących broń. Wszyscy spieszyli w kierunku więzienia. Na zewnątrz więzienia rozlokowała się kompania jeźdźców powstrzymująca napierający tłum. We więzieniu był Korneliusz de Witte i jego brat Jan de Witte. „Niech sczezną we więzieniu!” - krzyczał tłum - „Bracia de Witte nie uciekną! Zabić ich!”. Żołnierze poza murami więzienia stali kordonem, niczym nieporuszony głaz. „Zabić braci de Witte!” - krzyczał tłum. Kapitan żołnierzy wysunął się naprzód. „Czego chcecie?” - zapytał. „Chcemy braci de Witte! Chcemy ich śmierci!”. „Mam rozkazy, które zabraniają komukolwiek z was zbliżyć się do więzienia, a o ile postąpicie cokolwiek bliżej, wydam polecenie strzelania!”. Tłum cofnął się.
W środku więzienia Korneliusz de Witte leżał na łożu zmożony chorobą. Jan stał u jego boku. „Kochany Korneliuszu” - rzekł - „Jest ci już lepiej? Mam karetę na tyłach więzienia, wszystko jest przygotowane na twoją ucieczkę...”. „Śmierć braciom de Witte!” ryczał tłum. „Słyszę hałas motłochu” - powiedział Korneliusz. „Tak jest.” - odparł Jan - „Oni wrzeszczą przeciwko nam ponieważ mamy listy do króla Francji. Gdzie są te listy?”. „Zostawiłem je u van Baerle`a” - odrzekł Korneliusz - „On mieszka w Dort.”. „Van Baerle!” - krzyczał Jan. „Biedny hodowca tulipanów! Nic nie wie o tych sprawach. jeżeli listy zostaną znalezione w jego domu, zostanie zabity albo wrzucony do lochu.”. „Śmierć braciom de Witte!” - darł się tłum pod więzieniem. „Te listy muszą zostać spalone...” - zawyrokował Jan - „Musimy wysłać rozkazy do van Baerle`a, aby je spalił. Kogo możemy posłać?” - zapytał Korneliusz - „Poślę Craeke`a, mojego służącego. Jest tutaj.” - podsunął Jan. Na stole była Biblia. Korneliusz ją wziął i wybrał stronę, na której zapisał informacje.
Korneliusz napisał na stronie Biblii taki oto list: „Mój szanowny van Baerle, proszę spal listy o których treści nic nie wiesz, a które oddałem tobie na przechowanie. Nie jest bezpiecznie, abyś wiedział co jest w nich napisane. Koniecznie spal je, a ocalisz niejedno życie i dobre imię Korneliusza i Jana de Witte. Sierpień, 20; 1672 roku.”. Jan wziął list i wręczył Craeke`owi. Okrzyki tłumu stały się coraz bardziej głośne: „Śmierć braciom de Witte!”. „Chodź” - rzekł Jan - „Musimy iść...”.
Jakiś człowiek torował sobie drogę przez tłum. „Mam rozkaz od rządu” - zakomunikował ów człowiek. „Polecenie, które mówi abyś zabrał stąd żołnierzy.”. Tłum zaczął napierać na żołnierzy. „Stać!” - krzyczał oficer - „Albo dam rozkaz otwarcia ognia!”. „Tu oto jest rozkaz!” - wołał człowiek - „To jest polecenie dla ciebie, mości oficerze, abyś zabrał stąd swoich ludzi.”. „To oznacza śmierć dla braci de Witte!” - odparł oficer - „Lecz ja muszę być posłusznym.”. „Żołnierze! W prawo zwrot! Naprzód marsz!”. Mundurowi oddalili się.
Idź do oryginalnego materiału