Deportacja poborowych z Ukrainy to absurdalny populizm

patrzymy.pl 5 godzin temu

Stosunek Polaków do Ukraińców zmienił się radykalnie, co było więcej niż proste do przewidzenia. Stare polskie przysłowie mówi, iż ryba i gość po trzech daniach cuchnie. W tej mało dyplomatycznej prawdzie życiowej, zawarta była przyszłość polsko-ukraińskich relacji, po początkowej solidarności, pojmowanej więcej niż naiwnie. W 2022 roku Polska była jedynym krajem na świecie, który szeroko otworzył ramiona przed uchodźcami z Ukrainy i traktował ich jak własnych obywateli, a prawdę mówiąc lepiej niż własnych obywateli.

Powstały też specjalne przepisy, tak zwana specustawa ukraińska wprowadzała mnóstwo przywilejów dla Ukraińców, między innymi wprowadziła szybką ścieżkę legalizacji pobytu w Polsce, z pominięciem standardowego systemu wizowego. Ustawa została wprowadzona przez ówczesny rząd Zjednoczonej Prawicy, ale popierały te rozwiązania wszystkie partie z wyjątkiem Konfederacji, co spowodowało, iż aż 439 posłów głosowało za. Po 4 latach, w burzliwej atmosferze, ustawa została zmieniona i okrojona do podstawowych praw, jednocześnie nałożyła na gości z Ukrainy cały szereg obowiązków i to w znacznym stopniu uporządkowało wcześniejszy „solidarnościowy” chaos. Nie znaczy to, iż wszystkie problemy zniknęły, emocje społeczne są tak duże, iż choćby tam, gdzie wcześniej nie dostrzegano problemów, nagle problemem staje się prawie wszystko.

Na tej fali płynie wielu polityków i postanowiło też popłynąć PiS, które walczy z potężnym kryzysem, wywołanym w znacznym stopniu, przez infantylne podejście do polityki zagranicznej, szczególnie w odniesieniu do Ukrainy i Unii Europejskiej. Nagle politycy PiS postanowili ścigać się z obiema Konfederacjami na antyukraińskość, chociaż wcześniej ścigali „ruskie onuce”. Pomijając fakt, iż te działania są całkowicie niewiarygodne i wynikają z desperackiej próby odbudowania poparcia, najnowsza propozycja PiS to czysty populizm, w dodatku bez żadnego znaczenia dla coraz trudniejszych relacji polsko-ukraińskich. Jarosław Kaczyński i kilku czołowych polityków PiS, zapowiedziało wniesienie projektu ustawy, która ma dotyczyć deportowania Ukraińców w wieku poborowym. Dokładnie chodzi o bezrobotnych Ukraińców, czyli jako to się dawniej mawiało bumelantów.

Definicja deportacji nie jest szczególnie skomplikowana, to po prostu przymusowe wydalenie cudzoziemca z państwa goszczącego i najczęściej wiąże się z nielegalnym pobytem lub innym naruszeniem prawa. Tymczasem Ukraińcy, czy to wieku poborowym, czy emerytalnym, przebywają w Polsce legalnie albo na podstawie praw nabytych, przyznanych na mocy specustawy albo wizy. Brak podjęcia pracy nie jest w Polsce żadnym przestępstwem, co więcej uchylanie się od służby wojskowej na Ukrainie również. Na jakiej zatem podstawie prawnej, mieliby ci Ukraińcy być deportowani? Tym bardziej jest to zasadne pytanie, iż przecież ktoś im wcześniej nadał specjalne przywileje lub wydał wizę. jeżeli już szukać jakiegoś sensu i jakiejś logiki w tym pomyśle, to chyba należałoby zacząć od podstawowej znajomości pojęć.

Jedynie takie przepisy, który upraszczałby ekstradycję ukraińskich dekowników na wniosek Ukrainy, byłby sensowne. Pytanie, czy potrzebne, bo zdaje się, iż Ukraina niespecjalnie angażuje się w takie procesy, a w Polsce skala tego wydumanego problemu, to są promile w kilkumilionowej mniejszości ukraińskiej. Z tych i wielu innych względów PiS nic na tym nie ugra i dla Polaków ta na kolanie spisana deportacja, nie ma najmniejszego znaczenia. Nikogo nie trzeba też przekonywać, iż to w Sejmie nie przejdzie i to zdecydowaną liczbą głosów przeciwnych, o ile w ogóle trafi pod obrady. Poważną polityką tego nazwać nie można, za to tanim i absurdalnym populizmem, jak najbardziej.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału