Dzieci Władimira Putina są otoczone dziesiątkami zachodnich guwernantek i sytuacja ta nie zmieniła się po wybuchu wojny w Ukrainie - takie wnioski padają w opisie dziennikarskiego śledztwa na temat nieślubnych potomków dyktatora. Kreml ma wydawać na ich utrzymanie setki tysięcy dolarów rocznie.
Gigantyczne pieniądze i zachodnie guwernantki. Doniesienia o dzieciach Putina

Niezależny serwis internetowy Sistiema dotarł do bazy oryginalnych dokumentów dotyczącej zatrudniania zagranicznych specjalistów wychowujących nieślubnych synów Władimira Putina i znanej gimnastyczki Aliny Kabajewej.
Okazuje się, iż dyktatorowi nie przeszkadza fakt, iż nauczyciele i guwernantki pochodzili z "wrogich państw". Sprawowali oni choćby pieczę nad dwoma nieślubnymi synami dyktatora już po wybuchu wojny w Ukrainie.
Zachodni nauczyciele dzieci Putina. Dyktator płaci im kokosy
Portal potwierdził, iż Putin i jego partnerka zatrudniali około 20 specjalistów do opieki nad dziećmi w latach 2017-2025. Wśród nich znajdowali się obywatele m.in. Wielkiej Brytanii, RPA, Nowej Zelandii, Niemiec, Austrii i Irlandii. Dziennikarze potwierdzili nazwiska tych nauczycieli. Nad ich rekrutacją czuwać miała pracownica Akademii Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR).
Dziennikarze oszacowali na podstawie dziesiątki umów, raportów płatności i wyciągów bankowych, ile ów guwernantki i nauczyciele mogli zarabiać. Kwoty robią wrażenie. Za tydzień pracy nauczycielki z państw anglojęzycznych mogły otrzymywać nawet 1500 funtów tygodniowo.
ZOBACZ: Brytyjski premier zrównał Trumpa z Putinem. "Mam dość"
Sistema zaznacza, iż średnie pensje oscylowały w granicach 8 tys. dolarów amerykańskich netto miesięcznie. Trzeba jednak podkreślić, iż opiekunów dzieci dyktatora wymagano pracy przez 60 godzin w tygodniu zamiast standardowych 40. Osoby zatrudnione w 40-godzinnym wymiarze zarabiały nieco mniej.
Pracownicy mogli też liczyć na dodatkowe bonusy i premie, ale ich wysokości nie ujawniono. Serwis Centrum Europy zwraca uwagę, iż nieoficjalni opiekunowie nieślubnych dzieci Putina zarabiali około sześć i pół razy więcej niż przeciętne miesięczne rosyjskie wynagrodzenie w 2025 roku.
Zachodni nauczyciele dzieci Putina musieli przestrzegać surowych zasad
Jednak wysokie pensje to nie wszystko. Zachodni edukatorzy uczący i wychowujący dzieci Putina muszą stosować się do surowych zasad.
Rodzina Kabajewej wymagała od nich, żeby dzieci bardzo gwałtownie zaczęły mówić płynnie po angielsku i niemiecku. Nauczyciele w trakcie zajęć mieli używać wyłącznie tych języków.
Co ciekawe, pedagodzy mieli też koniecznie stosować się do wymogu unikania rozmów z dziećmi na niektóre tematy.
ZOBACZ: Putin zaostrza retorykę. Wszystko przed spotkaniem Trump-Zełenski
"Nigdy nie narzucaj Dziecku swoich poglądów religijnych, politycznych ani ideologicznych. Nie omawiaj tematów związanych z relacjami seksualnymi ani edukacją seksualną bez uprzedniego uzgodnienia z Pracodawcą. Pod żadnym pozorem nie poruszaj tematów związanych z kwestiami LGBT" - takie instrukcje, zdaniem autorów śledztwa, mieli otrzymać zachodni pracownicy.
















