– W Europie jest moda na prawicę, co nie tylko widać gołym okiem, ale potwierdzają to także badania, które wskazują, iż co czwarty Europejczyk w ostatnich wyborach, w których brał udział, oddał głos właśnie na partię prawicową – stwierdziła na antenie Radia Kielce dr Aleksandra Kusztal, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Dodała, iż ten trend widoczny jest w dużych i silnych państwach Starego Kontynentu: w Niemczech, Francji, Austrii, czy też Wielkiej Brytanii. Politolog zaznaczyła jednak, iż może on ulec zmianie, bo wciąż w rządach znaczących państw europejskich, na przykład Hiszpanii i Danii, zasiadają socjaliści.
Zdaniem dr Aleksandry Kusztal powodem wzrostu sympatii dla ugrupowań prawicowych jest rozczarowanie społeczeństw.
– Wyborcy nie znajdują w tych mainstreamowych partiach głównego nurtu takich, które odpowiadałyby na ich potrzeby, a przede wszystkim dawały poczucie sprawczości, realnego rozwiązywania problemów, z którymi ludzie się mierzą. Ta zmiana nastąpiła na przestrzeni wielu lat, co warto podkreślić, bo poparcie dla radykalnej prawicy jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku plasowało się na poziomie 5 procent, a 10 lat temu było to około 10 procent. Natomiast bardzo duży zwrot nastąpił w latach 2023-2025, w okresie kiedy Europę dotknął cały szereg trudności, związanych z wojną na Ukrainie, a także z ocenianymi źle przez wyborców działaniami na rzecz klimatu, czyli między innymi z Zielonym Ładem – wyjaśniła.
Politolog dodała, iż społeczeństwa wielu państw dostrzegały nieudolność swoich rządów wobec współczesnych wyzwań, które przed nimi stanęły.
– Wyzwania energetyczne, związane z bezpieczeństwem, wyzwania związane, co oczywiste, z kryzysem migracyjnym, dały wyborcom takie poczucie, iż te partie, które dotychczas były obecne w systemie, nie mają skutecznych rozwiązań na problemy, dotykające ludzi. Kolejna sprawa, to lokowanie źródeł problemów w życiu społecznym, politycznym na zewnątrz. To może być wojna, to mogą być migranci. Natomiast źródła tych problemów często tkwią w systemach społeczno-gospodarczych wewnątrz państw europejskich – powiedziała.
W tym kontekście gość Radia Kielce przytoczyła przykład wygranych przez AfD wyborów w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt. Wyjaśniła, iż jest to land o silnych sentymentach prorosyjskich, a Alternative für Deutschland niesie podobną retorykę – mówiącą o zniesieniu sankcji na Rosję, o wznowieniu budowy Nord Stream, a choćby o tym, by przywrócić język rosyjski do szkół. Ponadto Saksonia-Anhalt jest landem borykającym się z ogromnymi problemami, przede wszystkim z wyludnieniem, brakiem rąk do pracy, przy czym retoryka antyimigrancka trafia tam na bardzo podatny grunt. Znamienne jest także to, iż ten land czuje się cały czas wykluczony, zaniedbany przez rząd federalny, dzięki czemu AfD znajduje tam swoje zaplecze polityczne.
Jak stwierdziła politolog – AfD bazuje w dużym stopniu na frustracji społecznej i ekonomicznej, na poczuciu zagrożenia, i do tych wątków w swojej kampanii się odwołuje. Chce także zmienić spojrzenie na historię Niemiec, żeby nie pielęgnować tego, co jest nazywane kompleksem winy za wydarzenia II wojny światowej.
Doktor Aleksandra Kusztal stwierdziła, iż zwycięstwo AfD w wyborach w Saksonii nie będzie miało znaczącego wpływu na wynik wyborczy do Bundestagu w 2029 roku, ponieważ pozostałe niemieckie partie deklarują, iż nie podejmą współpracy z tym ugrupowaniem, nie ma więc szansy na zbudowanie ewentualnej koalicji.
Politolog wyraziła także opinię, iż wygrana AfD w Niemczech nie ma większego znaczenia dla współpracy z naszym krajem, bowiem o polityce zagranicznej decyduje rząd federalny.














