Drony zamiast iluzji bezpieczeństwa. Polska armia wchodzi w nową epokę wojny

ndie.pl 3 tygodni temu
Zdjęcie: Drony zamiast iluzji bezpieczeństwa. Polska armia wchodzi w nową epokę wojny


Wojna na Ukrainie bezlitośnie obnażyła jedno: kto nie panuje nad przestrzenią powietrzną niskiego pułapu, ten przegrywa. Drony – tanie, masowe i śmiertelnie skuteczne – stały się podstawowym narzędziem współczesnego pola walki. Dla Polski oznacza to jedno: albo zbudujemy realne zdolności w zakresie bezzałogowców i systemów antydronowych, albo pozostaniemy państwem wystawionym na pierwszy cios.

Nieprzypadkowo więc systemy dronowe znalazły się wśród kluczowych priorytetów Programu Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2025–2039. Dokument jest niejawny, ale jego sens jest oczywisty: przyszła wojna nie będzie starciem czołgów na otwartym polu, ale walką o informacje, zakłócenie łączności, niszczenie infrastruktury i paraliż zaplecza przeciwnika.

Wojna przyszłości już trwa

Doświadczenia z Ukrainy pokazują skalę zmiany. Na froncie nie istnieje dziś klasyczna „linia styczności”. Zamiast niej funkcjonuje strefa śmierci o szerokości kilkunastu kilometrów, w której drony obserwują każdy ruch, wskazują cele artylerii, atakują pojazdy, stanowiska dowodzenia i zaplecze logistyczne. Bezzałogowce niszczą rafinerie, linie energetyczne, magazyny paliw i mosty – czyli dokładnie to, co decyduje o zdolności państwa do prowadzenia wojny.

Skala jest bezprecedensowa. Ukraiński przemysł wytwarza dziś setki tysięcy dronów miesięcznie. Po obu stronach konfliktu bezzałogowce stały się podstawowym środkiem rozpoznania i ataku. To nie eksperyment technologiczny – to nowy standard prowadzenia działań zbrojnych.

Polska w zasięgu dronów

Nie są to zagrożenia teoretyczne. Rosyjskie bezzałogowce naruszały już polską przestrzeń powietrzną. Podobne incydenty odnotowywano w państwach NATO: w Rumunii, krajach bałtyckich, Skandynawii. Dron choćby niewielki może przenosić ładunek wybuchowy, prowadzić rozpoznanie infrastruktury krytycznej albo testować reakcję obrony powietrznej.

To oznacza jedno: granice państwa nie kończą się już na słupkach granicznych i radarach wysokiego pułapu. Obronę trzeba budować także na wysokości kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu metrów nad ziemią.

Antydrony jako element suwerenności

Polska rozpoczęła intensywne inwestycje w systemy przeciwdziałania dronom: od rozwiązań kinetycznych po walkę radioelektroniczną. Do kraju trafiają systemy zwalczania bezzałogowców przeznaczone do ochrony wschodniej flanki NATO, podpisywane są kontrakty na amunicję krążącą, a wojsko szkoli operatorów nowych technologii.

To adekwatny kierunek, ale tempo ma znaczenie. W realiach zagrożenia ze strony Rosji nie ma luksusu wieloletnich procedur, „programów pilotażowych” i administracyjnej ostrożności. Ukraina pokazuje, iż sprzęt można wdrażać szybko, masowo i skutecznie – jeżeli państwo uzna, iż stawką jest przetrwanie.

Drony nie są już „nowinką”. Są podstawowym środkiem walki. Kraj, który nie potrafi ich produkować, zwalczać i integrować z systemami dowodzenia, traci realną zdolność odstraszania.

Od zależności do własnych zdolności

Kluczowe pytanie brzmi: czy Polska będzie wyłącznie odbiorcą technologii z zagranicy, czy zbuduje własne kompetencje przemysłowe? Wojna w Ukrainie pokazuje, iż masowość i szybkość produkcji często liczą się bardziej niż jednostkowa „najnowocześniejsza” platforma.

Bez suwerenności technologicznej w obszarze bezzałogowym Polska pozostanie zależna od dostaw zewnętrznych – a w czasie kryzysu politycznego czy wojny dostawy te mogą być opóźnione lub ograniczone. Własny przemysł dronowy i systemów antydronowych nie jest więc luksusem, ale elementem bezpieczeństwa narodowego.

Szkolenie zamiast iluzji

Nowa technologia wymaga nowego żołnierza. Operator drona, specjalista walki radioelektronicznej czy analityk danych z pola walki stają się równie ważni jak czołgista czy artylerzysta. Wprowadzanie szkoleń już na poziomie szkół średnich to krok w dobrą stronę, pod warunkiem iż nie zakończy się na projektach wizerunkowych.

Wojsko przyszłości to nie tylko sprzęt, ale kompetencje: szybkie przetwarzanie informacji, integracja systemów, umiejętność działania w środowisku nasyconym zakłóceniami i dezinformacją.

Przyspieszenie, albo luka bezpieczeństwa

Drony i systemy antydronowe nie są jedną z wielu „nowych technologii”. Są fundamentem nowoczesnej wojny. Państwo, które nie opanuje tej domeny, będzie ślepe, głuche i bezbronne wobec przeciwnika, który zrobił to wcześniej.

Polska zaczęła nadrabiać zaległości. Pytanie nie brzmi już „czy”, ale „czy wystarczająco szybko”. W realiach zagrożenia ze Wschodu każdy rok opóźnienia to potencjalna luka w bezpieczeństwie państwa.

W świecie, w którym pole walki zaczyna się nad głowami obywateli, drony przestają być technologiczną ciekawostką. Stają się jednym z filarów suwerenności. jeżeli chcemy ją zachować, musimy budować nie tylko armię ale przewagę.

Idź do oryginalnego materiału