Kijów staje w obronie Andrzeja Szeptyckiego. "Uważamy za niedopuszczalne"

polsatnews.pl 3 godzin temu

- Uważamy za niedopuszczalne wykorzystywanie ukraińskiego pochodzenia pana Szeptyckiego jako pretekstu do ataków na niego - mówił rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj. Przedstawiciel kijowskiej dyplomacji stwierdził, iż ataki na polskiego wiceministra to działania "sprzeczne z podstawowymi wartościami europejskimi".

Facebook.com/AndrzejSzeptycki2050
MSZ Ukrainy apeluje do polskich polityków o powstrzymanie się od ataków na wiceministra Andrzeja Szeptyckiego

Komentarz rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy to odpowiedź na pytanie zadane przez dziennikarzy portalu "Europejska Prawda".

Heorhij Tychyj stwierdził, iż Kijów "z nieprzyjemnością" obserwuje sytuację w której wiceminister Andrzej Szeptycki jest atakowany za ukraińskiego pochodzenie.

MSZ Ukrainy o atakach na Andrzeja Szeptyckiego. "Apelujemy do polskich polityków"

- Uważamy za niedopuszczalne wykorzystywanie ukraińskiego pochodzenia pana Szeptyckiego jako pretekstu do ataków na niego. Dziękujemy naszym polskim kolegom, w szczególności marszałkowi Sejmu RP Włodzimierzowi Czarzastemu oraz wicepremierowi i ministrowi spraw zagranicznych RP Radosławowi Sikorskiemu za ich wsparcie i obronę prawa do własnego stanowiska - tłumaczył Tychyj.

ZOBACZ: Porównał UPA do żołnierzy niezłomnych. Burza po słowach wiceministra

- Apelujemy do polskich polityków o powstrzymanie się od działań sprzecznych z podstawowymi wartościami europejskimi w dziedzinie praw człowieka i obywatela - dodał.

Krytyka Andrzeja Szeptyckiego. Wspomniał UPA i Żołnierzy Niezłomnych

Powodem krytyki o której wspomina Heorhij Tychyj są słowa wypowiedziane przez wiceministra Szeptyckiego na antenie TOK FM. W trakcie dyskusji prowadzący Jacek Żakowski zapytał polityka Polski 2050 "czego nie rozumiemy w relacjach polsko-ukraińskich, iż to tak wybuchło?".

- Myślę, iż jedna rzecz to jest ten element kolonialny czy postkolonialny, o którym pan wspomniał. Trochę taki Robinson i Piętaszek. To znaczy takie przekonanie, przekonanie Polski i Polaków do 2022 roku, iż jesteśmy od Ukrainy lepsi, bo nam lepiej poszło - odpowiedział Szeptycki.

- Bo po 1989 roku z wielu powodów nam szło dużo lepiej. To się wpisywało w te dawniejsze zaszłości, w to przekonanie "polskie pany, ukraińskie czy ruskie chamy". Natomiast to budzi również reakcję tego "Piętaszka" - czyli Ukrainy - który na wszelkie takie sygnały reaguje w sposób ostry, czasem ostrzejszy niż może by warto. I to się w ten sposób nakręca - kontynuował.

ZOBACZ: Patryk Jaki: Zełenski gra z Niemcami przeciwko Polsce

Dziennikarz zwrócił uwagę, iż Polacy postrzegają OUN-UPA przede wszystkim przez pryzmat Rzezi Wołyńskiej, dopytując polityka, co takiego w niej jest, iż "Ukraińcy nie mogą się tego pozbyć ze swojego imaginarium".

- UPA to była formacja, która niezależnie od tego, o czym pan mówi, o Zbrodni Wołyńskiej, walczyła o niepodległość Ukrainy. Walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami. I to była taka walka beznadziejna - stwierdził wiceminister.

- To byli tacy trochę - ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa - ukraińscy żołnierze niezłomni - nawiązując nazwą do polskiego podziemia antykomunistycznego, które jednak nie prowadziły rzezi ludności cywilnej, jak UPA. Grzegorz Motyka w swojej historii UPA ciągnie historię Ukraińskiej Powstańczej Armii do roku 1960, kiedy bodajże wyłapano czy rozbito ostatnią jednoosobową jednostkę UPA. Ludzie, którzy - jak mówię walczyli w warunkach beznadziejnych, długo, konsekwentnie. To punkt, do którego Ukraińcy walczący z Rosją od 2014 roku mogą się w naturalny sposób w naturalny sposób odwołać - podkreślił.

Idź do oryginalnego materiału