Dom, w którym słońce przestało parzyć. Wspólnie remontujemy sierociniec w Tanzanii.

W Tanzanii albinizm jest wyrokiem, którego nie wydaje sąd, ale przesądy. To świat, w którym jasna skóra i białe włosy czynią z dziecka cel – nie tylko drwin, ale i polowań. W sercu tego trudnego regionu stoi jednak miejsce, które przeczy nienawiści. To sierociniec dla dzieci z albinizmem, prowadzony przez Marthę. To, co tam zobaczyliśmy, poruszyło nas do głębi i na zawsze zostanie w naszych sercach. Skrajna bieda, brak łóżek, brak toalet, przeciekający dach i ciasne pokoje, w których dzieci śpią stłoczone – to nie obrazek z filmu, ale codzienność tych niezwykłych, pełnych ciepła i nadziei maluchów.
Martha: Matka tych, których nikt nie chciał
Sierociniec w okolicach Arusha prowadzony jest przez Marthę – niezwykłą kobietę, która sama walczy z albinizmem i najlepiej rozumie lęk swoich podopiecznych. Martha stworzyła dwa ośrodki, które są jedyną barierą między dziećmi a światem pełnym przesądów i nienawiści.
W odwiedzonym przez nas domu przebywa około 50 dzieci. Część z nich to sieroty, inne zostały porzucone przez rodziny ze względu na jasną skórę. Niektóre dzieci są tu ukrywane tylko w ciągu dnia, bo na zewnątrz, w pełnym słońcu i pośród ludzi wierzących w magiczne adekwatności ich ciał, grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Dla nich Martha i trzech opiekunów to jedyna rodzina, jaką mają.
Mary: Opowieść o nocy, która zmieniła wszystko
Jedną z najbardziej bolesnych historii, jaką usłyszeliśmy od Marthy, jest los szesnastoletniej dziś Mary. Mary nie jest sierotą – jej rodzice żyją, ale nigdy nie potrafili zaakceptować faktu, iż ich córka urodziła się „inna”.
Pewnej nocy, gdy Mary miała zaledwie 6 lat, matka przyprowadziła ją do ośrodka pod osłoną ciemności. Słowa, które wtedy padły, Martha pamięta do dziś: „Zostawiam ją u was. Nigdy nie wrócę”. Przez kolejne 10 lat rodzina nigdy się z nią nie skontaktowała. Mary uczy się dziś w szkole średniej, umie pisać i znów potrafi się śmiać, ale wciąż nosi w sobie traumę tamtego porzucenia.
Życie w cieniu Kilimandżaro: euforia z prostych rzeczy
Trudno nazwać „domem” to, co zastaliśmy na miejscu. Pięć niewielkich pokoi, w których na piętrowych łóżkach śpi razem po pięcioro, sześcioro dzieci. Gdy zapada noc, materace kładzione są na ziemi, by pomieścić wszystkich – w jednym pomieszczeniu nocuje wtedy choćby 13 osób. To tu znajduje się cały ich dobytek, miejsce do spania i nauki.
Podczas naszej wizyty zobaczyliśmy, jak wielką wartość mają rzeczy, które my uznajemy za oczywiste:
- Dzieci po raz pierwszy w życiu zobaczyły cukierka w papierku i nie wiedziały, jak go otworzyć.
- Zwykły, kolorowy flamaster piszący na papierze wzbudził w nich niewysłowiony zachwyt.
- Pękające ściany i dach, przez który deszcz kapał wprost na głowy śpiących maluchów, były dla nich codziennością, którą przyjmowały z niezwykłą pokorą.
Budujemy nową rzeczywistość: Remont, który daje nadzieję
Dziś na terenie sierocińca słychać dźwięk młotków i przesuwanych desek. Dzięki Waszemu wsparciu to miejsce przestaje być tylko niszczejącym budynkiem, a staje się prawdziwym domem. Co już udało nam się wspólnie zmienić?
- Nowy, solidny dach: Dach, który przez lata przeciekał podczas pory deszczowej, przestał być problemem. Teraz dzieci mogą spać spokojnie, nie bojąc się wody kapiącej na materace.
- Kuchnia z sercem: Wyremontowaliśmy kuchnię i zainstalowaliśmy nowoczesny piec gazowy. Koniec z gotowaniem w dymie – teraz posiłki są przygotowywane w bezpiecznych i higienicznych warunkach.
- Media i bezpieczeństwo: Ściany zostały odświeżone, doprowadziliśmy bieżącą wodę oraz instalację elektryczną. To fundamenty spokoju, których te dzieci wcześniej nie znały.
„Dla naszych dzieci to coś więcej niż nowy dach. To spokój, którego wcześniej nie mieliśmy, i poczucie, iż nie jesteśmy sami” – mówi Martha.
Co przed nami? Ostatnia prosta
Zmiany, które jeszcze niedawno były marzeniem, dziś stają się codziennością, ale praca wciąż trwa. Aby sierociniec był w pełni bezpiecznym azylem, musimy dokończyć:
Remont łazienek i sanitariatów – które od dawna nie spełniały swojej roli.
Wykończenie podłóg i elewacji – by zabezpieczyć budynek przed pyłem i wilgocią.
Zakup wyposażenia – łóżek, materacy, moskitier oraz zbiornika na wodę, którego wciąż brakuje.
Pomoc tym dzieciom jest prostsza niż myślisz.

30 zł
Para butów

70 zł
Roczne ubezpieczenie zdrowotne

150 zł
Odzież i ochrona przeciwsłoneczna

Dowolna wpłata
Każda złotówka to dar serca
Możesz wesprzeć remont sierocińca również bezpośrednio:
Nr konta: 49 1240 1994 1111 0010 3092 3882
Cel wpłaty: Sierociniec w Tanzanii
BLIK na telefon: 535 585 254
Dziękujemy za każdą pomoc. Dzięki Wam dzieci zyskują nie tylko ochronę przed deszczem, ale także poczucie, iż są ważne i kochane.
Więcej o działalności ADRA w Tanzanii możecie również przeczytać na – ADRA Tanzania











