Gdy padają na twarz, w kościele zapada cisza. Niesamowita tradycja w Wielkopolsce [ZDJĘCIA]

zwielkopolski24.pl 7 godzin temu

Historia „Turków” w Kościelnej Wsi sięga 1910 roku. Dokładnie 19 lutego, w domu Michała Światłego, przyszłego założyciela straży, zbiera się kilka osób i postanawia założyć „Straż Grobu Pana Jezusa” - tak zwane „Turki”. Zgodę wyraża ówczesny proboszcz, ksiądz kanonik Ewaryst Hornawski.

Sześciu żołnierzy i dowódca

Straż składała się z siedmiu osób. Sześciu żołnierzy i dowódcy. Tym pierwszym był wspomniany już Michał Światły. Żołnierze ubrani byli wówczas w białe stroje, wzorowane na rosyjskich mundurach.

- U nas był zabór rosyjski, a rosyjskie wojsko tak było ubrane - spodnie białe, podkasane, oficerki, białe bluzy. „Turki” miały też drewniane halabardy i miecze oraz złote hełmy z pióropuszami – żołnierze z czerwonymi, a dowódca z białym - opowiadał nam kilka lat temu Jan Grabarek, ówczesny dowódca tej formacji.

"Turki" z Kościelnej Wsi padają na twarz

Warta "Turków" przy grobie rozpoczyna się w Wielki Piątek i trwa do mszy św. Rezurekcyjnej. Podczas nabożeństwa zmartwychwstania, przed procesją, w czasie, gdy ksiądz intonuje pieśń „Wesoły nam dzień dziś nastał”, strażnicy jednocześnie padają na twarze - co nawiązuje do opisu z Nowego Testamentu, gdzie straż rzymska upadła na twarz podczas Zmartwychwstania Pana Jezusa.

Co ważne, upadek musi być równoczesny, nikt nie może się spóźnić. Właśnie na ten moment czekają zebrani w kościele wierni.

- To jest dość potężny huk. Pod posadzką są piwnice, echo się niesie, halabardy też są ciężkie, do tego dochodzi miecz, pas, hełm. Jest presja wsi. Wszyscy patrzą i nadsłuchują, czy huk jest równy - opowiadał nam Jan Grabarek.

https://zwielkopolski24.pl/wiadomosci/polska-bije-rekordy-w-produkcji-jaj-ale-na-wielkanoc-ceny-skoczyly/5jkdW4cCOzyFDM4oNrbf

Nowe stroje "Turków" z Kościelnej Wsi

Tradycja czuwania przy grobie przetrwała w Kościelnej Wsi ponad 100 lat. Nie przerwał jej choćby wybuch II wojny światowej. Wówczas „Turki” czuwały przy symbolicznym grobie na cmentarzu parafialnym.

- Niemcy zamknęli kościół, ale przerwy w pełnieniu warty nie było. Przez cztery lata (1941 - 1944) grób Jezusa urządzano na cmentarzu. Ustawiano figurę Jezusa lub krzyż, dokładnie nie wiadomo. Komendantem był wtedy mój ojciec, Leon - opowiadał Jan Grabarek.

Po zakończeniu wojny krawiec - Marian Gałka - uszył dla formacji nowe mundury, czerwono-złote. Złociste hełmy, które przepadły w czasie niemieckiej okupacji, zastąpiły czarne.

Służba w formacji to zaszczyt.

- Jest tak, iż stali ojcowie, a teraz już synowie. (…) Żołnierze muszą być kawalerami. o ile któryś się ożeni, następuje zmiana. Tylko dowódca może mieć żonę - opowiadał nam Jan Grabarek.

I z dumą wspominał rok 1997, gdy do Kalisza przybył papież - Jan Paweł II.

- Pełniliśmy wartę podczas mszy na Placu św. Józefa w Kaliszu. Krawiec Czesław Sołtysiak uszył nam stroje, na wzór tych poprzednich - tłumaczył.

Na głowach „Turków” znów błyszczały złociste hełmy.

- Stare, drewniane halabardy zastąpiły nowe, które na wzór rzymskich zrobił nam artysta kowal, Marian Guździoł spod Pleszewa. On też wykonał krótkie miecze w skórzanych pochwach - wspominał pan Jan.

Mimo upływu wieku, huk halabard wciąż niesie się po okolicy. To dowód na to, iż w Kościelnej Wsi tradycja nie jest tylko wspomnieniem, ale żywą historią kontynuowaną do dziś przez kolejne pokolenia strażników.

Idź do oryginalnego materiału