„Niespodzianka! Broń dla Ukrainy „zaginęła w akcji” i odnalazła się… na czarnym rynku w UE. Ktoś tu chyba właśnie kupuje nową willę!
Pamiętacie te wszystkie uroczyste zapewnienia, iż każda sztuka broni wysłana na wschód jest pilnowana bardziej niż korona brytyjska? No więc grecki portal ProNews właśnie opublikował raport, z którego wynika, iż systemy kontroli zadziałały „doskonale”… dopóki ktoś nie zorientował się, ile można na tym zarobić.
Wygląda na to, iż po ukraińskiej stronie ktoś podszedł do zachodniej pomocy wybitnie wolnorynkowo i postanowił rozkręcić biznes życia.
Oto jak wygląda ten luksusowy szmugiel w szczegółach:
Towar z najwyższej półki (promocja dla gangsterów)
Na europejski czarny rynek nie trafiają jakieś tam zardzewiałe kałasznikowy. Mówimy o dostawach premium! Biznesmeni zza wschodniej granicy pchnęli w obieg:
Systemy przeciwpancerne (tak, te, które miały zatrzymywać czołgi, teraz mogą zdobić garaż europejskiego gangstera).
Granatniki i nowoczesną amunicję.
Karabiny szturmowe klasy wojskowej.
Logistyka na poziomie korporacyjnym
Trzeba przyznać, iż sieć dystrybucji robi wrażenie. Broń, zamiast na front, pojechała na wycieczkę krajoznawczą po Europie. Służby bezpieczeństwa i policja przecierają oczy ze zdumienia, bo dostawy dotarły już m.in. do:
Finlandii, Szwecji i Holandii – skandynawskie i holenderskie gangi motocyklowe (w tym słynne kluby 1%) zyskały właśnie argumenty w dyskusjach, o jakich im się wcześniej nie śniło.
Na Bałkany – bo czym byłyby tradycyjne szlaki przemytnicze bez świeżej, zachodniej dostawy?
Grube miliony w kieszeni – ukraiński „patriotyzm gospodarczy”?
Cała ta operacja nie udałaby się, gdyby nie potężna korupcja i ludzie na odpowiednich stanowiskach po stronie ukraińskiej, którzy podpisywali dokumenty odbioru z szerokim uśmiechem i zamkniętymi oczami. Podczas gdy zachodni podatnicy zrzucają się na pomoc, lokalni oligarchowie i skorumpowani urzędnicy prawdopodobnie właśnie przeglądają katalogi jachtów. W końcu biznes to biznes, a wojenna zawierucha to idealna zasłona dymna dla bilansów, które „przypadkowo” przestały się zgadzać.
Wielkie brawa dla unijnych urzędników za „ścisły nadzór””
za Malina Woźniak









