Groźby nuklearne z Moskwy. Rosja wskazuje konkretne polskie miasto

warszawawpigulce.pl 2 godzin temu

Niepokój w Europie znów rośnie po wypowiedziach Siergieja Karaganowa – politologa, ideologa Kremla i jednego z nieformalnych doradców Władimira Putina. W ostatnich miesiącach Karaganow kilkukrotnie sugerował możliwość użycia przez Rosję broni jądrowej przeciwko państwom europejskim, jeżeli Moskwa „zbliży się do porażki”. Co więcej, w medialnych interpretacjach jego słów pojawiły się konkretne miasta – w tym Poznań, a także cele w Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Fot. Shutterstock

Choć same wypowiedzi są szokujące, warto oddzielić emocje od faktów i zrozumieć, jaki jest ich rzeczywisty sens.

Kim jest Karaganow i dlaczego jego słowa są nagłaśniane

Siergiej Karaganow od lat pełni rolę ideologicznego „testera nastrojów”. Nie jest decydentem wojskowym ani autorem oficjalnej doktryny nuklearnej Rosji. Jest natomiast osobą, która publicznie mówi to, czego Kreml nie chce wypowiadać wprost. Jego wypowiedzi często przesuwają granice debaty, normalizując skrajne scenariusze i sprawdzając reakcje Zachodu.

W rosyjskim systemie władzy to znany mechanizm. Najpierw kontrowersyjna teza pojawia się w ustach ideologa. jeżeli spotka się z ostrą reakcją, Kreml może się od niej dystansować. jeżeli zostanie „oswojona”, staje się elementem szerszej narracji.

Dlaczego pada nazwa Poznań

Wbrew sensacyjnym nagłówkom, wskazanie Poznania nie oznacza istnienia konkretnego planu ataku. Miasto pojawia się raczej jako symbol, a nie realny cel militarny. W rosyjskiej narracji Poznań bywa kojarzony z logistyką NATO, obecnością infrastruktury wojskowej i zapleczem dla sił sojuszniczych w Europie Środkowej.

To wystarczy, by w propagandowym przekazie uczynić z niego „miasto NATO”, choćby jeżeli z militarnego punktu widzenia nie miałoby to żadnego sensu w kontekście użycia broni jądrowej. W retoryce Kremla nie chodzi o mapę, ale o emocje.

Propaganda zamiast strategii

Groźby Karaganowa nie są elementem realnej strategii wojskowej, ale klasycznym narzędziem wojny informacyjnej. Ich celem jest zastraszenie społeczeństw Zachodu, wywołanie presji politycznej i podsycanie podziałów wewnątrz NATO.

Przekaz jest prosty: dalsze wsparcie Ukrainy może mieć „niewyobrażalne konsekwencje”. To próba oddziaływania nie na rządy, ale na opinię publiczną – wyborców, media, debatę społeczną. Strach ma osłabić determinację, zasiać wątpliwości i zmusić Zachód do samoograniczania się.

Warto też zauważyć, iż Rosja sięga po retorykę nuklearną zwykle wtedy, gdy jej pozycja militarna lub polityczna słabnie. Groźby pojawiają się nie w momentach siły, ale frustracji.

Dlaczego to nie jest realny scenariusz

Użycie broni jądrowej przeciwko państwu NATO oznaczałoby dla Rosji natychmiastową odpowiedź i katastrofalne konsekwencje. Kreml doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego wypowiedzi Karaganowa należy traktować jako element psychologicznej gry, a nie zapowiedź działań.

Rosja od lat operuje eskalacją werbalną, licząc na efekt mrożący. Do tej pory była to strategia głośna, ale pusta.

Disclaimer: Publikujemy i analizujemy tego typu wypowiedzi wyłącznie w celach informacyjnych. Słowa rosyjskich ideologów należy traktować z dużą ostrożnością. W przeszłości wielokrotnie okazywały się one elementem propagandy, a nie zapowiedzią realnych działań. Straszenie bronią nuklearną jest dziś jednym z narzędzi presji politycznej Kremla, a nie dowodem na istnienie konkretnych planów wobec Polski czy innych państw Europy.

Idź do oryginalnego materiału