Samolot Royal Air Force miał zakłócany sygnał GPS. Na pokładzie maszyny był brytyjski szef resortu obrony John Healey. Jak wskazuje BBC, za atak mają odpowiadać Rosjanie.
Incydent blisko granicy Rosji. Zakłócili GPS, na pokładzie sekretarz obrony

Pierwszy o sprawie informował brytyjski "Times". Do incydentu doszło w czwartek, kiedy sekretarz obrony Wielkiej Brytanii John Healey wracał z wizyty u brytyjskich żołnierzy w Estonii. Stacjonują tam ze względu na ćwiczenia NATO przy granicy z Rosją.
"Uważa się, iż za atakiem stoi Rosja" - wskazuje BBC. Piloci samolotu RAF byli zmuszeni korzystać z innego systemu nawigacyjnego. Standardowy GPS był wyłączony przez trzy godziny lotu.
ZOBACZ: "Niebezpieczne i niedopuszczalne". Londyn grzmi po incydencie z udziałem Rosjan
Zdarzenie miało miejsce dzień po ujawnieniu informacji o dwóch rosyjskich samolotach bojowych, które przechwyciły samolot zwiadowczy RAF-u nad Morzem Czarnym w kwietniu.
Rosja zakłóca GPS. Incydenty z samolotami Wielkiej Brytanii
Nie jest jasne czy sekretarz Healey był celem ataku. BBC zaznacza, iż brytyjski resort obrony dotychczas nie skomentował sprawy.
Incydent z zeszłego miesiąca wymusił uruchomienie systemów awaryjnych brytyjskiego samolotu zwiadowczego RC-135 Rivet Joint. Rosyjski Su-35 przeleciał tak blisko, iż wyłączył się autopilot maszyny - opisuje BBC.
O zdarzeniach lotniczych Healey mówił podczas wizyty w Estonii. Chwalił profesjonalizm pilotów RAF oraz wspomniał o "niedopuszczalnych" przelotach rosyjskich samolotów.
ZOBACZ: Brytyjski premier zrównał Trumpa z Putinem. "Mam dość"
W 2024 roku doszło do zakłócenia sygnału GPS RAF-u, na pokładzie którego w pobliżu rosyjskiej granicy podróżował ówczesny sekretarz Wielkiej Brytanii Grant Shapps.









