Wraz z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie powraca pytanie, czy Iran można pokonać militarnie. W analizach strategicznych coraz częściej pojawia się wniosek, iż choćby jeżeli możliwe jest zadanie temu państwu poważnych strat, jego trwałe podporządkowanie lub zmuszenie do kapitulacji jest awykonalne. Wynika to z konkretnych danych dotyczących geografii, demografii, potencjału militarnego oraz doświadczeń współczesnych konfliktów.
Parafrazując słowa Adolfa Rudnickiego, przytoczone przez Marka Hłaskę w „Pięknych dwudziestoletnich”: „Czy pańscy koledzy mówią już, iż pan się skończył?”, można dziś zapytać: – Panie Trump czy pańscy koledzy mówią już, iż przegrał pan tę wojnę?
Iran należy do największych państw regionu. Jego powierzchnia wynosi około 1 648 000 km², co czyni go niemal pięciokrotnie większym od Polski. Kraj zamieszkuje około 88–90 milionów ludzi, co plasuje go wśród najludniejszych państw świata. Sama skala terytorium oznacza ogromne wyzwanie logistyczne dla ewentualnej operacji wojskowej. Iran jest w dodatku krajem górzystym. Pasma Zagros i Elburs przecinają państwo na setki kilometrów, ograniczając możliwości prowadzenia ofensywy lądowej i sprzyjając obronie oraz wojnie partyzanckiej.
Potencjał militarny Iranu opiera się nie tylko na klasycznej armii. Siły zbrojne liczą łącznie około 600–700 tysięcy żołnierzy, w tym regularną armię oraz Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Dodatkowo istnieją wielomilionowe rezerwy mobilizacyjne i paramilitarna formacja Basidż, zdolna do prowadzenia działań nieregularnych. Iran od lat inwestuje w strategię asymetryczną: rozwija rakiety balistyczne średniego zasięgu, drony uderzeniowe oraz systemy obrony rozproszonej, a znaczną część infrastruktury wojskowej umieszczono w podziemnych kompleksach trudnych do zniszczenia z powietrza.
Kluczowym elementem irańskiej strategii jest zdolność oddziaływania poza własnymi granicami. Teheran utrzymuje wpływy poprzez powiązane ugrupowania w Libanie, Iraku, Syrii i Jemenie. Oznacza to, iż konflikt z Iranem niemal automatycznie rozszerza się regionalnie, angażując wiele frontów jednocześnie i zwiększając koszty operacji dla przeciwnika.
Istotne znaczenie ma także położenie geograficzne. Iran kontroluje północne wybrzeże cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowego transportu ropy naftowej drogą morską. Każda eskalacja militarna w tym rejonie wpływa bezpośrednio na ceny energii i stabilność gospodarki światowej, co ogranicza gotowość państw do prowadzenia długotrwałej wojny totalnej.
Szczególne istotną kwestią w strategii Iranu ma także libański Hezbollah, jedna z najlepiej uzbrojonych organizacji paramilitarnych na świecie, powstała w latach 80. przy wsparciu Teheranu. Ugrupowanie to dysponuje dziesiątkami tysięcy bojowników oraz ogromnym arsenałem rakietowym skierowanym przeciwko Izraelowi. Szacunki zachodnich analityków mówią choćby o ponad 100 tysiącach rakiet i pocisków różnego zasięgu. Hezbollah pełni więc rolę strategicznego „przedłużenia” irańskiego odstraszania: choćby jeżeli działania wojenne toczą się daleko od granic Iranu, jego przeciwnicy muszą liczyć się z natychmiastową eskalacją w całym regionie. Z tego powodu żydowska armia z wściekłością, żeby nie powiedzieć nienawiścią, atakuje nie tylko południowy Liban, ale i jego stolicę Bejrut nie oszczędzając cywilów.
Analizując możliwość pokonania Iranu, nie sposób pominąć doświadczeń historycznych Stanów Zjednoczonych po 1945 roku. Amerykańska armia wielokrotnie osiągała szybkie zwycięstwa militarne, jednak znacznie trudniejsze okazywało się osiągnięcie trwałych celów politycznych. Wietnam zakończył się wycofaniem wojsk i upadkiem wspieranego rządu. W Afganistanie, po dwudziestu latach obecności militarnej, władzę ponownie przejęli talibowie. W Iraku obalenie Saddama Husajna doprowadziło do długotrwałej destabilizacji regionu. Doświadczenia te pokazują różnicę między wygraną bitwą a wygraną wojną.
Iran jest państwem przygotowanym raczej do przetrwania konfliktu niż do klasycznej konfrontacji symetrycznej z największymi armiami świata. Można zniszczyć część jego infrastruktury, osłabić zdolności militarne czy ograniczyć wpływy regionalne, lecz okupacja tak dużego, ludnego i trudnego geograficznie kraju wymagałaby ogromnych sił oraz wieloletniego zaangażowania politycznego i finansowego. Trump jest osobą niecierpliwą – szybko zapala się i gaśnie równie szybko. Jego decyzje często są chaotyczne, nieprzemyślane i wywołują sprzeciw. A bez poparcia obywateli USA każdy długotrwały konflikt jest bez szans. Jak dotąd zginęło mniej niż dziesięciu żołnierzy armii amerykańskiej. Jeśli wojsko zdecyduje się na operację lądową, ofiar zacznie gwałtownie przybywać.
Dotychczasowe doświadczenia współczesnych konfliktów wskazują, iż wygrana z Iranem jest praktycznie niemożliwa w klasycznym rozumieniu wojny.
→ oprac. red.
14.03.2026
• zdjęcie tytułowe: Teheran, stolica Iranu, foto: Pixabay
• więcej o Iranie: > tutaj












