
Stephen Miller, jeden z bliskich doradców republikanów, w rozmowie z CNN opowiedział się po stronie planów Donalda Trumpa dotyczących przejęcia Grenlandii. Podkreślał, iż Stany Zjednoczone są globalnym supermocarstwem i powinny działać adekwatnie do swojej pozycji. Sam prezydent w ostatnim czasie dał do zrozumienia, iż interesuje go wyspa należąca formalnie do Danii.
Miller stwierdził, iż „żyjemy w świecie, w którym decyduje siła”. Polityk, znany z popierania agresywnej i ekspansywnej linii w polityce zagranicznej, wypowiadał te słowa w momencie narastających pytań o to, jaką rolę USA chcą odgrywać na półkuli zachodniej. Według niego Ameryka będzie sprawować wpływ na Wenezuelę aż do czasu, gdy dojdzie tam do „wiarygodnej zmiany”.
W niedzielę Trump wystosował ostrzeżenia pod adresem kilku państw. Na liście znalazły się Kolumbia, Meksyk, Kuba oraz Grenlandia. Zaznaczył także, iż nie wyklucza uderzenia w Iran, jeżeli tamtejsze władze siłowo zdławią protesty społeczne.
Trump argumentował, iż przejęcie Grenlandii jest konieczne ze względów bezpieczeństwa narodowego USA. Zarówno władze Grenlandii, jak i rząd Danii jednoznacznie podkreśliły jednak, iż nie zgodzą się na taki scenariusz.
Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen oraz premier Danii Mette Frederiksen jasno wyrazili swój sprzeciw, publikując stanowcze oświadczenia w mediach społecznościowych, w tym na Facebooku.
Zdaniem Millera Stany Zjednoczone, jako główny filar NATO, mają obowiązek zabezpieczać Arktykę oraz strzec interesów całego sojuszu, a z tego powodu Grenlandia powinna znaleźć się w granicach USA.
Wyspa stała się jednym z celów Trumpa już po jego drugim powrocie do Białego Domu. Jej położenie strategiczne oraz znaczne zasoby naturalne sprawiają, iż jest szczególnie atrakcyjna dla republikanów.
Stany Zjednoczone są już obecne na Grenlandii, gdzie funkcjonuje amerykańska baza wojskowa. W marcu ubiegłego roku wiceprezydent J.D. Vance odwiedził wyspę razem z żoną oraz doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu, Mike’em Waltzem.












