Jak oślepić drona

polska-zbrojna.pl 51 minut temu

Namierzyć bezzałogowca dzięki specjalnego modułu zainstalowanego na hełmie, aktywować wiązkę lasera, która zniszczy kamerę drona i… spokojnie czekać na jego rozbicie się – tak działa system Syland, nowość opracowana przez Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych. System laserowego zwalczania dronów prezentowany jest podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego.

– Drony FPV można zwalczać, strzelając z działek albo shotgunów. My postanowiliśmy pójść inną drogą i stworzyć system, który będzie je oślepiał – mówi Jerzy Łukasiewicz z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych w Warszawie. Tak powstał Syland.

System składa się z trzech elementów. Jego serce stanowi głowica optoelektroniczna wyposażona w zespół kamer – dwie termowizyjne i jedną światła dziennego. Dzięki nim można wykryć zbliżającego się drona. – Głowica pozwala na skuteczne działanie zarówno w dzień, jak i w nocy – wyjaśnia Łukasiewicz.

REKLAMA

Obraz przez nią rejestrowany wędruje do specjalnego modułu wbudowanego w hełm. Żołnierz, zakładając go, ma przed oczami wizjer. Sam hełm posiada też urządzenie zapewniające orientację przestrzenną. Poruszając głową, operator Sylanda może śledzić i namierzać bezzałogowiec, a we właściwym momencie wcisnąć przycisk na panelu sterowania. Głowica emituje wówczas wiązkę lasera, która jest w stanie w ułamku sekundy zniszczyć kamerę drona.

– Bezzałogowiec zostaje oślepiony, a jego operator traci orientację w terenie. W takiej sytuacji trudno mu przeprowadzić atak, rozpoznanie, a choćby trudno mu powrócić dronem do miejsca startu. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to uderzenie o ziemię bądź rozbicie się na jakiejś przeszkodzie – zaznacza Łukasiewicz. Zasięg wiązki to 1 km.

Syland jest tak funkcjonalny, iż choćby w razie awarii systemu nahełmowego żołnierz może podążać za dronem, używając joysticka na panelu sterowania. System zasilany jest akumulatorem o pojemności odpowiadającej baterii samochodu osobowego. To wystarczy na pół godziny ciągłej pracy głowicy. Oczywiście akumulatory można wymieniać i doładowywać.

– W założeniu Syland stanowi ostatnią linię obrony przed dronami przeciwnika. Można go aktywować na przykład w miejscu rozlokowania radiostacji czy sztabu – tłumaczy Łukasiewicz. System został już przetestowany. To pierwsze tego typu rozwiązanie w Polsce, choć podobne proponują też firmy z kilku innych państw.

Łukasz Zalesiński
Idź do oryginalnego materiału