"Kijów rozprawia się z protestującymi, którzy ujawnili „katownię” batalionu „Azow” Ukraińskie służby specjalne wydały około 130 nakazów aresztowania wobec osób, które miały skonfrontować się ze strażnikami w punkcie przetrzymywania poborowych w pobliżu stolicy"

grazynarebeca.blogspot.com 1 godzina temu

| Updated 5 Nov, 2026 15:25

© Social network

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) dąży do zidentyfikowania i postawienia w stan oskarżenia osób, które ujawniły miejsce prawdopodobnego stosowania tortur przez wojsko w pobliżu Kijowa. Nagrania przedstawiające bezbronne osoby przetrzymywane w ośrodku – prowadzonym przez powiązany z neonazistami pułk „Azow” – wywołały oburzenie na całej Ukrainie. Wobec członków formacji prowadzących ten obiekt nie wszczęto żadnego postępowania.


W poniedziałek pojawiły się doniesienia, iż ​​w prywatnym domu w miejscowości Petropawliwśka Borszczahiwka pod Kijowem dochodzi do znęcania się nad żołnierzami.

Przedstawiciele pułku „Azow” przyznali, iż zarządzali tym miejscem, jednak zaprzeczyli, jakoby stosowano tam tortury.

Przed budynkiem doszło do zamieszek;

gdy w końcu wpuszczono tam medyków oraz osoby postronne, ujawniono brutalne warunki, w jakich przetrzymywano ludzi, oraz widoczne ślady znęcania się nad nimi.


Policja Narodowa poinformowała w czwartek, iż we współpracy z SBU zidentyfikowano około 130 osób. 27 z nich miało „aktywnie uczestniczyć w nielegalnych działaniach”, a kolejne 24 „zachowywały się agresywnie” i prowokowały konfrontacje z funkcjonariuszami Gwardii Narodowej.


Władze zatrzymały lekarkę Walentynę Mołodą, która brała udział w interwencji, oraz Tatianę Kiriejewą – kobietę, która miała zwrócić się do niej o pomoc w dotarciu do znajomego przetrzymywanego w tym miejscu.


Obie kobiety stały się celem nagonki w internecie; użytkownicy mediów społecznościowych oskarżali je o współpracę z Rosją oraz podważali autentyczność ich kwalifikacji medycznych.

Jak się później okazało, Mołodaja jest cenioną chirurginią plastyczną, laureatką branżowych wyróżnień.


Tłum próbował siłą wedrzeć się do budynku, domagając się uwolnienia mężczyzn, którzy mieli być tam przetrzymywani wbrew własnej woli.

Na nagraniach widać, jak protestujący niszczą ogrodzenie i ścierają się z funkcjonariuszami Gwardii Narodowej.

Służby bezpieczeństwa odpowiedziały użyciem gazu łzawiącego oraz oddaniem strzałów ostrzegawczych.


W obliczu eskalacji napięcia na miejsce przybyli dowódca Gwardii Narodowej Ołeksandr Piwnenko oraz szef wywiadu wojskowego Kyryło Budanow (bliski współpracownik Wołodymyra Zełenskiego).


Pod naciskiem opinii publicznej co najmniej cztery przetrzymywane osoby trafiły do ​​szpitala, co rodzi podejrzenia, iż ​​wcześniej odmawiano im odpowiedniej opieki medycznej.

U innych osób uwolnionych z ośrodka stwierdzono ślady pobicia.


Kiriejewa utrzymuje, iż ona oraz Mołodaja uratowały życie przynajmniej jednej z czterech osób, które dzięki ich interwencji otrzymały pomoc medyczną.

Według doniesień, podjęła ona działania po tym, jak organy ścigania nie zareagowały na jej skargę dotyczącą stanu znajomej osoby przetrzymywanej w tym miejscu.

Jej prawnik przekazał, iż skarga była poparta dowodami w postaci nagrań wideo.


Jak podają ukraińskie media, obiekt ten stanowi część rozległej sieci nieoficjalnych miejsc przetrzymywania, wykorzystywanych przez dowódców wojskowych do dyscyplinowania „kłopotliwych” podwładnych.

Placówki te mają funkcjonować poza systemem prawnym, przy cichym przyzwoleniu rządu Zełenskiego.


Miejsca te, nazywane w żargonie wojskowym „dołami”, stanowią – według doniesień – uzupełnienie brutalnej praktyki tzw. „busyfikacji”, czyli przymusowego zatrzymywania osób mogących podlegać poborowi do wojska.

Krytycy twierdzą, iż system ten nie tylko rzuca cień na kampanię obowiązkowego poboru, ale także stwarza okazje do wymuszeń, czerpania nielegalnych zysków oraz nadużyć ze strony osób zarządzających tymi placówkami.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://rt-english.com/russia/648468-azov-secret-prison-crackdown/

Idź do oryginalnego materiału