Drony nad Moskwą i zamknięte cztery lotniska: Jak długo jeszcze Rosja będzie biernie przyglądać się sytuacji?

dakowski.pl 2 godzin temu

    Źródło obrazu: Astra

    Drony nad Moskwą i zamknięte cztery lotniska: Jak długo jeszcze Rosja będzie biernie przyglądać się sytuacji?

    ZeroHedge mówi o nowej rzeczywistości: Wszystkie cztery moskiewskie lotniska musiały tymczasowo zawiesić działalność po kolejnej fali ukraińskich dronów uderzających w stolicę Rosji.

    To, co dwa lata temu uważano za niemal nie do pomyślenia, staje się teraz normą. najważniejsze pytanie nie brzmi już zatem, czy Moskwa może zostać zaatakowana, ale jak długo rosyjskie władze będą tolerować te ataki bez zmasowanego kontrataku.

    Strategia Ukrainy jest teraz oczywista. Nie chodzi już tylko o cele wojskowe na linii frontu. Ataki na Moskwę mają na celu przeniesienie wojny do serca Rosji, zakłócenie codziennego życia i stworzenie wrażenia, iż ​​nawet stolica nie jest już bezpieczna.

    Lotniska są zamknięte, loty odwołane, systemy obrony powietrznej postawione w stan najwyższej gotowości. Każdy atak generuje obrazy, które znacznie przewyższają rzeczywiste zniszczenia. To wojna z opinią publiczną.

    Stanowi to narastający problem strategiczny dla Kremla. Choć Rosja jest w stanie przechwycić większość ataków dronów, każda kolejna fala ataków zwiększa presję wewnętrzną. Ludność oczekuje ochrony, a dowództwo wojskowe coraz częściej staje przed pytaniem, ile kolejnych ataków na stolicę może tolerować.

    Wymiar polityczny jest szczególnie napięty. Prezydent Zełenski wielokrotnie deklarował zamiar przeniesienia wojny na Rosję. Jednocześnie państwa zachodnie w ostatnich miesiącach złagodziły ograniczenia dotyczące ataków na terytorium Rosji. W Moskwie będzie to prawdopodobnie coraz częściej postrzegane jako pośrednie zaangażowanie Zachodu.

    Niebezpieczeństwo polega w tej chwili na tym, iż rosyjskie władze mogą dojść do wniosku, iż czysto defensywne środki już nie wystarczają. jeżeli Moskwa odniesie wrażenie, iż ataki systematycznie się nasilają, a polityczny próg reakcji ze strony Zachodu przez cały czas się obniża, presja na znaczne rozszerzenie reakcji może wzrosnąć.

    Mogłoby to obejmować ataki na ośrodki decyzyjne w Kijowie, wzmożone niszczenie krytycznej infrastruktury, a choćby działania przeciwko tym obiektom, które Rosja uważa za zapewniające wsparcie operacyjne dla ukraińskich ataków.

    To tworzy niebezpieczną dynamikę. Każdy nowy atak dronów zwiększa presję na Moskwę, by zareagowała bardziej zdecydowanie. Każda rosyjska odpowiedź z kolei zwiększa ryzyko dalszej eskalacji.

    Prawdziwy sukces ukraińskiej kampanii dronów może zatem leżeć nie w wyrządzonych szkodach, ale w postawieniu Rosji w sytuacji, w której coraz bardziej prawdopodobne staje się ostrzejsze przeciwdziałanie militarne.

    Wojna na froncie może więc coraz bardziej stawać się wojną o reakcje polityczne.

    I tu właśnie tkwi prawdziwe zagrożenie: To nie drony same w sobie mogą doprowadzić do eskalacji konfliktu, ale kwestia tego, jak długo mocarstwo nuklearne będzie tolerować powtarzające się ataki na swoją stolicę, nie określając na nowo granic eskalacji.

    Źródło: Kolejna fala ukraińskich dronów nad Moskwą tymczasowo zamyka wszystkie cztery stołeczne lotniska

    Idź do oryginalnego materiału