Incydent mukdeński z 1931 roku: prowokacja, która rozpoczęła agresję Japonii na Chiny

chiny24.com 5 godzin temu
Zdjęcie: Incydent mukdeński z 1931 roku: prowokacja, która rozpoczęła agresję Japonii na Chiny


Wieczorem 18 września 1931 roku nastąpiła eksplozja dynamitu, w wyniku której uszkodzeniu ulec miał odcinek torów Kolei Południowomandżurskiej w pobliżu Mukdenu, dzisiejszego Shenyangu. Jeszcze tej samej nocy japońska Armia Kwantuńska zaatakowała chiński garnizon Beidaying i rozpoczęła szturm na miasto. Wydarzenie znane jako incydent mukdeński, a w Chinach jako incydent z 18 września, stało się bezpośrednim początkiem japońskiej inwazji na Mandżurię, a potem na całe Chiny.

Eksplozja była zaplanowaną prowokacją. Została przeprowadzona przez oficerów Armii Kwantuńskiej, czyli japońskiej formacji stacjonującej w północno-wschodnich Chinach. Japońskie źródła archiwalne wskazują, iż eksplozja w istocie nieznacznie naruszyła bardzo krótki fragment toru koło Liutiaohu (zdjęcie z inspekcji miejsca “sabotażu” widzicie Państwo u góry artykułu). Następnie japońskie dowództwo wojskowe przypisało sabotaż chińskim żołnierzom i potraktowało go jako powód do podjęcia działań zbrojnych.

Mieszkańcy Shenyangu nie zwrócili uwagi na ten nocny wybuch. Od długiego czasu w okolicy regularnie odbywały się japońskie ćwiczenia wojskowe. Do eksplozji przy torach doszło około godziny 22.20, a niedługo potem rozpoczął się ostrzał chińskiego garnizonu w Beidaying, położonego na północ od miasta. Do rana 19 września japońskie oddziały opanowały Shenyang.

Tor kolejowy i gotowy pretekst

Kolej Południowomandżurska była kluczowym elementem, kręgosłupem japońskiej obecności w regionie. Łączyła porty i miasta Mandżurii, a wokół jej infrastruktury działały przedsiębiorstwa, osiedla oraz instytucje związane z japońską administracją i wojskiem. Linię chroniła armia Kwantuńska, ale jej rola wykraczała daleko poza ochronę transportu.

Wybuch przy Liutiaohu pozwolił przedstawić atak Japończyków jako “zdecydowaną odpowiedź” na rzekome zniszczenie japońskiego mienia. W rzeczywistości wybuch dynamitu miał tak niewielki wpływ na stan szyn, iż Japończycy po dokonaniu inspekcji przywrócili ruch pociągów bez dokonywania jakichkolwiek napraw. Ale nie miało to oczywiście wpływu na decyzję o rozpoczęciu ofensywy. W ciągu godzin od eksplozji japońskie działania objęły nie tylko teren przy linii kolejowej, ale także chińskie stanowiska wojskowe i Shenyang.

Armia Kwantuńska przygotowała operację bez zgody rządu w Tokio. Japoński gabinet po otrzymaniu wiadomości o walkach przyjął zasadę nieeskalowania konfliktu. Wojsko nie zastosowało się do niej i rozszerzało operacje na kolejne obszary Mandżurii.

Chiny w chwili kryzysu

W 1931 roku Republika Chińska nie była państwem o jednolitej kontroli nad całym terytorium. Rząd Czang Kaj-szeka w Nankinie mierzył się z walkami z regionalnymi watażkami (war lords) oraz wojną domową z Komunistyczną Partią Chin. Okoliczności te ograniczały zdolność władz centralnych do szybkiej odpowiedzi na działania w Mandżurii.

Zwierzchność nad północno-wschodnimi Chinami sprawował w tym czasie Zhang Xueliang, dowódca Armii Północno-Wschodniej. Zhang uznawał formalnie zwierzchnictwo rządu w Nankinie, zachowując własne struktury wojskowe i administracyjne. Szersze tło układu sił z przełomu lat 20. i 30. Przedstawiła na naszym portalu Milena Świeboda w artykule o rządach Guomindangu w dekadzie nankińskiej.

Dekada Nankińska – rządy Guomindangu

Chińskie oddziały w Mandżurii nie zdołały powstrzymać natarcia. Część sił wycofywała się zgodnie z rozkazami przełożonych, a lokalne próby oporu nie zmieniły przebiegu kampanii. W następnych miesiącach armia japońska opanowała trzy północno-wschodnie prowincje Chin. Inwazja przesunęła walki daleko poza miejsce prowokacji i przekształciła incydent lokalny w okupację rozległego regionu.

W tle pozostawała wcześniejsza rywalizacja Chin i Japonii o wpływy w Azji Północno-Wschodniej. Po wojnie chińsko-japońskiej z lat 1894–1895 Japonia uzyskała silniejszą pozycję w regionie, a po wojnie rosyjsko-japońskiej z lat 1904–1905 przejęła południowomandżurskie interesy kolejowe Rosji. Tę wcześniejszą fazę relacji przedstawiliśmy w artykule o wojnie chińsko-japońskiej z lat 1894–1895.

Mandżukuo i reakcja Ligi Narodów

1 marca 1932 roku, po zajęciu Mandżurii, powołano Mandżukuo. Nowe państwo miało własne instytucje i symbolikę, ale realną kontrolę sprawowała Armia Kwantuńska. Cesarz Puyi, ostatni władca dynastii Qing, został najpierw jego naczelnikiem, a od 1934 roku cesarzem.

Rząd chiński wystąpił do Ligi Narodów. Organizacja wysłała do Chin Komisję Lyttona, której przewodniczył brytyjski dyplomata Victor Bulwer-Lytton. Komisja rozpoczęła badanie sprawy dopiero w 1932 roku, gdy Mandżukuo już istniało. Raport opublikowany we wrześniu tego roku nie uznał działań Armii Kwantuńskiej za legalną samoobronę ani Mandżukuo za państwo powstałe w warunkach swobodnej decyzji miejscowej ludności.

24 lutego 1933 roku Zgromadzenie Ligi Narodów przyjęło zalecenia raportu. Delegacja Japonii opuściła obrady, a 27 marca rząd w Tokio złożył formalne wypowiedzenie członkostwa w organizacji. Wystąpienie stało się skuteczne po upływie dwóch lat, zgodnie z zasadami Ligi. Liga nie zastosowała środków, które doprowadziłyby do wycofania japońskich wojsk z Mandżurii.

W Stanach Zjednoczonych sekretarz stanu Henry Stimson ogłosił w 1932 roku zasadę nieuznawania układów naruszających prawa USA lub zobowiązania międzynarodowe dotyczące Chin. Doktryna Stimsona nie zmieniła sytuacji na miejscu. Mandżukuo pozostało pod japońską kontrolą do sierpnia 1945 roku.

To był dopiero akt pierwszy…

Noc 18 września 1931 roku otworzyła Japonii drogę do zajęcia Mandżurii, utworzenia Mandżukuo i dalszej eskalacji konfliktu chińsko-japońskiego w następnych latach. Eskalacji sprzyjała pogłębiająca się słabość Republiki Chińskiej, w której nurt reformatorski przegrywał między innymi z rozpowszechniającą się na ogromną skalę korupcją. Eskalacji sprzyjała też nijaka postawa państw trzecich, Ligi Narodów, Stanów Zjednoczonych.

Po 6 latach Japończycy posłużyli się sprawdzonym wcześniej narzędziem. 7 lipca 1937 roku japońskie oddziały sprowokowały tzw. „incydent na moście Marco Polo” (albo inaczej „bitwę o most Lugou”), gdzie doszło do starcia żołnierzy japońskich z żołnierzami chińskimi. Incydent ten stał się oficjalnym casus belli dla Cesarstwa Japonii. Tego dnia w Chinach zaczęła się wojna, która po dwóch latach stała się częścią konfliktu znanego nam jako II wojna światowa…

Dziś doskonale widać, iż Chińczycy wyciągnęli ze swojej tragicznej historii bardzo wiele wniosków. Przede wszystkim zaś taki, iż w relacjach międzynarodowych, zwłaszcza w obliczu konfliktu, trzeba liczyć przede wszystkim na siebie. Czego w Warszawie nikt nie jest w stanie pojąć. Pomimo jakże podobnych doświadczeń historycznych.

Źródła

Leszek B. Ślazyk

e-mail: [email protected]

© www.chiny24.com

Idź do oryginalnego materiału