Obecnie w Europie mamy do czynienia z absurdalną sytuacją, w której prowadzone są równolegle trzy programy mające ten sam cel – opracowanie czołgu nowej generacji. Czy taka sytuacja ma w ogóle sens? Czy może należy uznać ją jednak za przejaw przerośniętych ambicji polityków, a same programy ciągną za sobą ciężar typowej przerośniętej europejskiej biurokracji i są objawem marnowania czasu, sił i środków?