Jest decyzja Polski w sprawie udziału w wojnie w Iranie

bialyorzel24.com 1 godzina temu

Polscy żołnierze aktywnie uczestniczyli w misjach stabilizacyjnych w Iraku i Afganistanie, działając ramię w ramię z siłami USA i NATO. 28 lutego Ameryka rozpoczęła naloty na Iran. Szef polskiej dyplomacji określił, czy Polska weźmie udział w tym konflikcie.

Według szacunków z początku 2026 roku liczebność Wojska Polskiego wynosi 150 tys. żołnierzy zawodowych. Fot. KPRP

Polska nie planuje wysyłać swoich żołnierzy na Bliski Wschód – zapewnił 9 marca minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Pytany na antenie TOK FM, czy na prośbę prezydenta USA Donalda Trumpa Polska mogłaby wesprzeć operację przeciw Iranowi, odpowiedział, iż nie ma takich planów, a najważniejsze jest stanowisko zwierzchnika sił zbrojnych. – Już prezydent Karol Nawrocki powiedział, iż nie zgodziłby się na użycie polskiego wojska i nie ma pomysłów rządu, aby o taką zgodę występować – wskazał Sikorski.

Lekcja z przeszłości

Tę deklarację warto czytać w świetle doświadczeń z wcześniejszych lat. Udział Wojska Polskiego w Iraku i Afganistanie był realnym, wieloletnim wysiłkiem – i miał realną cenę. W Iraku polski kontyngent działał w latach 2003-2008. Przez misję przewinęło się ponad 15 tys. żołnierzy, a 22 zginęło. W Afganistanie – od początku zaangażowania Polski – służbę pełniło ponad 28 tys. żołnierzy i pracowników wojska; w działaniach bojowych poszkodowanych było 869 osób, a śmierć poniosło 43 żołnierzy i 2 pracowników wojska. To właśnie te liczby wracają w tle, gdy pada pytanie o kolejną „daleką wojnę”.

Doświadczenia Iraku i Afganistanu pokazują jedno: decyzje o ekspedycjach wojskowych zawsze mają długi cień. choćby jeżeli zaczynają się jako „pomoc sojusznikom” lub „misja ograniczona w czasie”, potrafią rozlać się na lata, wciągnąć w polityczne spory, a przede wszystkim – wystawić na ryzyko ludzi w mundurach. I choć udział w tych misjach ugruntował pozycję Polski jako stabilnego sojusznika, na którego można liczyć, to miało to swoją wysoką cenę, której nie można nie wziąć pod uwagę przy jakichkolwiek decyzjach podejmowanych obecnie.

Dla Polaków, którzy po 28 lutego utknęli na Bliskim Wschodzie, zorganizowano loty ewakuacyjne. Fot. Archiwum WEM

Kierunek Bliski Wschód?

Tymczasem konflikt z Iranem – po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich uderzeń 28 lutego – rozwija się dynamicznie i niesie ryzyko eskalacji w całym regionie. Reuters poinformował, iż w wyniku nalotów zginął Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei. W takich warunkach presja na sojuszników USA bywa naturalna, ale polska odpowiedź – przynajmniej na poziomie deklaracji politycznej – jest na razie jednoznaczna i, co najważniejsze, zgodna, również na linii będących w politycznej opozycji Pałacu Prezydenckiego i rządu: bez wysyłania wojsk do działań bojowych.

Jednocześnie trzeba odnotować ważne zastrzeżenie: brak planów „bojowych” nie oznacza braku użycia wojska w ogóle. Polska uruchomiła Polski Kontyngent Wojskowy „Bliski Wschód” do zadań ewakuacyjnych – w okresie od 5 do 31 marca w działaniach może zostać zaangażowanych do 150 żołnierzy i pracowników wojska, z wykorzystaniem wojskowych statków powietrznych. To jednak zasadniczo inna kategoria aktywności: nie udział w wojnie, ale wsparcie logistyczne państwa wobec obywateli.

Polacy jadą… na urlop

Trudno w tym kontekście pominąć jeszcze jeden wątek, który ostatnio głośno wybrzmiewa w polskich mediach. Po zamieszczanych w mediach społecznościowych dramatycznych relacjach turystów i celebrytów, którzy po 28 lutego utknęli wskutek odwołanych lotów na Bliskim Wschodzie, wiele kontrowersji wzbudził wpis ministra Sikorskiego, sugerującego wprowadzenie opłat za ewakuację, jeżeli wyjazd nastąpił mimo wydania oficjalnych komunikatów o niebezpieczeństwie. Choć wpis zszokował część opinii publicznej, szef polskiej dyplomacji przytacza dane Straży Granicznej, z których wynika, iż w pierwszym tygodniu marca, już po eskalacji konfliktu, aż 97 polskich obywateli udało się do Kataru, 271 do Omanu, a 368 do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wśród Polaków, którzy przybyli na Bliski Wschód, znalazło się 37 dzieci poniżej 15 lat. Pokazuje to, iż mimo niebezpieczeństwa Polacy nie rezygnują z… wakacji. Tylko czy za urlop pod ostrzałem wszyscy powinni płacić?

WEM

Idź do oryginalnego materiału