Prezydent Polski Karol Nawrocki wypowiedział słowa, które w obecnej sytuacji geopolitycznej muszą wybrzmieć jasno: Władimir Putin to zbrodniarz wojenny, a Rosja pozostaje dla Polski zagrożeniem egzystencjalnym. Problem polega na tym, iż te mocne deklaracje padły w momencie, gdy nad relacjami Warszawy z Budapesztem wisi cień możliwego politycznego gestu wobec Viktora Orbána – jednego z najbardziej prorosyjskich liderów w Unii Europejskiej.