Jeśli imigranci w Rosji nie chcą walczyć z Ukrainą, Kreml ma na to sposoby. Radio Swoboda przekazało relacje osób, które - wyjeżdżając za chlebem - trafiły w piekło wojny. - Syn znalazł pracę w Moskwie jako kurier. W lipcu został zatrzymany. W jego torbie znaleziono 65 g proszku. (...) To była prowokacja - opowiedziała matka 21-letniego Szachboza Tatbijewa.
Fałszywe umowy o pracę, prowokacje służb. Tak Rosjanie werbują migrantów do wojska

Do dzisiaj, mimo trwającej od lat pełnoskalowej wojny z Ukrainą, w Rosji nie ogłoszono oficjalnie powszechnej mobilizacji. We wrześniu 2022 roku, kilka miesięcy po agresji wobec Kijowa, prowadzona była jedynie mobilizacja częściowa.
Kreml korzysta z innych opcji, aby zwiększyć liczebność swojej armii. Żołnierzom oferowane są zarobki lepsze, niż mogliby uzyskać w swoich miejscach zamieszkania. Na takie benefity mogą jednak liczyć głównie Rosjanie. Obywatele innych krajów, którzy trafiają na front, bywają traktowani gorzej.
Rosyjskie prowokacje. Służba w wojsku lub odsiadka w więzieniu
Migranci zarobkowi z Azji Środkowej stają się ofiarami prowokacji ze strony rosyjskich służb: podrzuca się im narkotyki, potem trafiają do więzienia, a tam są werbowani na wojnę przeciwko Ukrainie.
21-letni Szachboz Tatbijew z Uzbekistanu został skazany na podstawie artykułu 228 rosyjskiego kodeksu karnego, dotyczącego przechowywania, produkcji lub sprzedaży narkotyków. Według oficjalnych danych w 2024 r. (danych za 2025 r. jeszcze nie ma) skazano z tego artykułu około tysiąc cudzoziemców, z których większość pochodzi z postsowieckich krajów.
- Syn znalazł pracę w Moskwie jako kurier. W lipcu 2025 roku (...) został zatrzymany. W torbie z jedzeniem znaleziono 65 gramów proszku. Nie wiedział, iż tam są narkotyki. To była prowokacja. Skazano go na sześć i pół roku - opisywała matka mężczyzny.
ZOBACZ: Kolumbijczycy na ukraińskim froncie. Szukali pracy, Rosjanie wysłali ich na front
Historii takich jak ta jest więcej. Jak twierdzą reporterzy Radia Swoboda, wszystkie wydarzyły się po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
W więzieniach migrantom proponuje się wyjazd na wojnę w zamian za zwolnienie z więzienia. Z niektórych relacji wynika, iż w ramach wywierania presji na więźniów przez wiele dni nie dostają jedzenia i groźbami są zmuszani do podpisania umów z rosyjskim ministerstwem obrony.
Migranci w rosyjskiej armii. Niektórych wysyłano na wojnę w Ukrainie bez ich zgody
Według obrończyni praw człowieka Walentyny Czupik w latach 2022-2023 stosowano wobec więźniów różnego rodzaju przemoc fizyczną, by zmusić ich do podpisania kontraktu z armią.
Były też przypadki wysyłania osadzonych na front bez ich zgody i podpisywania jakichkolwiek dokumentów. Dotyczyło to więźniów o "niesłowiańskim wyglądzie". Obiecanego żołdu im nie wypłacano. - Żołd po prostu rozkradano, a więźniów traktowano jako darmowe mięso armatnie - twierdzi Czupik.
Do werbowania migrantów z Azji Środkowej stosuje się też oszustwa, np. fałszywe "umowy o pracę", które w rzeczywistości oznaczają wyjazd na wojnę.
ZOBACZ: Rosjanie za najbardziej wrogi kraj uważają Polskę. Zmienił się stosunek do Trumpa
Radio Swoboda opisało przypadek 23-letniego Uzbeka, który padł ofiarą takiego oszustwa. Wrócił do kraju dzięki interwencji władz, ale grozi mu proces za służbę w obcej armii.
Obrońcy praw człowieka twierdzą, iż to problem systemowy: prowokacje narkotykowe, przymusowe zawieranie umów i brak ochrony praw migrantów. Według ukraińskiego projektu "Chcę żyć" w 2025 roku w rosyjskiej armii walczyły tysiące migrantów z Azji Środkowej, głównie z Uzbekistanu.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni






