Gasili pożar, gdy Rosjanie znowu uderzyli. Ratownicy zginęli w Ukrainie

polsatnews.pl 1 godzina temu

Pięć osób zginęło w ataku Rosjan na zakłady Naftogazu w obwodzie połtawskim - poinformował Reuter. Wołodymyr Zełenski napisał, iż było to "szczególnie wstrętne", gdyż w chwili uderzenia na miejscu interweniowali funkcjonariusze Państwowej Służby Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, którzy gasili pożar. Ihor Kłymenko, minister spraw wewnętrznych Ukrainy, dodał, iż śmierć poniosło dwóch ratowników.

X/@ZelenskyyUa
Rosjanie zaatakowali w obwodzie połtawskim, są ofiary i ranni

Jak opisała agencja Reutera, do ataku doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Wówczas Rosjanie uderzyli w zakłady Naftogazu. Informację o ataku potwierdził prezes tej państwowej spółki, Serhij Korecki, który przekazał, iż rannych zostało 37 osób.

ZOBACZ: Rosjanie zaatakowali Odessę, Ukraina odpowiedziała. Płonie port w Tupase

Śmierć poniosło natomiast troje pracowników zakładu oraz dwóch ratowników Państwowej Służby Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślił, że atak Rosjan był "szczególnie wstrętny" z uwagi na to, iż ratownicy przybyli na miejsce już wcześniej i zajmowali się gaszeniem pożaru.

Byli na miejscu zanim rozpoczął się atak. Nie żyje dwóch ukraińskich ratowników

Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Ihor Kłymenko w swoim wpisie na Telegramie złożył kondolencje rodzinie oraz bliskim ratowników. Ujawnił przy tym dane zmarłych. Jak opisał, śmierć poniósł Wiktor Kuzmenko, zastępca szefa Operacyjnego Centrum Koordynacji Państwowej Służby Ukrainy ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, który również w 2024 roku brał udział w likwidacji skutków ostrzału Połtawy. Zgodnie z relacją Zełenskiego, na przestrzeni lat mężczyzna brał udział łącznie w ponad 50 akcjach.

ZOBACZ: Rosjanie ugrzęźli na froncie. Pierwsza taka sytuacja od trzech lat

W ostatnim ataku zginął także strażak-ratownik Dmytro Skryl, który służył w służbach ratunkowych od ponad 20 lat. "Wielokrotnie uczestniczył w gaszeniu złożonych pożarów w zakładach przemysłu naftowego i gazowego spowodowanych ostrzałem wroga. Odpowiedzialny i profesjonalny ratownik, który dobrze znał swoją pracę i wykonywał ją tam, gdzie było najtrudniej" - napisał o zmarłym Kłymenko.

Rosjanie zaatakowali liczne cele w Ukrainie, Zełenski reaguje. "Skrajny cynizm"

Agencja Reutera podkreśliła, iż atak na obwód połtawski miał miejsce po niedawnej deklaracji Władimira Putina, który zapowiedział zawieszenie broni na Ukrainie w dniach 8 i 9 maja. Jego decyzja jest związana z obchodzonym w Rosji Dniem Zwycięstwa, jednym z najważniejszych świat państwowych.

"To skrajny cynizm prosić o zawieszenie broni w celu przeprowadzenia propagandowych uroczystości, jednocześnie codziennie przeprowadzając takie ataki rakietowe i dronowe w okresie poprzedzającym. Rosja mogłaby zaprzestać ognia w każdej chwili, co zatrzymałoby wojnę i nasze odpowiedzi (zbrojne - red.). Potrzebny jest pokój, a do jego osiągnięcia potrzebne są realne kroki. Ukraina odpowie tym samym" - skomentował Zełenski.

ZOBACZ: Atak Rosjan w obwodzie charkowskim. Nie żyją cztery osoby, kilkanaście jest rannych


Prezydent Ukrainy wskazał w swoim wpisie, iż nie tylko obwód połtawski stał się w nocy z poniedziałku na wtorek celem rosyjskich ataków. Uderzono także w obwodzie charkowskim, gdzie ranne zostały cztery osoby, a jedna poniosła śmierć. W obwodzie dniepropietrowskim zaatakowano infrastrukturę krytyczną. Ranne zostały trzy osoby.

"W Pawłohradzie uszkodzono linie energetyczne, pozostawiając tysiące rodzin bez prądu. Były też ataki na Zaporoże i obwód kijowski, gdzie trzy osoby zostały ranne. Ogólnie rzecz biorąc, głównymi celami Rosji w nocy były nasze obiekty infrastruktury energetycznej" - kontynuował Zełenski.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Wystawa w PE. Kuzyn Kaczyńskiego pokazał swoje dzieła
Idź do oryginalnego materiału