Za działaniami prowadzonymi w Lesie Orłowskim stoi Stowarzyszenie Historyczno-Poszukiwawcze „Wolica” – grupa pasjonatów historii, która działa na terenie regionu, odkrywając ślady przeszłości ukryte w lasach, polach i zapomnianych miejscach. Członkowie stowarzyszenia nie ograniczają się jedynie do samych poszukiwań. Dokumentują swoje odkrycia i przypominają mieszkańcom historie, które przez dziesięciolecia pozostawały niemal zapomniane. To właśnie takie działania sprawiają, iż historia przestaje być jedynie zapisem w książkach, a staje się czymś namacalnym i bliskim lokalnej społecznoś
ci.Tym razem stowarzyszenie prowadziło działania na terenie Lasu Orłowskiego w gminie Izbica. Celem poszukiwaczy było odnalezienie szczątków niemieckiego bombowca, który rozbił się tam 3 kwietnia 1944 roku. Maszyna brała udział w bombardowaniu wsi Majdan Sitaniecki w powiecie zamojskim – jednej z tragicznych pacyfikacji przeprowadzonych przez Niemców podczas II wojny światowej.- Niemcy zbombardowani wieś z zemsty na ludności cywilnej, która wspierała oddziały partyzanckie ukrywające się w okolicach wsi oraz lesie Pańska Dolina. W wyniku bombardowania zginęło 13 osób, zarówno partyzanci, jak i osoby cywilne. Spalono 82 budynki. Samolot, który rozbił się w Orłowskim Lesie, według zeznań mieszkańców, miał zostać trafiony przez oddział partyzancki. Samoloty, które zbombardowały wieś, startowały z lotniska w Mokrem koło Zamościa. Ten przez nas poszukiwany nie był wstanie wrócić na lotnisko startowe i skierował się w stronę lotniska w Depułtyczach Królewskich koło Chełma - opowiada Wojciech Werus prezes stowarzyszania. I dodaje:- W wyniku poważnych uszkodzeń nie doleciał do celu i rozbił się w dużym kompleksie leśnym. Zginęły dwie osoby (pilot i strzelec-radiooperator). Według wspomnień świadków tamtego wydarzenia miał być to Junkers Ju 87 Stuka (z niem. Sturzkampfflugzeug) – niemiecki bombowiec nurkujący. Jak podkreśla Werus, żandarmeria niemiecka dość gwałtownie przyjechała na miejsce katastrofy i zabezpieczyła wrak samolotu. - Pochowali załogę w pobliżu pogorzeliska. Nieco szybciej na miejscu zdarzenia zebrała się ludność pobliskich wsi oraz partyzanci. Rozkradziono bardzo dużą część samolotu. Do początku lat 50-tych XX wieku w koronach drzew można było zaobserwować wbite elementy poszycia samolotu. Do dzisiaj miejsce to zostało dość dobrze oznaczone. Nie rośnie tam praktycznie żadna roślinność, a po ruszeniu tylko wierzchniej warstwy gleby czuć zapach paliwa, oleju oraz spalenizny - wyjaśnia nam Wojciech Werus. Odnalezione przedmioty mają dużą wartość historyczną i mogą pomóc w lepszym poznaniu przebiegu katastrofy oraz losów maszyny.- Odnaleźliśmy elementy aluminiowego poszycia, resztki szyb z kabiny pilota, silniczek elektyczny, przewody, a co najciekawsze, część zapięcia od spadochronu. Mnóstwo ciekawych przedmiotów, które zainteresują miłośników awiacji oraz historii II wojny światowej - dodaje Werus. Jak podkreślają członkowie Stowarzyszenie Historyczno-Poszukiwawcze „Wolica”, to dopiero początek pracy nad historią katastrofy w Lesie Orłowskim. Poszukiwacze zapowiadają, iż będą dalej badać to miejsce i porządkować informacje, które przez lata były powielane w różnych relacjach i wspomnieniach mieszkańców. Ich celem jest między innymi dokładne ustalenie modelu samolotu oraz odnalezienie elementu, który pozwoli jednoznacznie potwierdzić typ rozbitej
maszyny.Jak zaznaczają, wokół historii katastrofy przez lata narosło wiele nieścisłości. To pokazuje, jak ważna jest dziś praca regionalnych pasjonatów historii. Dzięki takim działaniom możliwe jest nie tylko odnajdywanie materialnych śladów przeszłości, ale również oddzielanie faktów od powielanych przez lata domysłów. Każdy wydobyty z ziemi fragment metalu, element wyposażenia czy część poszycia może stać się brakującym elementem historycznej układanki i pomóc lepiej zrozumieć wydarzenia, które rozgrywały się na tych terenach podczas II wojny ś
wiatowej.Poszukiwacze aktywnie działają również w mediach społecznościowych, gdzie publikują zdjęcia, relacje i efekty swoich prac. W ten sposób przybliżają mieszkańcom historię ich małych ojczyzn i pokazują, iż choćby dobrze znane miejsca mogą skrywać niezwykłe tajemnice. Ich działalność budzi zainteresowanie przeszłością, zachęca do poznawania historii własnej okolicy i często rozbudza w mieszkańcach pasję do odkrywania lokalnego
dziedzictwa.Czytaj także: