Komisja Europejska oficjalnie potwierdziła, iż Ukraina została włączona do systemu unijnego roamingu. Oznacza to, iż od 1 stycznia 2026 roku mieszkańcy tego kraju mogą korzystać z internetu mobilnego, rozmów i SMS-ów na terenie państw Unii Europejskiej bez dodatkowych opłat – na takich samych zasadach jak obywatele państw członkowskich. Mechanizm działa również w drugą stronę: obywatele UE przebywający na Ukrainie będą rozliczani według krajowych stawek swoich operatorów, a nie według kosztownego roamingu międzynarodowego. To wydarzenie bez precedensu. Do tej pory wspólnotowy roaming obejmował wyłącznie kraje Unii Europejskiej oraz państwa Europejskiego Obszaru Gospodarczego – Norwegię, Islandię i Liechtenstein. Po raz pierwszy system został rozszerzony na kraj, który nie należy ani do UE, ani do EOG. Ma to wyraźny wymiar polityczny i gospodarczy, wskazujący na pogłębiającą się integrację Ukrainy ze strukturami europejskimi.
Co oznacza włączenie Ukrainy do strefy roamingu UE?
Od 1 stycznia 2026 roku obowiązuje zasada, zgodnie z którą obywatele Ukrainy w krajach Unii Europejskiej oraz obywatele UE przebywający na Ukrainie korzystają z usług mobilnych – rozmów, SMS-ów i transmisji danych – bez dodatkowych opłat roamingowych. Rozliczani są według stawek krajowych swoich operatorów.
W praktyce oznacza to koniec wysokich rachunków za przypadkowe połączenia z siecią zagraniczną w tym regionie. To zmiana, która dla wielu użytkowników telefonów komórkowych może wydawać się techniczna, ale jej skutki są bardzo konkretne – finansowe, organizacyjne i codzienne.
Znaczenie tej decyzji dla Bieszczadów
Jednym z mniej oczywistych, ale bardzo istotnych aspektów tej decyzji jest jej wpływ na turystów wędrujących po Bieszczadach. Region ten charakteryzuje się bliskością granicy z Ukrainą. Do tej pory sytuacja wyglądała następująco: przemierzając bieszczadzkie szlaki, turyści często nie mieli świadomości, iż ich telefony automatycznie łączą się z ukraińskimi przekaźnikami. Skutkiem były wysokie rachunki za roaming, choćby wtedy, gdy użytkownik w ogóle nie korzystał z telefonu. Wielu turystów nie zdawało sobie sprawy z istnienia tego problemu. telefon schowany w plecaku, brak aktywnego korzystania z internetu czy rozmów, a mimo to pojawiały się dodatkowe koszty.
https://wbieszczady.pl/aktualnosci/najpopularniejsze-miejsce-w-bieszczadach-w-niesamowitym-otoczeniu-to-trzeba-zobaczyc/J8y08KCucUJlVhOqRUBI„Niewidzialny złodziej” na górskim szlaku
Wiele szlaków w Bieszczadach jest usytuowana głównie w niedalekiej odległości od granicy z Ukrainą. Przemierzając te tereny, mało kto myśli o ustawieniach sieciowych swojego telefonu. A jednak to właśnie one często decydowały o wysokości rachunku. Jak wskazywano wcześniej, przed wyruszeniem na szlak warto było przygotować się nie tylko pod względem ubioru, prowiantu czy obuwia, ale także sprawdzić ustawienia transmisji danych. W granicach Unii Europejskiej nie stanowiło to większego problemu, ponieważ obowiązywały wspólne zasady roamingowe. Problem zaczynał się w pobliżu wschodniej granicy.
Odwiedziłam w tym roku Bieszczady. Niczego nieświadoma spakowałam swój telefon komórkowy do plecaka i wyruszyłam na szlak. Nie wyciągnęłam go ani razu, ponieważ choćby do zdjęć używałam aparatu fotograficznego. Po powrocie z gór spojrzałam na telefon, a tam SMS od ukraińskiego operatora. Nic sobie z tego nie robiłam, jednak tydzień później przyszedł rachunek opiewający na kwotę 250 złotych za roaming na Ukrainie. Co mam zrobić?
– tak jedna z czytelniczek opisała kiedyś swoją historię.
Jak działał mechanizm niechcianego roamingu?
Gdy przebywamy w głębi terytorium Polski, telefon automatycznie łączy się z siecią krajowego operatora. Problem pojawiał się w momencie, gdy użytkownik znajdował się w pobliżu granicy. telefon zawsze wyszukuje najsilniejszą dostępną sieć. Zdarzało się, iż sygnał ukraińskiego operatora był silniejszy niż sygnał polskiej sieci. Wówczas urządzenie automatycznie przełączało się na zagranicznego operatora, uruchamiając roaming.
Fot. Michał Dzony Kudyba
Po połączeniu z zagraniczną siecią użytkownik otrzymywał SMS o następującej treści: „Witaj na Ukrainie. Zalogowałeś się do sieci operatora zagranicznego kraju nienależącego do 1 Strefy UE. Ceny 4,94 zł/min za połączenie wykonane do Polski i 1 Strefy UE, 2.02 zł/min połączenia odebrane, 1,51 zł/SMS, 3,03 zł/MMS, transmisja danych 31,76 zł/MB (rozliczana co 50 kB). Połączenia alarmowe pod 112 są bezpłatne. Ceny zawierają VAT.” Jak widać, koszt 1 MB danych przekraczał 30 złotych. Wystarczyła krótka synchronizacja aplikacji, aby wygenerować znaczące opłaty.
Szczególnym problemem było to, iż użytkownicy ponosili koszty choćby wtedy, gdy nie korzystali aktywnie z telefonu. Wiele aplikacji aktualizuje się automatycznie w tle, bez ingerencji użytkownika. Wystarczyło więc, iż telefon był włączony i połączony z siecią, aby transmisja danych generowała opłaty.
Dodatkowym źródłem kosztów były wiadomości tekstowe. Znaki diakrytyczne, takie jak „ą” czy „ę”, są przez sieć traktowane jako znaki specjalne. Powoduje to wydłużenie wiadomości i automatyczne dzielenie jej na kilka SMS-ów. W efekcie jedna wiadomość mogła kosztować nie kilka, ale kilkanaście złotych. W roamingu oznaczało to czasem 10–15 zł za pojedynczą, pozornie krótką wiadomość.
Co zmienia decyzja Komisji Europejskiej?
Włączenie Ukrainy do unijnego systemu roamingu oznacza, iż opisane wyżej problemy przejdą do historii. Od 1 stycznia 2026 roku automatyczne połączenie z ukraińską siecią nie będzie już wiązało się z dodatkowymi opłatami, zarówno dla obywateli UE, jak i Ukrainy.







