Deportowani z USA Ukraińcy trafiają na front. Media: Do granicy eskortują ich polskie służby

polsatnews.pl 2 godzin temu

Deportowani z USA ukraińscy mężczyźni często nie zdążą choćby zobaczyć swoich bliskich po powrocie do kraju, prosto z granicy idą w kamasze. - Nie dotarłem do domu, nie widziałem jeszcze rodziców. Wszystko wydarzyło się szybciej, niż się spodziewałem - mówi CNN 28-letni Wołodymyr Dudnyk, który po deportacji został wysłany na front.

@GeneralStaff.ua / Facebook
Deportowani Ukraińcy z USA trafiają od razu na front (zdjęcie ilustracyjne)

Wołodymyr Dudnyk został zatrzymany przez ukraińskich poborowych niemal natychmiast po przekroczeniu granicy Ukrainy, tuż po deportacji ze Stanów Zjednoczonych. Został od razu skierowany do ośrodka szkoleniowego.

- Kiedy byłem w samolocie do Ukrainy, wiedziałem, co mnie czeka. Miałem jednak nadzieję, iż pozwolą mi najpierw wrócić do domu. Wszystko wydarzyło się jeszcze szybciej, niż się spodziewałem. Nie dotarłem do domu, nie widziałem jeszcze rodziców - powiedział 28-latek w rozmowie z CNN.

Dudnyk spędził 51 dni na szkoleniu podstawowym, a następnie kilka tygodni uczył się obsługi dronów. w tej chwili walczy na froncie we wschodniej Ukrainie, gdzie nadano mu pseudonim "America".

USA zaostrzają politykę migracyjną

W trakcie drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa Stany Zjednoczone zaostrzyły politykę migracyjną i rozpoczęły masowe deportacje. Administracja deklaruje, iż skupia się na "najgroźniejszych przestępcach", jednak wśród zatrzymywanych są także osoby z drobnymi wykroczeniami lub bez przeszłości kryminalnej.

ZOBACZ: USA wysyłają migrantów do afrykańskiego kraju. Płacą za to miliony

To wprowadza niepewność w życie setek tysięcy osób zagrożonych deportacją. W przypadku ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym oznacza to dodatkowe ryzyko - powrót do kraju może zakończyć się bezpośrednim wysłaniem na front.

Braki kadrowe w armii Ukrainy. Setki tysięcy uchylających się od poboru

Po ponad czterech latach wojny ukraińska armia walczy z poważnymi brakami kadrowymi. Zgodnie z prawem mobilizacji podlegają wszyscy mężczyźni w wieku od 25 do 60 lat. Ministerstwo obrony Ukrainy informuje, iż około 2 mln osób jest w tej chwili "poszukiwanych" za unikanie poboru, a około 200 tys. żołnierzy przebywa poza jednostkami bez zgody.

Wielu mężczyzn uciekło z kraju lub ukrywa się przed poborowymi, którzy prowadzą kontrole dokumentów i kierują osoby bez zwolnień bezpośrednio do ośrodków szkoleniowych. Samoloty z deportowanymi z USA mężczyznami w wieku poborowym stają się dla nich łatwym celem.

Deportacja i natychmiastowa mobilizacja. Tak wygląda powrót do Ukrainy

Dudnyk, z zawodu tatuażysta, był jednym z 45 Ukraińców deportowanych 17 listopada przez amerykańską służbę ICE (Immigration and Customs Enforcement). W grupie było także pięć kobiet.

Zostali przetransportowani do Polski, a następnie przekazani polskim służbom, które eskortowały ich do granicy z Ukrainą. Jeden z deportowanych powiedział, iż do momentu przekroczenia granicy mieli założone kajdanki.

ZOBACZ: Polacy w rękach agentów ICE. Nie chroni ich czysta kartoteka

Ukraińska Straż Graniczna poinformowała CNN, iż spośród 45 mężczyzn 24 było "poszukiwanych" za uchylanie się od poboru i zostało przekazanych policji, a następnie komisjom wojskowym.

- Na pokładzie był mężczyzna z dwójką lub trójką dzieci. Jego też deportowano. Inny miał 36 lat, wyjechał do USA jako dziecko 20 lat temu i prawie nie mówi po ukraińsku. Jego też deportowano - relacjonował Dudnyk.

Zatrzymany przed sądem. Historia Dudnyka w USA

Dudnyk został zatrzymany przez ICE w sierpniu przed sądem w Pittsburghu, gdzie miał stawić się na rozprawie dotyczącej jazdy bez prawa jazdy i ubezpieczenia. Przyznał, iż wcześniej miał konflikty z prawem, m.in. zarzuty jazdy pod wpływem alkoholu, napaści i włamania, jednak - jak wynika z dokumentów sądowych - skazano go jedynie za wykroczenia drogowe i jedno zakłócenie porządku. Pozostałe sprawy umorzono lub oddalono.

- Nawet nie zobaczyłem sędziego. Od razu trafiłem do aresztu, mimo iż miałem legalny status - mówił.

Przyjechał do USA legalnie w 2019 roku na wizę uczestnika wymiany studenckiej, później uzyskał wizę studencką, która została cofnięta, ponieważ - według Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych (DHS) - "nie uczęszczał do szkoły".

ZOBACZ: Prezydent Ukrainy ogłosił sukces i pokazał zdjęcia tajnej broni

Złożył wniosek o azyl i miał pozwolenie na pracę w trakcie rozpatrywania sprawy. Dokumenty potwierdzające ten status widziała redakcja CNN.

Rzecznik DHS określił go jako "nielegalnego imigranta z Ukrainy o kryminalnej przeszłości", podkreślając, iż "otrzymał pełne prawo do obrony".

Rozdzielone rodziny. Problemy programu dla Ukraińców w USA

Ukraińcy Daryna i Żenia, którzy poprosili o anonimowość, przyjechali do USA w 2022 roku w ramach programu Uniting for Ukraine (U4U), wprowadzonego za prezydentury Joe Bidena.

Program umożliwiał Amerykanom sponsorowanie Ukraińców uciekających przed wojną. Otrzymywali oni dwuletni status humanitarny z możliwością pracy. Po jego wygaśnięciu mogli ubiegać się o przedłużenie.

Daryna otrzymała przedłużenie niemal natychmiast, ale jej mąż czekał ponad rok - aż do momentu zatrzymania przez ICE w listopadzie.

ZOBACZ: Sprzeciw wobec ICE doczekał się symbolu. Czapka ruchu oporu

Prawniczka Julia Bikbova podkreśla, iż takie przypadki - gdy część rodziny otrzymuje zgodę, a część nie - nie są odosobnione.

Daryna obawiała się, iż 34-letni Żenia, mimo problemów zdrowotnych z kręgosłupem, może trafić na front. - Na Ukrainie powołuje się choćby osoby z poważnymi schorzeniami - mówiła.

"Badanie trwało trzy minuty". Pobór mimo problemów zdrowotnych

Anton Smowż, który leciał tym samym samolotem co Dudnyk, również trafił do ośrodka szkoleniowego zaraz po przekroczeniu granicy. Twierdzi, iż poborowi zabierali wszystkich oznaczonych jako "poszukiwani", niezależnie od stanu zdrowia.

- Badanie trwało trzy minuty. Pobierali krew i uznali, iż jestem zdolny do służby - relacjonował w Kijowie, gdzie ukrywa się po ucieczce z wojska. 34-latek powiedział też, iż jego deportacja zmusiła do wyjazdu żonę i syna, obywatela USA.

- De facto deportowano także mojego syna, bo moja żona nie mogła pracować z małym dzieckiem - mówił.

Smowż został zatrzymany w USA w związku z zarzutami gwałtu i napaści seksualnej, które ostatecznie zostały wycofane. Sam stanowczo zaprzecza oskarżeniom.

Program U4U pod presją. Tysiące Ukraińców w niepewnej sytuacji

Szacuje się, iż około 280 tys. Ukraińców przyjechało do USA w ramach programu U4U, zanim został on zawieszony w styczniu 2025 roku, wraz z innymi programami humanitarnymi.

Status ten miał charakter tymczasowy i nie dawał prawa do stałego pobytu. Zakładano, iż wojna się zakończy, a uchodźcy wrócą do kraju. Tymczasem konflikt trwa już piąty rok.

Choć program formalnie nie został zniesiony, amerykańskie władze ograniczyły przyjmowanie nowych wniosków i zapowiedziały, iż przedłużenia będą przyznawane tylko w wyjątkowych przypadkach.

ZOBACZ: Eksperci ocenili rozwój wojny w Ukrainie w 2026 roku. "Pytanie nie brzmi, czy Rosja przestanie"

- Na papierze ochrona przez cały czas istnieje, ale ICE ma szerokie uprawnienia do zatrzymywania praktycznie każdego - wskazuje Bikbova.

Dodatkowo wprowadzono opłatę 1000 dolarów za przedłużenie statusu, co - wraz z wcześniejszą opłatą aplikacyjną - może być barierą dla wielu osób.

Zatrzymania mimo ważnych dokumentów. "Powiedzieli, iż jestem nielegalny"

26-letni Rusłan opowiedział CNN, iż został zatrzymany podczas kontroli drogowej, mimo iż miał ważne dokumenty.

- Poprosili o dokumenty, a gdy nie miałem przy sobie paszportu, powiedzieli, iż jestem nielegalny. Zakuli mnie w kajdanki i zabrali do więzienia - relacjonował.

Miał istotny status pobytowy jeszcze przez trzy miesiące oraz pozwolenie na pracę, ale mimo to jego dokumenty zostały unieważnione.

DHS tłumaczy, iż status humanitarny nie jest równoznaczny z legalnym pobytem i może zostać cofnięty w każdej chwili, bez podania przyczyny.

Rusłan zdecydował się na dobrowolny wyjazd z USA, aby uniknąć deportacji na Ukrainę i wcielenia do wojska.

"Nie jestem zły na Amerykanów"

Smowż przyznał, iż chciałby wrócić do USA, choć jest to mało realne. - To dla mnie kwestia zasad. Uważam, iż nie zrobiłem nic, co uzasadniałoby deportację - powiedział.

Nie jestem zły na Amerykanów. Rozumiem, iż kraj nie chce przestępców. Ja po prostu miałem pecha - dodał.

Dudnyk, mimo sugestii bliskich, nie zdecydował się na ucieczkę z wojska. - Widziałem po drodze wiele grobów żołnierzy. To zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wtedy postanowiłem, iż nie zdezerteruję i będę walczył - podkreślił.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Ambasador Iranu o Polsce: Tego oczekujemy, to minimum
Idź do oryginalnego materiału