Choć miniony tydzień w Tatrach był spokojniejszy od poprzednich i na szczęście obyło się bez wypadków śmiertelnych, ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nie mogli narzekać na brak pracy. Najpoważniejsze interwencje dotyczyły turystki, która spadła z wysokości w rejonie Zawratowego Żlebu, oraz obywatela Ukrainy, który utknął na Orlej Perci. W obu przypadkach działania ratownicze utrudniały pogarszające się warunki atmosferyczne.
Szczególnie wymagająca okazała się akcja przeprowadzona w czwartek, 15 października. O godzinie 11.10 do centrali TOPR dotarła informacja od przypadkowych turystów, którzy byli świadkami upadku kobiety z wysokości w rejonie Zawratowego Żlebu.
Na miejsce natychmiast skierowano śmigłowiec, z którego desantowano dwóch ratowników. Sytuację komplikowała jednak gwałtownie pogarszająca się pogoda. Ze względu na trudne warunki zdecydowano o skierowaniu do akcji kolejnych zespołów, które miały pomóc w transporcie poszkodowanej. Śmigłowiec dostarczał ratowników poniżej miejsca wypadku, gdzie pozwalał na to pułap chmur.
Po udzieleniu kobiecie niezbędnej pomocy rozpoczęto jej transport na noszach w kierunku Hali Gąsienicowej. Ostatecznie poprawa pogody umożliwiła ponowne wykorzystanie śmigłowca, który zabrał poszkodowaną z rejonu Zmarzłego Stawu i przetransportował do zakopiańskiego szpitala.
W wymagającej akcji uczestniczyło 16 ratowników TOPR oraz załoga śmigłowca.
Turysta utknął na Orlej Perci. Ratownicy musieli użyć lin
Równie trudną interwencję przeprowadzono dwa dni wcześniej, we wtorek 13 października. O godzinie 14.34 do centrali TOPR zgłosił się obywatel Ukrainy, który utknął na Orlej Perci w rejonie Koziej Przełęczy Wyżniej. Mężczyzna nie był w stanie samodzielnie kontynuować wędrówki.
Ratownicy podjęli próbę dotarcia do niego z wykorzystaniem śmigłowca, jednak pogarszające się warunki atmosferyczne uniemożliwiły bezpośredni desant w pobliżu poszkodowanego. Dwóch ratowników przetransportowano jedynie w rejon Koziej Przełęczy, skąd dalszą część drogi musieli pokonać pieszo.
Po dotarciu do turysty rozpoczęto skomplikowaną operację sprowadzania go w bezpieczny teren. Konieczne było wykorzystanie technik linowych. Ostatecznie mężczyznę sprowadzono na Halę Gąsienicową, a cała akcja zakończyła się około godziny 20.
Tego samego dnia ratownicy interweniowali również w Dolinie Strążyskiej, gdzie pomocy wymagało dziecko z rozciętym łukiem brwiowym.
Zasłabnięcia, urazy i pomoc z powietrza
Pozostałe dni również przyniosły kilka interwencji, choć na szczęście nie wymagały one tak rozbudowanych działań ratowniczych.
W piątek 9 października śmigłowiec TOPR przetransportował do zakopiańskiego szpitala turystkę, która doznała urazu nogi w rejonie Iwaniackiej Przełęczy. Wcześniej ratownicy, wspólnie ze strażakami Państwowej Straży Pożarnej w Zakopanem, uczestniczyli w ćwiczeniach symulujących pożar schroniska na Hali Kondratowej. W działaniach wykorzystano również drony.
W sobotę pomoc była potrzebna rolnikowi, który podczas prac polowych doznał rany szarpanej ręki. Po zaopatrzeniu obrażeń poszkodowanego przetransportowano samochodem terenowym do szpitala.
Z kolei w niedzielę 11 października o godzinie 12.40 ratownicy zostali powiadomieni o problemach zdrowotnych turysty chorującego na cukrzycę, który źle poczuł się w rejonie Świstówki Roztockiej. Na pomoc wyruszył ratownik pełniący dyżur w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Po dotarciu do mężczyzny i ocenie jego stanu zdecydował o konieczności wezwania śmigłowca, którym chorego przetransportowano do szpitala.
W poniedziałek 12 października TOPR interweniował na Hali Gąsienicowej, gdzie jeden z turystów był wyczerpany, a także w rejonie Polany pod Wołoszynem.
Jedynym dniem bez interwencji była środa 14 października.
TOPR ostrzega: w Tatrach zrobiło się wyjątkowo niebezpiecznie
Ratownicy zwracają uwagę, iż wraz z nadejściem jesieni warunki na tatrzańskich szlakach uległy znacznemu pogorszeniu. Szczególnym zagrożeniem są nocne przymrozki, w wyniku których na szlakach pojawia się trudny do zauważenia, szklisty lód, określany jako verglas.
Niebezpiecznie jest zwłaszcza na północnych stokach, gdzie przez cały czas zalega pokrywa śnieżna. W wyniku zamarzania śnieg stał się twardy i śliski, a choćby niewielkie potknięcie może zakończyć się niekontrolowanym upadkiem z dużej wysokości.
Dodatkowe zagrożenie stanowią wystające spod śniegu kamienie, które podczas upadku mogą spowodować bardzo poważne, a choćby śmiertelne obrażenia.
TOPR po raz kolejny apeluje do turystów o rozwagę, odpowiednie przygotowanie do wyjścia w góry i dostosowanie planów do aktualnych warunków. Jesienna aura w Tatrach potrafi być wyjątkowo zdradliwa, a pozornie łatwy fragment szlaku może zamienić się w niebezpieczną pułapkę.
Źródło: TOPR, podsumowanie działań ratowniczych z 9–15 października 2026 r.
















